Posłowie wykazali nieudolność organów ścigania

Z mec. Bogdanem Borkowskim, pełnomocnikiem rodziny Olewników, rozmawia
Jacek Dytkowski

Sprawozdanie komisji śledczej w sprawie postępowań karnych związanych z
uprowadzeniem i zabójstwem Krzysztofa Olewnika nie wzbudziło zainteresowania
posłów, na sali plenarnej siedziało momentami tylko kilku parlamentarzystów…

– To dobre sprawozdanie. Dokument wskazuje personalnie osoby odpowiedzialne za
zaniedbania, a także sugeruje, że w stosunku do niektórych z nich prokuratura
powinna rozważyć możliwość odpowiedzialności prawno-karnej. Chcę tylko
przypomnieć, że wobec trzech funkcjonariuszy policji: Remigiusza M., Macieja L.
i Henryka S., toczy się właśnie takie postępowanie. Natomiast w sprawozdaniu
można znaleźć treści, które dotyczą szerszej grupy osób. Również bardzo ważne w
moim przekonaniu jest to, że znalazła się tam ocena wadliwego działania
instytucji takich jak policja i prokuratura, a w szczególności złego nadzoru nad
nimi – ministerialnego, oraz szefów tychże organów ścigania.

Komisja nie pracowała jednak nad wyjaśnieniem sprawy kryminalnej.
– Zadaniem komisji była ocena funkcjonowania państwa w kontekście jego
poszczególnych instytucji, a zwłaszcza wymiaru sprawiedliwości. Pamiętajmy, że
trzy osoby odebrały sobie życie w więzieniu: Robert Pazik, Sławomir Kościuk i
Wojciech Franiewski. Tymczasem istniała możliwość uzyskania od nich w toku
śledztwa bardzo ważnych informacji. Należy też podkreślić, że są przynajmniej
poszlaki, które mimo umorzenia postępowań wskazywałyby na to, że jednak osoby
trzecie mogły wpłynąć na ich decyzje o odebraniu sobie życia. Na to wszystko
wskazuje ten dwustustronicowy dokument, który został wypracowany w konsensusie,
co dla rodziny państwa Olewników jest bardzo ważne. W tej sprawie członkowie
komisji uniknęli zasadniczych sporów politycznych. Było to oczywiście zasługą
takich osób jak przewodniczący Marek Biernacki (PO), ale również tragicznie
zmarły Zbigniew Wassermann (PiS), który był takim jej "dobrym duchem". Poseł
Wassermann jako były prokurator nadał bowiem pewien profesjonalny tor pracy.
Często z nim rozmawiałem w czasie funkcjonowania komisji. Myślę, że również
takie osoby jak poseł Andrzej Dera (PiS) nadały niepolityczny ton pracy. Trzeba
jednak dodać, że w badanej sprawie zawinili także politycy. Chodzi m.in. o
szczebel ministerialny. Nikt do tej pory nie poniósł moralnej i politycznej
odpowiedzialności.

W sprawozdaniu posłowie zaprezentowali szereg wniosków…
– Najbardziej interesuje mnie wśród nich aspekt wykorzystania wiedzy znajdującej
się w aktach operacyjnych przez prokuratorów. Zastanawiam się nawet, czy nie
należałoby tego w sposób szerszy i ustawowy określić bądź być może zastanowić
się nad instytucją sędziego śledczego. Mogłaby taka osoba sięgać po akta
operacyjne bez żadnych komplikacji. Dotychczas było to bowiem utrudnione. Akta
należało odtajniać i dopiero wtedy można było je wykorzystywać. Tymczasem w tych
dokumentach – przynajmniej w sprawie Olewnika – znajdowały się ważne informacje
o sprawcach uprowadzenia. Pozwalają one stwierdzić, że Krzysztof mógł żyć, gdyby
nadzór prokuratorski działał właściwie nad postępowaniem i ktoś przeanalizował
zawarte tam ustalenia. Mam tu na myśli dane o Ireneuszu Piotrowskim i Robercie
Paziku, którzy byli tam wytypowani, że są zamieszani w porwanie, a pomimo to nie
podjęto wobec nich działań.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj