„Katyń”- sprawa bez precedensu

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu rozpatruje tak wiele spraw
przeciwko Rosji, że wbrew ogólnym zasadom zajmuje się nimi nie jedna, wyznaczona
zgodnie z podziałem terytorialnym sekcja sądu, ale wszystkie.

Jednak Katyń to sprawa wyjątkowa. Tym razem to nie obywatele Rosji skarżą swoje
państwo o naruszenie któregoś z praw gwarantowanych przez Europejską Konwencję
Praw Człowieka, ale do organów międzynarodowych dotarła po raz pierwszy sprawa
Katynia. Zbrodni jednocześnie historycznej i wciąż aktualnej, żywo zajmującej
opinię publiczną, budzącej emocje i kontrowersje. Tak naprawdę pierwszy był
Trybunał w Norymberdze, ale w tamtej rzeczywistości historycznej trudno było
mówić o obiektywnej ocenie tego, co wydarzyło się w Katyniu, Twerze, Charkowie,
Bykowni i innych miejscach.
Czymże jest łamanie praw człowieka w Rosji, jak nie kontynuacją ustroju opartego
na niesprawiedliwości, urzędniczej bucie i braku odpowiedzialności. To czynniki
obecne za naszą wschodnią granicą od bardzo dawna: od samodzierżawia, poprzez
historię zaborczego sąsiada Rzeczypospolitej, po czasy sowieckie i ich
złagodzoną kontynuację w postaci mafijno-układowego państwa quasi-dyktatury
tandemu Putin – Miedwiediew. Wobec ogromu zbrodni dokonanych w Rosji podczas
minionego wieku zabójstwo 20 tys. Polaków wydaje się błahostką i tak traktuje to
czasami Kreml. Być może wyrazem tego rodzaju nastrojów jest stosunkowo słabe
przygotowanie rosyjskiego wiceministra podczas czwartkowego posiedzenia.
Niezależnie jednak od wszystkiego niezapomniana zbrodnia na Narodzie Polskim,
masakra dokonana przez sowiecką bezpiekę w 1940 roku, dotarła do Strasburga i
znalazła należyte miejsce. Międzynarodowi sędziowie potraktowali skargę rodzin
katyńskich poważnie, rzeczowo, a nawet priorytetowo. Nie tylko z uwagi na
polityczne tło sprawy, jej rangę i rozgłos. Także dlatego, że rozstrzygnięcie
subtelnych zagadnień prawnych, do jakich prowadzi analiza tego przypadku, jest
precedensowe, ukształtuje linię orzecznictwa Trybunału na wiele lat.
Dla Polaków jest ważne, jak mówi się o zbrodni. Wyrażenia: "zbrodnia wojenna",
"zbrodnia przeciwko ludzkości", "ludobójstwo", mają określone znaczenia i ich
używanie niesie ważkie konsekwencje w prawie międzynarodowym. Jasne jest, że
masakra katyńska należy do wszystkich trzech kategorii, nie wyłączając
ostatniej, najpoważniejszej. Polska, to znaczy reprezentująca nas władza, rząd,
prokuratura i IPN muszą zgodnie o tym przypominać, co niestety nie zawsze ma
miejsce, tak jak w czwartek w Strasburgu. Z drugiej strony, nie można zapomnieć
o ostrożności, gdyż jest to kwestia delikatna, nie zawsze tak samo jak w Polsce
rozumiana w kręgach międzynarodowych. Ewentualna wzmianka w którymś z orzeczeń
międzynarodowych organów sądowych o niekorzystnym dla nas wydźwięku może
zaprzepaścić lata starań o należne miejsce dla polskich problemów
prawno-historycznych w światowym dyskursie.
Obecność sprawy katyńskiej w strasburskim Trybunale budzi wielką nadzieję między
innymi w środowisku rodzin katyńskich. Wszyscy liczą na obiektywizm i
profesjonalizm sędziów. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Rosja będzie musiała
wykonać orzeczenie Trybunału. Trzeba jednak pamiętać, że ETPC nie jest wielkim
autorytetem moralnym. Takie przypadki jak tzw. sprawa Alicji Tysiąc czy nakaz
zdjęcia krzyży z klas w pewnej włoskiej szkole (na szczęście wyrok został
zmieniony przez Wielką Izbę) każą patrzeć na całe orzecznictwo Trybunału z
rezerwą. Polacy i wszyscy uczciwi ludzie na świecie znają już prawdę o losie
polskich jeńców uwięzionych przez ZSRS. Żadne stanowisko z pieczęcią
jakiegokolwiek ludzkiego trybunału tego nie zmieni.

 

Piotr Falkowski

 


Mec. Roman Nowosielski:

Rosjanie uznają tylko sprawstwo kierownicze, a są też inni. Był problem ze
zmieszczeniem się w czasie. Uważam, że Rosjanie trochę wpadli we własne pułapki.
Konwencja powinna mieć zastosowanie. Strzału w tył głowy nie można nazwać
eufemistycznie "wydarzeniem". Znowu wychodzi buta rosyjska. Ważne, że polski
rząd stoi po naszej stronie. Rosjanie twierdzą, że umorzyli śledztwo, bo sprawcy
nie żyją i nie ma dokumentów. To jest jakaś nowość, bo wcześniej tego nikt
oficjalnie nie mówił. Rosjanie każą nam wierzyć, że wszystko, co ważne, stało
się przed 1998 rokiem, czyli momentem związania się przez Rosję postanowieniami
Konwencji. Bez dostępu do tych akt nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Mamy
wszystko przyjąć na wiarę, że jest tak, jak oni mówią. Udało nam się przedstawić
bardzo dobrą, spójną, rzeczową argumentację. Mogę powiedzieć, że napięcie
opadło. Trybunał ma teraz dużo do myślenia. Rosjanie nie przedstawili niczego,
co przeczyłoby naszym argumentom.

 


Gieorgij Matiuszkin, wiceminister sprawiedliwości Rosji:

Nasze stanowisko zostało wyrażone w moim wystąpieniu. Powiedziałem, że Rosja na
wysokim szczeblu politycznym potępiła zbrodnie reżimu stalinowskiego.

 


Mec. Ireneusz Kamiński:

Niestety wypowiedzi rosyjskich sądów, odpowiedzi prokuratury na wnioski
kierowane przez krewnych rodzin ofiar zbrodni katyńskiej mają charakter
poniżającego i obraźliwego traktowania. Domagamy się, aby Trybunał stwierdził,
że nieprzekazanie Trybunałowi kopii rosyjskiego postanowienia o zamknięciu
postępowania katyńskiego stanowiło naruszenie obowiązków należytej współpracy z
Trybunałem. Te niedobre słowa pojawiły się ponownie. Po tej rozprawie jestem
spokojniejszy niż przed nią. Nie usłyszeliśmy dzisiaj niczego nowego, gdyż
strona rosyjska wszystko to już przedstawiła na piśmie. Uznanie, że była to
zbrodnia wojenna, jest ważne, gdyż nikt dotąd tego na poziomie międzynarodowym
nie uznał.

drukuj