Polsko nie zapomnij o misjonarzach

Z ks. bp. Jerzym Mazurem SVD, przewodniczącym Komisji ds. Misji
Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Małgorzata Pabis

Obchodzony wczoraj dzień modlitwy i solidarności z misjonarzami
zwraca uwagę na niemal 2170 Polaków, którzy w różnych rejonach świata głoszą
Ewangelię. Wystosował Ksiądz Biskup apel do parlamentarzystów o utrzymanie
ubezpieczeń polskich misjonarzy. Czy Ojczyzna zostawi tych swoich autentycznych
ambasadorów w wielu krajach samym sobie?

– Może się zdarzyć, że to właśnie posłowie będą decydować o losach Funduszu
Kościelnego. Myślę, że nie mają oni dziś świadomości, na co przeznaczane są
pieniądze z tego źródła. W moim apelu chcę im uświadomić, że to właśnie z tych
środków opłacane jest ubezpieczenie zdrowotne polskich misjonarzy. Jeśli
zostanie im zabrane to podstawowe świadczenie, kto ma dać na to środki? To
przecież zadanie państwa. Mam nadzieję, że ten argument przemówi do
parlamentarzystów i przemyślą decyzję o likwidacji Funduszu Kościelnego.
Misjonarze są autentycznymi polskimi ambasadorami. Zresztą tak nazywają ich sami
politycy.

Państwo polskie wydaje ciężkie pieniądze na promocję naszego kraju w
świecie. Tymczasem chce odebrać podstawowe środki tym, którzy godnie go
reprezentują…

– Wielki misjonarz o. Marek Żelazek był kandydatem do Nagrody Nobla.
Rozsławił Polskę na cały świat. Dziś czyni to każdy misjonarz. Dziwię się więc,
że najwyższe władze w Polsce tego nie rozumieją. Byłem umówiony ostatnio z
ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim na spotkanie, ale niestety do
niego nie doszło. Kwestia likwidacji Funduszu Kościelnego miała być jednym z
punktów naszego spotkania… Wszyscy wiemy, że Fundusz Kościelny nie jest żadną
łaską państwa dla Kościoła. Pieniądze, które z niego pochodzą, przeznaczane są
na dobre cele, m.in. na ubezpieczenie misjonarzy i misjonarek. Tu warto
powiedzieć, że już od 2009 roku to Episkopat Polski płaci ubezpieczenie dla
misjonarzy świeckich. A przecież ci ludzie także wspaniale pracują i sławią imię
Polski w świecie.

Takie kwestie, jak likwidacja Funduszu Kościelnego, ograniczenie o
połowę kapelanów w wojsku, pojawiają się w ogólnej atmosferze nagonki na
Kościół. Komu zależy na podgrzewaniu antyklerykalnych nastrojów?

– Szatan działa przez różnych ludzi. Tym, którzy podsycają atmosferę
nienawiści do Kościoła, należałoby zadać pytanie: przeciwko komu protestują?
Należałoby ich także uświadomić, na co idą pieniądze z Funduszu Kościelnego.
Jeśli poznają prawdę, to zobaczą, że protestują przeciwko Polsce, bo przecież
pieniądze z Funduszu miały być przeznaczane również na zabytki i dzieła
charytatywne. Moim zdaniem, pewne siły chcą zwrócić uwagę np. na temat Funduszu
Kościelnego, aby inne sprawy przykryć, zatuszować i popchnąć do przodu.
Niestety, brak świadomości u ludzi powoduje to, że dają się nabrać. Warto im
mówić to, że Kościołowi zwrócono dopiero jedną trzecią tego, co w czasach
komunistycznych mu zabrano.

Mam nadzieję, że cała ta sprawa się wyjaśni, że żyjemy w kraju demokracji, w
kraju dialogu, a nie monologu. Chcę podkreślić, że jeszcze nigdy ten, kto
walczył z krzyżem i Kościołem, nie wygrał. Mówię to ja, człowiek, który pracował
na Wschodzie: na Syberii, na Białorusi. Kto walczy z krzyżem, z Kościołem, jest
na przegranej. Tym, którzy chcą walki z Kościołem, przypominam słowa Chrystusa,
który mówi, że Kościoła nie przemogą nawet bramy piekielne. Dla nas te słowa są
nadzieją. Dla tych, którzy walczą, ostrzeżeniem. Przykre jest to, że wielu z
nich to ludzie ochrzczeni, którzy zatracili obraz Pana Boga w sobie.

Dziękuję za rozmowę.

 

***

 

Likwidacja Funduszu Kościelnego uderza w zakony



Radio Maryja, 2012-02-29

W połowie lutego Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji ogłosiło, że w najbliższym czasie pojawi się projekt ustawy dotyczący likwidacji Funduszu Kościelnego finansującego składki ubezpieczeniowe duchownych. Ojciec Kazimierz Malinowski – Sekretarz Generalny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce powiedział, że projekt uderza w zasadę sprawiedliwości.

Ojciec Kazimierz Malinowski – Sekretarz Generalny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce zwrócił uwagę na fakt, że ta decyzja skomplikuje sytuację zakonów w naszym kraju. Najbardziej uderzy w zakony klauzulowe. Już teraz znaczna część zgromadzeń cierpi niedostatek materialny. Innym problemem jest kwestia ubezpieczenia. Ponad 80% osób duchownych jest ubezpieczana właśnie z Funduszu Kościelnego.

 

Ojciec Kazimierz Malinowski powiedział, że likwidacja Funduszu Kościelnego godzi w podstawową zasadę sprawiedliwości. Dodał, że jest to problem natury moralnej i potwierdza decyzję państwa komunistycznego. Rząd nie widzi problemu w likwidacji funduszu, który powstał po to, by choć w części zrekompensować straty Kościoła.

 

Fundusz Kościelny powstał w 1950 r. jako rekompensata za przejęcie przez państwo dóbr kościelnych na rzecz Skarbu Państwa, które po 1999 r. uznano za bezprawne. Do dziś zwrócono kościołowi około 30 proc. ziemi odebranej przez władze komunistyczne.

 

RIRM

***

 

Rząd ma jakiś plan…


Nasz Dziennik, 2012-02-29

Rząd idzie za ciosem i plany zreformowania Funduszu Kościelnego zapowiadane przez premiera Tuska nabierają konkretnych kształtów. Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni potwierdził wczoraj, że w przyszłym tygodniu władze przedstawią swoje propozycje na ten temat i będą o nich rozmawiać z przedstawicielami poszczególnych Kościołów. Jaki to plan? Nie ujawniono…

Stało się już zwyczajem w ostatnich tygodniach, że o planowanych reformach dotyczących relacji państwo – Kościół strona kościelna dowiaduje się raczej z mediów. Tak było w przypadku słów premiera dotyczących drastycznej redukcji o połowę kapelanów wojskowych, tak jest też teraz z zapowiedzią przedstawienia projektu dotyczącego Funduszu Kościelnego. – W przyszłym tygodniu rząd przedstawi swoje propozycje na temat Funduszu Kościelnego i będzie o nich rozmawiał z przedstawicielami poszczególnych Kościołów – powiedział wczoraj Michał Boni w radiu TOK FM. Ma to być oficjalny dokument rządowy, który ma na celu zrealizowanie tego, co zapowiadał w exposé premier Tusk. Boni podkreślił, że sprawa dotyczy wszystkich Kościołów i związków wyznaniowych, nie tylko Kościoła katolickiego. Jak zapowiedział minister, strona rządowa ma przekazać dokument zainteresowanym stronom, następnie odbywać się będą konsultacje.

– Ze strony kościelnej były zapowiedzi ogólnych ram przekształcenia Funduszu Kościelnego – jeden dodatkowy procent na Kościoły i związki wyznaniowe lub uszczelnienie samego Funduszu. Teraz i strona rządowa przygotowała propozycje. Rozpoczyna się więc dialog – zaczną rozmawiać obie strony i to jest dobry kierunek – tak zapowiedzi rządu komentuje dla „Naszego Dziennika” ks. Józef Kloch, rzecznik KEP. – Będzie to dialog bezpośredni, po ogólnych zapowiedziach tu i ówdzie w mediach – dodaje.

Żadnej konkretnej daty przekazania dokumentu Episkopatowi Polski jednak jeszcze nie ma. Pytany przez nas o jakiś harmonogram ewentualnych spotkań z przedstawicielami rządu ks. Józef Kloch podkreśla, że najpierw musi wpłynąć dokument. Kiedy zatem Episkopat pozna propozycje w sprawie Funduszu Kościelnego? Rzecznik Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji Artur Koziołek w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” nie udzielił konkretnej odpowiedzi. – Będzie na pewno spotkanie z przedstawicielami Episkopatu, z tego co wiem. Natomiast konkretnej daty w tym momencie nie znam – stwierdził i dodał, że przypuszczalnie będzie to druga połowa przyszłego tygodnia.

 

Sławomir Jagodziński
 

***


Finansowe mity o Kościele


Nasz Dziennik, 2012-02-28

Żyjemy w świecie mitów dotyczących finansów Kościoła katolickiego, rozpowszechnianych przez tych, którzy chcą na różny sposób niszczyć jego wizerunek. Nie ma „kominów płacowych” proboszczów, sytuacja materialna polskich parafii jest coraz trudniejsza, księża płacą podatki, i to niemałe, a szacując finansowe zaangażowanie instytucji i wspólnot kościelnych na rzecz społeczeństwa i państwa, można mówić o miliardach. Takie wnioski płyną z ogłoszonego wczoraj w Warszawie raportu pt. „Finanse Kościoła katolickiego w Polsce”.

Cały system finansowania posługi Kościoła opiera się w zdecydowanej większości (ok. 80 proc.) na dobrowolnych ofiarach wiernych, składanych czy to na tacę, czy towarzyszących intencjom mszalnym, sakramentom czy kolędzie. To ma wielką wartość, gdyż szczodrość wiernych świadczy o ich utożsamianiu się z Kościołem i odpowiedzialności, zarówno w wymiarze placówek duszpasterskich, jak i działalności społeczno-charytatywnej. Wystarczy wspomnieć choćby kościelną Caritas, która jest największą instytucją pozarządową działającą w Polsce. – Wspieranie parafii buduje odpowiedzialność wiernych za Kościół lokalny, za diecezję. Podstawowym filarem finansowania Kościoła jest zatem ofiara, drugim jest ewentualna działalność gospodarcza – mówił w czasie prezentacji raportu KAI ks. prof. Dariusz Walencik, ekspert Kościoła w sprawach finansowych. – Trzecim powinny być zdrowe relacje między Kościołem a państwem, także w zakresie finansowania działań, w których uczestniczy Kościół i samorząd – dodał.

Myliłby się ktoś, kto sądziłby, że sytuacja materialna polskich parafii jest bardzo dobra. Pogłębiający się kryzys sprawił, że jest dokładnie odwrotnie. „W większości parafii tylko bieżące koszty utrzymania leżą w zasięgu ich możliwości, natomiast remonty wymagają już dodatkowych zbiórek bądź innych źródeł finansowania”, czytamy w ogłoszonym wczoraj raporcie. Warto podkreślić, że wpływy z parafii służą także utrzymaniu całej kościelnej struktury oraz różnorodnych dzieł społecznych, edukacyjnych i charytatywnych prowadzonych przez Kościół. To na parafiach i wiernych spoczywa ciężar utrzymania diecezjalnej administracji, księży biskupów, seminariów duchownych czy domów dla księży emerytów. Tą drogą do diecezji oraz na inne ogólnokościelne cele przeznaczanych jest ok. 15-20 proc. przychodów każdej parafii. – Mówiąc o finansach Kościoła w Polsce, nie można nigdy stosować zasady wspólnego mianownika, jednakowego dla wszystkich miejsc w naszym kraju – podkreślił obecny na prezentacji raportu ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Opodatkowane duszpasterstwo

Ogłoszony wczoraj raport obala mit ogromnych zarobków księży i rzekomego niepłacenia przez nich podatków. Według wyliczeń KAI kapłani z pracy duszpasterskiej otrzymują dochody średnio od 1,5 do 2,5 tys. złotych. Ale rozpiętość jest tu duża. Najtrudniejsza sytuacja jest na małych wiejskich parafiach, gdzie kapłan potrafi zarabiać jedynie 800 złotych. Co drugi ksiądz jest zatrudniony w szkole jako katecheta, najczęściej nie na pełny etat, i otrzymuje za to kilkaset złotych. Biorąc zatem pod uwagę, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce wg GUS wynosi ok. 3,6 tys. zł, widać, że zarobki księży plasują się poniżej tej średniej.

Kłamstwem, niestety często powtarzanym m.in. przez niektórych polityków, jest to, że Kościół nie płaci podatków. Otóż płaci! Na dodatek Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie duchowni są opodatkowani z przychodów od posług stricte duszpasterskich. Od księży z parafii pracujących w duszpasterstwie urząd skarbowy wylicza zryczałtowany podatek dochodowy, biorąc za podstawę liczbę mieszkańców w parafii i miejsce jej położenia. I nie jest ważne, że np. 1/5 mieszkańców może zupełnie nie mieć kontaktu z parafią, a część może być nawet niewierzących. Przykładowo w największych parafiach proboszcz może płacić blisko 1400 zł, a wikary ponad 460 zł podatku kwartalnie. Oprócz tego kapłani, siostry zakonne i zakonnicy zatrudnieni na etacie (np. jako katecheta, wykładowca) płacą podatek dochodowy i ZUS tak jak inni pracownicy. Jeśli instytucje kościelne prowadzą jakąś działalność gospodarczą, również ją rejestrują i płacą takie same podatki jak inne podmioty gospodarcze. Do tego dochodzi podatek od nieruchomości, chociaż zwolnione są z niego np. nieruchomości niemieszkalne (np. budynek Kościoła czy cmentarz).

Zyskuje państwo

Ostatnio za sprawą wypowiedzi premiera Tuska pojawiło się wiele nieporozumień, jeśli chodzi o finansowanie Kościoła przez państwo. Prawda jest taka, że państwowe dotacje na rzecz Kościołów mają w Polsce nieporównywalnie mniejszy wymiar niż w jakimkolwiek przeciętnym kraju europejskim. Warto w tym miejscu przypomnieć zapowiedź jednostronnej likwidacji przez rząd Funduszu Kościelnego, który jest formą rekompensaty za przejęte w 1950 r. przez państwo nieruchomości. Miał on być zasilany z dochodów uzyskiwanych z zagarniętych dóbr ziemskich. Zdaniem ks. prof. Dariusza Walencika, przez lata wysokość budżetu Funduszu Kościelnego była nieoszacowana. Powinien on być obecnie zasilany dochodami z 90 tys. ha niezwróconych dotąd Kościołowi. Średni dochód z tzw. hektara przeliczeniowego w 2010 r. to 2278 złotych. Okazuje się zatem, że sprawiedliwa kwota zasilająca Fundusz co roku powinna wynosić nie 89 mln, ale ok. 200 milionów.

Obecne władze bardzo chętnie mówią o rzekomym oszczędzaniu na Kościele. To chwyt propagandowy i polityczny, bo w rzeczywistości zaangażowanie Kościoła katolickiego na rzecz społeczeństwa i państwa można oszacować na miliardy złotych. „Instytucje i wspólnoty Kościoła prowadzą mnóstwo kosztownych dzieł charytatywnych bądź edukacyjnych. Kościół jest największym kustoszem dóbr kultury. Gdyby państwo miało samodzielnie prowadzić te zadania, kosztowałoby to miliardy złotych rocznie”, czytamy w raporcie.

Podajmy choć jeden przykład. Pomoc materialna i finansowa na rzecz społeczeństwa, jaką rocznie świadczy Caritas Polska i jej diecezjalne oddziały, warta jest niemal pół miliarda złotych. Równie znaczący jest wkład w działalność na rzecz społeczeństwa zakonów żeńskich i męskich. Wczoraj w czasie prezentacji reportu ks. prof. Dariusz Walencik zwrócił uwagę, iż środki, jakie państwo przeznaczyło w 2010 r. na wsparcie różnorodnych dzieł realizowanych przez instytucje Kościoła katolickiego w Polsce, w sumie wyniosły 492 mln 615 tys. złotych. Mniej więcej tyle warta była pomoc finansowa i materialna udzielona potrzebującym przez samą tylko Caritas. Gdyby nie kościelna organizacja charytatywna, pomocy tej musiałoby udzielić potrzebującym państwo, podejmując różne działania z zakresu opieki społecznej. To ukazuje, kto naprawdę jest tu petentem, państwo czy Kościół. – Kościół mobilizuje społeczeństwo do odpowiedzialności za dobro wspólne. Bardzo często kościelne ruchy czy stowarzyszenia są to najprężniej działające małe wspólnoty w środowiskach lokalnych – podkreśla ks. Zbigniew Sobolewski, sekretarz Caritas Polska. – Kościół uaktywnia potencjał obywatelski – dodaje.

 

Sławomir Jagodziński

Współpraca Agnieszka Gracz

drukuj