Polska się obudziła
Śmierć 96 osób w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem
poruszyła do głębi cały polski Naród. Wielu obserwatorów było przede wszystkim
całkowicie zaskoczonych reakcją społeczną na tę tragedię. Wszak prezydent Lech
Kaczyński i towarzyszące mu osoby w polskich, a także zagranicznych mediach
przedstawiane były często w sposób bardzo nieuczciwy.
Przeżywanie żałoby narodowej oraz pogrzebu Pary Prezydenckiej
na Wawelu okazało się potężną patriotyczną manifestacją całej Polski. Dziwili
się dziennikarze, dziwił się cały świat. Niektórzy komentatorzy przywoływali w
tym kontekście nawet słynne Mickiewiczowskie słowa:
Nasz naród jak
lawa,
Z wierzchu zimna i twarda,
sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego
ognia
sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę
i zstąpmy do
głębi.
(„Dziady” cz. III)
Ujawnione manipulacje
mediów
Oczywiście, podstawowe pytanie, które się w tej chwili nasuwa,
brzmi: „Czym jest ta skorupa?”. Wiele rodzin, wielu Polaków dziwiło się skrajnie
odmiennemu przekazowi płynącemu w ostatnich dniach z mediów na temat Pary
Prezydenckiej i wielu ofiar smoleńskiej tragedii. Z ludzi permanentnie
wyśmiewanych i poniżanych przez media z dnia na dzień stali się bohaterami
narodowymi. W związku z tym powszechnie zaczęto mówić o medialnych
manipulacjach. Zauważyły je miliony polskich rodzin, które poczuły się oszukane.
Z czego wynika to doświadczenie? Czy tygodniowa żałoba w Polsce czegoś Polaków
nauczy? Otóż okazuje się, że sytuacja, w której żyliśmy do tej pory,
przypominała późne czasy gierkowskie, kiedy to tzw. mała stabilizacja wywoływała
w ludziach potężny marazm i atomizowała społeczeństwo, kiedy prawie nikomu nie
chciało się już sprzeciwiać reżimowi; wówczas walczyli jedynie Kościół i
nieliczni politycy. Społeczeństwo pogrążone w marazmie czuło się po prostu coraz
bardziej niewolone w totalnym państwie realnego socjalizmu.
Podobnie dzieje
się w dzisiejszej Polsce; owo zniewolenie w największym stopniu dotyczy
przestrzeni medialnej. To tutaj określa się, kogo mamy nienawidzić, a kogo
uwielbiać. Kto jest dobry, a kto zły. Kto nadaje się do polityki, a kogo należy
z niej wykluczyć. Medialny obraz życia politycznego odstrasza, zniechęca do
aktywności obywatelskiej. Ludziom pokazuje się rzeszę darmozjadów, którym o nic
więcej nie chodzi, jak tylko o karierę i pieniądze. Etos służby publicznej
został całkowicie zdezawuowany. Modelem współczesnego polityka, współczesnej
kariery politycznej ma być Janusz Palikot – idealny produkt telewizyjnego
marketingu. Taki polityk nie robi nic ważnego, nawet nie mówi o rzeczach
istotnych, wystarczy po prostu, że mówi cokolwiek, że istnieje w mediach.
Dziennikarze zaś zamiast wytykać wirtualność takiego stanu rzeczy, obnażać
manipulacje, sami rozpływają się w tym politycznym matriksie. I nagle ten
medialno-polityczny matrix staje się bezradny wobec ogromu smoleńskiej tragedii.
Bo cóż na temat powagi śmierci mają do powiedzenia dziennikarze specjalizujący
się w telewizyjnych talk-show czy wirtualne gwiazdy polityczne?
Realne wydarzenia w życiu Narodu
Czym zatem jest w Polsce
doświadczenie społeczne ostatnich dni? Na pewno wielkim przebudzeniem z
matriksu. Współczesny medialny i polityczny totalizm doprowadził Naród do
atomizacji i bezradności. Ludzie „podłączeni do telewizora” czuli się osaczeni,
zmanipulowani. Wielu myślało, że są w swoich poglądach osamotnieni, że
patriotyzm jest niemodny. Tymczasem w jednej chwili okazało się, że nie jesteśmy
w mniejszości, że media kłamią, manipulują opinią publiczną, że prawdziwy obraz
polskiej polityki jest zupełnie inny niż ten, który kreują gazety. Poczuliśmy
się niczym strajkujący robotnicy w 1980 r., którzy wyrwali się spod
socjalistycznej dominacji. Można by dziś odkurzyć transparenty z roku 1980
mówiące, że „telewizja kłamie”. Wydaje się, że to najcenniejsze doświadczenie
ostatnich dni. Za pomocą medialno-politycznej dominacji lewicy starano się
wprowadzać na grunt polski najbardziej absurdalne lewicowe projekty ustaw.
Znaleźliśmy się już o krok od tego, by stać się powolnym narzędziem dla
najbardziej zsocjalizowanych inżynierów społecznych współczesnego zachodniego
świata. I nagle wielka tragedia wyzwoliła w Narodzie najgłębsze pokłady ducha
(„lawa”). Polacy zauważyli, że połączenie tragedii smoleńskiej z obchodami
katyńskimi nie mogło być zwykłym zbiegiem okoliczności – że Opatrzność chce nam
coś w ten sposób pokazać. Pod Smoleńskiem zginął prezydent Lech Kaczyński, ale
zginęli też przedstawiciele Rodzin Katyńskich, prezydent Ryszard Kaczorowski,
prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka i wiele innych osób. Potęga
tragedii Polski z czasu II wojny światowej w połączeniu z dramatem uczestników
lotu prezydenckiego samolotu obudziła w Narodzie autentyczne uczucia
patriotyczne. Jakby przez współczesnych Polaków chcieli wykrzyczeć swoją krzywdę
wszyscy polscy oficerowie pomordowani w Katyniu i w innych miejscach kaźni.
Realizm wydarzeń z kwietnia 1940 r. i kwietnia roku 2010 był tak przejmujący, że
na cały tydzień oderwaliśmy się od wizji świata konstruowanej przez media. To
doświadczenie jest najbardziej przejmujące dla inżynierów społecznych, którzy w
ostatnich dniach ponieśli wielką porażkę. Dlatego prawdopodobnie już wkrótce
zacznie się w mediach proces powolnego „podłączania” nas na powrót do matriksu.
Gdy rzeczywistość przerasta „inżynierów ludzkich dusz”, mogą ponownie chcieć
zatopić się w ułudę. Obyśmy jednak jako Naród zdołali się przed tym
uchronić.
Katyń powrócił
Pochowanie w krypcie wawelskiej to jak
gdyby symboliczne uhonorowanie nie tylko głowy państwa, ale także wszystkich
ofiar katastrofy oraz – co najważniejsze – zamordowanych w roku
1940.
Smoleńska tragedia w sposób niesłychany przyczyniła się do nagłośnienia
sprawy katyńskiej na całym świecie. To wielkie milczenie o tragedii polskiego
Narodu skazanego na zagładę przez dwa systemy totalitarne już w 1939 r., to
wielkie milczenie i zakłamanie zostało przerwane. Dokonało się to ogromnym
kosztem, ale śmierć tak wielu nie poszła na marne. Można powiedzieć, że polegli
pod Smoleńskiem przełamali mur światowego kłamstwa katyńskiego.
Oczywiście,
pozostaje jeszcze pytanie o polskich polityków, o całą polską scenę polityczną.
Pytanie, do jakiego stopnia dotrze do tych ludzi świadomość powagi służby
publicznej. Katastrofa prezydenckiego samolotu uczy bardzo dobitnie o kruchości
ludzkiego życia i podkreśla znaczenie polityki rozumianej w kategoriach służby.
Duszpasterze mieli i wciąż mają niezwykłą okazję, aby domagać się moralności w
życiu publicznym, aby wzywać do przerwania medialno-politycznych manipulacji.
Opatrzność, dopuszczając, by polski Naród został tak boleśnie doświadczony, chce
nam coś ważnego powiedzieć. Przyszedł zatem czas na współczesnych Piotrów
Skargów nawołujących do opamiętania. Zilustrowaniu potrzeby odnowy polskich elit
politycznych niech posłużą słowa Jana Kochanowskiego z „Pieśni XIV” Ksiąg
Wtórych:
Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie,
A ludzką
sprawiedliwość w ręku trzymacie,
Wy, mówię, którym, ludzi paść poruczono
I
zwierzchności nad stołem bożym zwierzono:
Miejcie to przed oczyma zawżdy
swojemi,
Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi,
Z którego macie nie tak
swe własne rzeczy
Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy.
A wam
więc nad mniejszymi zwierzchność jest dana,
Ale i sami macie nad sobą
pana,
Któremu kiedyżkolwiek z spraw swych uczynić
Poczet macie; trudnoż
tam krzywemu wynić.
Prof. Mieczysław Ryba
Autor jest historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą
WSKSiM i KUL.
