Pomóżmy tym, którym żyje się znacznie gorzej

Z ks. Marcinem Iżyckim, dyrektorem Dzieła Pomocy Ad Gentes Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Sławomir Jagodziński

Dzisiaj w kościołach w całej Polsce jest przeprowadzana wielkopostna akcja misyjna. Na czym ona polega, jakie są jej cele?

– Druga niedziela Wielkiego Postu, jak co roku, jest dniem, w którym do puszek we wszystkich kościołach naszego kraju zbiera się ofiary przeznaczone dla polskich misjonarzy, realizujących w różnych krajach na świecie określone projekty misyjne. Są cztery ich kategorie. Pierwsza z nich to projekty ewangelizacyjne, czyli wprost związane z głoszeniem Ewangelii oraz zakładaniem i funkcjonowaniem Kościoła na terenach misyjnych. Chodzi tu na przykład o budowę kaplic, kościołów, zakup sprzętu liturgicznego itd. Druga kategoria to projekty edukacyjne, a więc to wszystko, co wiąże się ze szkołą i jej funkcjonowaniem – budowa budynków, zakup pomocy naukowych…

Kolejną kategorią są sprawy medyczne – zakup leków, budowa przychodni. I ostatnia to projekty charytatywne. Chodzi tu o udzielanie pomocy np. poprzez dostarczanie żywności, wody, wsparcie w sytuacjach klęsk żywiołowych, kataklizmów i tak dalej.

W poprzednim roku, 2006, zrealizowaliśmy kilkadziesiąt projektów z wszystkich czerech grup. Dotyczyły one głównie Afryki, ale nie tylko, gdyż na mapie naszej pomocy jest też Ameryka Południowa i Środkowa oraz Azja i Oceania. Jednak najwięcej projektów generalnie realizujemy w Afryce, bo to najbiedniejszy kontynent.

Czy mógłby Ksiądz przedstawić kilka konkretnych projektów, które udało się zrealizować?

– One są bardzo różne, tak jak różne są kategorie, o których wcześniej wspomniałem. Na przykład z grupy projektów ewangelizacyjnych pomogliśmy misjonarzowi zakupić drzwi do kościoła w Senegalu, nabyć cement do budowy kaplicy w Kamerunie, wsparliśmy finansowo pielgrzymkę młodzieży w Rwandzie. To była Afryka. Jeśli chodzi o inne kontynenty, to pomogliśmy np. zakupić materiały ewangelizacyjne w Peru, wsparliśmy dzieci niepełnosprawne w Brazylii. W Azji m.in. dofinansowaliśmy kurs dla animatorów w Uzbekistanie, a w Oceanii rozbudowę Centrum Pastoralnego w Papui Nowej Gwinei. Jeśli chodzi o projekty medyczne, to pomogliśmy np. w zakupie leków w Ruandzie, wyposażyliśmy aptekę i przeprowadziliśmy kurs dla sanitariuszy na Madagaskarze. Tam też w ramach pomocy charytatywnej wsparliśmy akcję dożywiania dzieci.

Zasadniczo tych projektów związanych z dożywianiem oraz wsparciem dla bezdomnych i ubogich jest wiele. Na te cele w czasie np. ubiegłorocznej zbiórki w II Niedzielę Wielkiego Postu wpłynęło z całej Polski 1 mln 777 tys. zł. W przeliczeniu na jednego katolika w Polsce daje to 5 groszy na osobę.

Czy może Ksiądz powiedzieć, jaka jest droga ofiary złożonej przez parafianina w jakimś polskim kościele, aby ostatecznie trafiła ona do konkretnego misjonarza, na konkretny projekt misyjny?

– To jest bardzo dobre pytanie. Mam okazję powiedzieć, że Dzieło Pomocy Ad Gentes jest najtańszym przekaźnikiem tej pomocy. Są różne organizacje międzynarodowe, które dużą część funduszy na pomoc „spalają” na same tak zwane koszty własne. U nas jest po prostu tak: każdy ksiądz proboszcz otrzymuje przekaz z listem podpisanym przez ks. bp. Wiktora Skworca, przewodniczącego Komisji Misyjnej Konferencji Episkopatu Polski i przeze mnie z prośbą, aby zebrane w niedzielę ofiary zostały wpłacone na podane konto bankowe Ad Gentes. Z tego konta pieniądze są bezpośrednio przekazywane do tych ośrodków misyjnych, do tych misjonarzy, którzy złożyli określone projekty zaakceptowane przez Komisję Misyjną KEP. Jest to zatem droga bez żadnych pośredników.

Mamy więc misjonarza, który składa projekt, i ofiarodawcę w parafii. Dzieło Pomocy Ad Gentes ich łączy…

– Dokładnie tak. Oprócz tego raz do roku wypłacamy z tych funduszy zapomogi dla księży diecezjalnych pracujących na misjach – tzw. fideidonistów, i misjonarzy świeckich. W obecnym roku będzie to kwota 1200 USD. W przypadku misjonarzy i misjonarek zakonnych nie robimy tego, ale za to ich projekty są traktowane priorytetowo. Osoby zakonne częściej prowadzą szkoły, szpitale itd. Zgromadzenia zakonne angażują się w szeroką pomoc charytatywną, humanitarną… Pojedynczym księżom diecezjalnym łatwiej jest zajmować się raczej pracą ściśle duszpasterską i ewangelizacyjną.

Co roku misyjna akcja wielkopostna ma określony temat. Obecnie jest to problem głodnych dzieci w świecie…

– W tym roku rzeczywiście chcemy zwrócić uwagę na problem głodujących dzieci. Ofiary z jutrzejszej zbiórki w głównej mierze będą przeznaczone na projekty z tym problemem związane. Szczególnie będziemy pamiętać i wspierać tych, którzy żyją w dramatycznej sytuacji w Sudanie, w Darfurze. Oczywiście, z ofiar zbieranych w niedzielę do puszek będą w jakimś stopniu realizowane też inne projekty, w zależności od potrzeb zgłaszanych przez misjonarzy.

Jutrzejszej zbiórce ofiar do puszek równolegle będzie towarzyszyć akcja SMS-owa. Zostanie ona przeprowadzona wspólnie z Caritas Polska w dniach 3-4 marca. Wysyłając hasło POMAGAM na nr 72902 (za 2 zł + VAT), można wesprzeć głodujące dzieci w Afryce i znajdujących się w tragicznej sytuacji mieszkańców Darfuru. Ta pomoc oczywiście realizowana będzie także przez misjonarzy.

Jak coroczna misyjna akcja wpisuje się w okres Wielkiego Postu?

– W przeżywaniu Wielkiego Postu ważny jest duch ofiary, wyrzeczenia. Można zrezygnować z czegoś konkretnego, nawet drobnej rzeczy, a fundusze zaoszczędzone w ten sposób przeznaczyć na pomoc potrzebującym, na wsparcie misjonarzy w ich pracy ewangelizacyjnej. To umartwienie może zostać połączone z konkretną pomocą, jaką poprzez misjonarzy udzielimy ludziom w innych krajach, przyczyniając się do ich godniejszego życia i wzrostu wiary. Wystarczy np. kwotę, która jest równowartością jednego posiłku, przeznaczyć poprzez ofiarę do puszki czy SMS na głodne dzieci. To będzie naprawdę wielkopostny gest i jednocześnie wsparcie dla potrzebujących, dla ludzi, którym żyje się od nas o wiele gorzej. Poprzez włączenie się w tę akcję można doskonale połączyć wyrzeczenie wielkopostne z ofiarą na misje. My ze swej strony będziemy informować konkretną parafię, na co zostały przeznaczone ofiary tam zebrane, na jaki konkretny projekt. Wszystko po to, aby każdy wiedział, na jaki cel została przeznaczona jego ofiara.

Czy mógłby Ksiądz przybliżyć Czytelnikom organizację, jaką jest Dzieło Pomocy Ad Gentes?

– Powstała ona decyzją Konferencji Episkopatu Polski we wrześniu 2005 roku. Od 1 czerwca 2006 r. pełnię funkcję jej dyrektora. Staramy się tak ją prowadzić, aby jak najlepiej mogła spełniać swój podstawowy cel: pomoc polskim misjonarzom w realizacji ich misji w różnych krajach świata. Naszą troską jest także animacja misyjna w Polsce, aby prawda, że Kościół jest ze swej natury misyjny, była żywa wśród duchowieństwa i wiernych. Słowa „Ad gentes” to tytuł dekretu misyjnego Soboru Watykańskiego II i znaczą „do narodów”. Misjami ad gentes określa się działalność misyjną w sensie ścisłym, czyli głoszenie Chrystusa tam, gdzie Go jeszcze nie głoszono, i zakładanie Kościoła tam, gdzie go jeszcze nie było.

Trzeba też podkreślić, że Dzieło Pomocy Ad Gentes jest kościelną osobą prawną. To jest bardzo ważne. Współpracujemy na przykład z Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP, które w ubiegłym roku przeznaczyło ok. 2,5 mln zł na wsparcie projektów społecznych, charytatywnych, edukacyjnych, medycznych realizowanych poprzez polskich misjonarzy.

Ilu jest polskich misjonarzy w świecie?

– Ogólnie w różnych krajach i na różnych kontynentach pracuje ok. 2100 polskich misjonarzy. Z tego w Afryce ponad 900 osób, w Ameryce Południowej i Środkowej ok. 800 osób, w Ameryce Północnej, bo tam też są tereny misyjne – np. Alaska, pracuje ponad 30 osób. Z kolei w Azji i Azji Mniejszej jest ponad 270 polskich misjonarzy, a w Oceanii ponad 70.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj