Polsat – po pierwsze pieniądze

Polsat jest jedyną ogólnopolską telewizją komercyjną. Podmiot korzystający
z tak rzadkiej koncesji powinien być wręcz kryształowo czysty, a emitowane
programy przyjazne dla odbiorcy. Wbrew powszechnej opinii, kapitał Polsatu
nie jest wyłącznie polski, gdyż wśród jego udziałowców od 2000 r. znajduje
się spółka Polsat Media B.V. (32,98 procent udziałów) zarejestrowana w Holandii
(zob. Filas R., Zaangażowanie kapitału obcego w polskie stacje radiowe i
telewizyjne…, Zeszyty Prasoznawcze, nr 1-2/2003, s. 26).

Do podjęcia działalności w zakresie mediów Zygmunta Solorza-Żaka miał namówić
Piotr Nurowski, w PRL-u odpowiedzialny za propagandę w Komitecie Warszawskim
PZPR, a potem piastujący funkcję I sekretarza ambasady w Moskwie. Obecnie
Nurowski zasiada we władzach najważniejszych firm Solorza – m.in. jest członkiem
rady nadzorczej Polsatu i przewodniczącym rady nadzorczej Polskiej Telefonii
Cyfrowej.
Pierwszą inwestycją Solorza w dziedzinie mediów był zakup w 1992 r. dziennika
"Kurier Polski". Przed zmianą ustroju był to organ Stronnictwa Demokratycznego,
sojuszniczej partii PZPR. Jednym z czołowych działaczy Stronnictwa Demokratycznego
był Marcin Nurowski, brat Piotra Nurowskiego. Pierwszym prezesem spółki wydającej
"Kurier Polski" został Andrzej Majkowski, który w 1996 r. znalazł pracę w Kancelarii
Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (zob. Matys M., Towarzystwo. Biznesmeni
i politycy, Warszawa 2003, s. 73).

Dogadywał się
ze wszystkimi

Na dobre biznes medialny Solorza ruszył wraz z telewizją Polsat, która zaczęła
nadawać 5 grudnia 1992 r. poprzez satelitę Eutelsat II z holenderskiego ośrodka
telekomunikacyjnego w Hilversum.
27 stycznia 1994 r. Solorz wyszedł zwycięsko z batalii o koncesję, otrzymując
zgodę na ogólnopolskie nadawanie naziemne sygnału telewizyjnego (stacja otrzymała
koncesję na nadawanie w całej Polsce w odróżnieniu od stacji TVN, której przyznano
koncesję ponadregionalną). Członek ówczesnej KRRiT Ryszard Bender, komentując
fakt przyznania Polsatowi koncesji, powiedział: "Solorz był w dobrych stosunkach
z Kwaśniewskim, z Pawlakiem, dogadywał się z narodowcami, z biskupem Pieronkiem.
(…) A więc czego jeszcze wymagać" (zob. M. Łętowski rozmawia z R. Benderem,
Wojna o media, Warszawa 1994, s. 59).
Przydział koncesji Polsatowi wywołał niemałą burzę. Zadowolony wydawał się
natomiast Aleksander Kwaśniewski. Stwierdził on, że ataki na Solorza wszczynają
ci, którzy z nim przegrali (zob. Matys M., Towarzystwo. Biznesmeni i politycy,
Warszawa 2003, s. 77). A na bankietach z okazji pierwszej i kilku kolejnych
rocznic Polsatu bawił się m.in. Włodzimierz Cimoszewicz z SLD (zob. Mac i inni,
Ojciec chrzestny, Wprost, nr 15, 13.04.1997, s. 34).
Prezydent Lech Wałęsa skrytykował Krajową Radę Radiofonii i Telewizji za przyznanie
koncesji Polsatowi. 1 marca 1994 r. odwołał przewodniczącego Rady Marka Markiewicza,
w kilka godzin po tym, jak ten złożył podpis na koncesji dla Solorza. Wałęsa
wykorzystał także do dokonania dalszych zmian w Krajowej Radzie postępowanie,
jakie toczyło się przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie koncesji
przyznanej Polsatowi, w wyniku zaskarżenia jej przez stacje konkurencyjne.
Powołując się na "rażące naruszenie ustawy" podczas procesu koncesyjnego, odwołał
ze składu Rady Marka Markiewicza i Macieja Iłowieckiego. Marek Markiewicz szybko
znalazł posadę w Polsacie, gdzie zaczął prowadzić program "Sztuka informacji",
dziś przemianowany na "Bumerang". Zajął się też szkoleniem dziennikarzy tej
stacji. Pracę u Solorza znalazł również Maciej Iłowiecki.
Do mediów przedostał się także fragment raportu Urzędu Ochrony Państwa sugerujący,
że przyznanie koncesji Solorzowi stanowi niebezpieczeństwo dla państwa. Urząd
Ochrony Państwa twierdził, że "Solorz dysponuje znacznymi środkami finansowymi
nieznanego pochodzenia. (…) Z posiadanych materiałów wynika, że zasadnicza
część środków, jakimi obecnie dysponuje, pochodzi z <<prania brudnych pieniędzy>>
należących prawdopodobnie do mafii włoskiej, gdyż część operacji finansowych
przeprowadzał on przez bank w Messynie (Sycylia)" (cyt. za: Matys M., Towarzystwo.
Biznesmeni i politycy, Warszawa 2003, s. 77). Z tych sensacyjnych doniesień
Urząd Ochrony Państwa jednak się wycofał.

Z FOZZ-em w tle
Według amerykańskiego miesięcznika "Forbes", założyciel Polsatu Zygmunt Solorz-Żak
jest dzisiaj najbogatszym Polakiem, z majątkiem wartym 2 mld USD. Warto więc
prześledzić, jak doszedł do takiej pozycji.
Zygmunt Solorz-Żak urodził się jako Zygmunt Józef Krok, lecz nie pozostał przy
swoim rodowym nazwisku. Po swojej pierwszej żonie nosi nazwisko Solorz, a po
ślubie z Małgorzatą Żak dodał do niego nazwisko panieńskie nowej żony. Występował
również pod nazwiskiem Piotr Podgórski, które zapożyczył od swego kolegi z
czasów szkolnych, a używał do prowadzenia interesów w RFN i Austrii, gdy w
1977 r. opuścił Polskę. Jak wykazały dziennikarskie śledztwa, w związku z prowadzoną
działalnością kilkakrotnie wszedł w konflikt z prawem (zob. Bubnicki R., Wielopolska
A., Zarzuty podtrzymujemy, Rzeczpospolita, 1.03.1995). Różne nazwiska właściciela
Polsatu występowały też w kilku posiadanych przez niego paszportach, które
wydawano mu m.in. w misji wojskowej PRL w Berlinie. Fakt ten zrodził spekulacje
o jego powiązaniach ze służbami specjalnymi. Gdy 27 kwietnia 2004 r. funkcjonariusze
ABW doprowadzili Solorza do Sądu Okręgowego w Warszawie, by zeznawał jako świadek
w sprawie FOZZ, oskarżony Grzegorz Żemek zapytał Solorza, czy współpracował
ze służbami specjalnymi, na co usłyszał odpowiedź: "Na czym miałoby to polegać?".
Tu wtrącił się sąd z uwagą, że w Polsce każdy wie, na czym to polega, i zadał
pytanie, czy utajnić rozprawę. Wtedy padła odpowiedź: "Nigdy nie współpracowałem
ze służbami specjalnymi" (zob. Solorz pożyczył z funduszu, Rzeczpospolita,
28.04.2004).
Jeśli chodzi o pieniądze z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, na którego
działalności Skarb Państwa stracił w latach 1989-1990 354 mln nowych złotych,
to Zygmunt Solorz wziął z funduszu w maju 1989 r. 100 mln ówczesnych złotych
kredytu (obecnie 10 tys. zł). Warto też wspomnieć o pośrednich powiązaniach,
których właściciel Polsatu woli nie widzieć. W maju 2003 r. Anatol Lawina,
były szef zespołu kontrolerów NIK w FOZZ, wymienił przed sądem wśród osób i
instytucji "beneficjentów FOZZ" m.in. właściciela Polsatu Zygmunta Solorza
i Dariusza Przywieczerskiego, kierującego niegdyś Universalem (zob. Ordyński
J., Lawiny sensacji ciąg dalszy, Rzeczpospolita, 6.05.2003).
Gdy w 1994 r. Polsat zaczął szukać inwestora, aby dopasować kapitał spółki
do deklarowanego w koncesji – gdyby mu się to nie udało, mógłby stracić koncesję
– udziałowcem telewizji z 20 procentami akcji został Universal, kierowany przez
Dariusza Przywieczerskiego, byłego pracownika Komitetu Centralnego PZPR. Przywieczerski
był też członkiem partyjnej grupy interwencyjnej podczas wydarzeń w Ursusie
i Radomiu w 1976 roku. Piastował także urzędy radcy handlowego w Nairobi, dyrektora
Centrali Handlu Zagranicznego Paged, a w 1985 r. został dyrektorem Universalu.
Według wysokiego aparatczyka PZPR Franciszka Szlachcica, pełniącego funkcję
ministra spraw wewnętrznych, stanowiska kierownicze w podmiotach handlujących
z zagranicą zajmowali jedynie współpracownicy służb specjalnych. Posądzono
również o to Przywieczerskiego, nazywając go "rezydentem KGB" (zob. Mac i inni,
Rodzina, Wprost, nr 10, 9.03.1997, s. 25, 27). Dariusz Przywieczerski, oskarżony
w aferze Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego o przywłaszczenie 500 tys.
USD i kradzież 1 mln USD, został skazany na 3,5 roku więzienia. W związku z
przedawnieniem niektórych zarzutów sąd apelacyjny obniżył mu wyrok do 2,5 roku
więzienia (zob. Ordyński J., Afera FOZZ w końcu osądzona, Rzeczpospolita, 30.03.2005;
Olczyk E., Skazani na więzienie i grzywny, Rzeczpospolita, 30.03.2005; Ordyński
J., Wyrok lekko skorygowany, Rzeczpospolita, 26.01.2006).

Kapitalizm polityczny
Jak stwierdził Solorz, "Universal był jedyną firmą, która chciała kupić nasze
akcje" (zob. M. Matys, Towarzystwo. Biznesmeni i politycy, Warszawa 2003,
s. 79). W grupie firm kontrolowanych przez Universal zasiadała czołówka polityków
SLD. Universal sprawował pieczę m.in. nad spółką Ad Novum wydającą lewicową
"Trybunę", w której przewodniczącym rady nadzorczej do grudnia 1995 r. był
Aleksander Kwaśniewski (zob. Mielczarek T., Między monopolem a pluralizmem,
Kielce 1998, s. 128; Mac i inni, Rodzina, Wprost, nr 10, 9.03.1997, s. 25-27).
"Przez trzy lata między Universalem a Polsatem panowała sielanka. Przywieczerski
oskarżał w prasie telewizję publiczną o <<nastawienie antylewicowe>> i <<nieuczciwą
konkurencję>> z Polsatem, któremu odbiera reklamodawców. Polsat bronił Universalu.
Między piosenkami disco polo nadawał programy, w których krytykował rząd za
utrudnianie Universalowi montażu koreańskich hyundaiów" (zob. Matys M., Towarzystwo.
Biznesmeni i politycy, Warszawa 2003, s. 36).
W 1996 r. Solorz i Przywieczerski chcieli razem nawet kupić firmę kolportażową
Ruch (tamże, s. 79).
W 1998 r. Universal, popadając w długi, zastawił akcje Polsatu w banku i był
skłonny sprzedać je nawet konkurencji, w tym firmie ITI, właścicielowi TVN.
Aby odzyskać akcje swojej firmy, Solorz przeprowadził demonstrację siły i zaczął
skupować akcje Universalu, co skłoniło Przywieczerskiego do zawarcia z nim
ugody i odsprzedania mu spornych 20 proc. akcji Polsatu (zob. Kluzik-Rostkowska
J., Stachóra Z., Idź na całość, Wprost, nr 21, 24.05.1998, s. 24).
O tym, że Solorz starał się przypodobać lewicy, świadczy chociażby materiał
atakujący organizacje prawicowe, nadany w Polsacie podczas kampanii prezydenckiej
w 1995 r., a zrealizowany w sztabie Kwaśniewskiego. Wypowiadając się na jego
temat, Solorz powiedział: "(…) jeśli ktoś zakłóca wiece kandydata na prezydenta,
to jest dla mnie łobuzem. Dlaczego mielibyśmy tego nie pokazać?" (zob. L. Zalewska
rozmawia z Z. Solorzem, Trzymamy się swoich zasad, Rzeczpospolita, 17.04.2002,
s. A4). Ale gdy dziennikarze Polsatu nakręcili w 1999 r. materiał w Charkowie
przedstawiający pijanego Kwaśniewskiego nad grobami polskich oficerów, to Solorz
osobiście wstrzymał jego emisję, tłumacząc: "Spokojnie. Trzeba to przemyśleć,
powoli, żeby pochopnie czegoś nie zrobić" (zob. P. Najsztub rozmawia z Z. Solorzem,
Aaaaby kupić Polsat, Przekrój, nr 5, 2.02.2003, s. 24).
Pewne spekulacje budzi też fakt zakupu gruntów w Klarysewie pod Warszawą przez
ludzi związanych z Solorzem i polityków. W lutym 1996 r. na kupno działki pod
wspólną budowę zdecydowali się najbliżsi współpracownicy Solorza: Piotr Nurowski,
Aleksander Myszka, Józef Birka oraz Henryk Chodysz, pierwszy prezes Naszej
Telewizji powiązanej z Solorzem, a także żona Jerzego Jaskierni, byłego ministra
sprawiedliwości z SLD, żona Jacka Buchacza z PSL, Andrzej Piłat z SLD, Marian
Woronin z SLD i Andrzej Majkowski, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta
Kwaśniewskiego (zob. Matys M., Towarzystwo. Biznesmeni i politycy, Warszawa
2003, s. 81-82).
Na przełomie lat 2000/2001 Solorz, ważąc szanse poszczególnych ugrupowań politycznych
i biorąc pod uwagę reelekcję Aleksandra Kwaśniewskiego oraz wyniki sondaży
przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, a także sytuację polityczną
w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, w której dominowała lewica postkomunistyczna,
postanowił otwarcie postawić na SLD.
8 lutego 2001 r. zarząd Polsatu na stanowisko szefa Agencji Informacyjnej wybrał
Dariusza Szymczychę, byłego członka PZPR. Agencja kierowana przez Szymczychę
przygotowywała informacje dla trzech stacji związanych z Solorzem: Polsatu,
Polsatu 2 i TV 4.
Szymczycha w latach 1985-1990 pełnił w redakcji "Sztandaru Młodych" podwójną
rolę, będąc jednocześnie dziennikarzem i I sekretarzem PZPR. W 1991 r. został
szefem "Trybuny". Za jego kierownictwa dziennikarze tej gazety przesiadywali
na wszystkich posiedzeniach partyjnych SdRP, niedostępnych dla innych mediów.
Podczas wyborów prezydenckich w 2000 r. Szymczycha był rzecznikiem sztabu wyborczego
Aleksandra Kwaśniewskiego. W 2002 r. został sekretarzem stanu w Kancelarii
Prezydenta RP.

Cegiełka dla SLD
Z Polsatem jest też powiązana TV 4, która powstała 1 kwietnia 2000 r. z działającej
niegdyś Naszej Telewizji i analogowego Polsatu 2. Nasza Telewizja otrzymała
koncesję w drugim procesie koncesyjnym na program ponadregionalny emitowany
w centralnej Polsce i zaczęła nadawać 17 stycznia 1998 roku. Sugerowano,
że stacja ta zyskała koncesję, gdyż była powiązana z SLD, niektórzy twierdzili
nawet, że jest to "cegiełka wyborcza dla SLD" (zob. Zawłocka A., Kluzik-Rostkowska
J., Telewizja przyjaciół, Wprost, nr 43, 27.10.1996, s. 22). Jak czytamy
na łamach branżowego miesięcznika "Press": "Członkowie KRRiT, poza Markiem
Siwcem, nie byli entuzjastami Naszej TV. Przyznanie jej koncesji było ceną,
jaką wyznaczył SLD za zgodę na nadawanie dla TVN, uważanego za przyjazny
UW" (zob. Rostkowski D., Nasza nie wasza, Press, nr 8/1999, s. 48). Pierwszym
prezesem spółki Polskie Media SA, będącej właścicielem koncesji, i jednym
z założycieli tej stacji był Henryk Chodysz, stary znajomy Zygmunta Solorza.
Program tej stacji rozchodził się poprzez nadajniki radomskiej spółki RS
TV, kontrolowanej przez Solorza. Głównym udziałowcem spółki Polskie Media
została firma Trans Media Group Andrzeja Kuchara, zaprzyjaźnionego z Zygmuntem
Solorzem. W Polskie Media SA zainwestowała też cypryjska firma Rexon Overseas
(zob. Filas R., Zaangażowanie kapitału obcego w polskie stacje radiowe i
telewizyjne…, Zeszyty Prasoznawcze, nr 1-2/2003, s. 26).
W skład spółki Polskie Media oprócz Henryka Chodysza wchodzili m.in.: Leonard
Praśniewski, Lech Jaworowicz, Iwona Buchner, January Gościmski. Radę nadzorczą
stanowili: Wincenty Zeszuta, Wiesław Zwoliński, Leonard Praśniewski, Janusz
Wójcik i Tadeusz Przeździecki. Osoby te miały reprezentować interesy SLD (zob.
Zawłocka A., Kluzik-Rostkowska J., Telewizja przyjaciół, Wprost, nr 43, 27.10.1996,
s. 22; Mielczarek T., Między monopolem a pluralizmem, Kielce 1998, s. 68, 132).
Wyżej wymienieni przedsiębiorcy deklarowali "czysty, w stu procentach polski"
kapitał, jednak wywiad gospodarczy, który został przeprowadzony na zlecenie
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, wykazał, że "większościowym wspólnikiem
Chodysza w firmie Inter-Food jest Szwed, partnerami Januarego Gościmskiego
w Inreco Poland są firmy i fundusze duńskie, natomiast wspólnikiem Praśniewskiego
w Domu Maklerskim Leonard – Siergiej Gawriłow" (zob. Mac J.S., Stachura Z.,
Stacja przekaźnikowa, Wprost, nr 8, 23.02.1997, s. 22). Dużo kontrowersji wzbudzał
zwłaszcza Leonard Praśniewski, prowadzący interesy z byłymi decydentami PZPR,
Mieczysławem Wilczkiem i Ireneuszem Sekułą, a zwłaszcza z Rosjaninem Siergiejem
Gawriłowem, którym interesowały się polskie służby specjalne, podejrzewając
go o pranie brudnych pieniędzy (zob. Mac J.S., Stachura Z., Stacja przekaźnikowa,
Wprost, nr 8, 23.02.1997, s. 22-23; Rostkowski D., Nasza nie wasza, Press,
nr 8/1999, s. 48). Praśniewski był też założycielem Prywatnego Banku Komercyjnego
Leonard, którym kierował Zdzisław Pakuła, znany z czasów PRL-u jako prezes
Narodowego Banku Polskiego. Posadę wiceprezesa tego banku piastował Bazyli
Samojlik, niegdyś doradca ds. ekonomicznych gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a
w latach 1986-1988 minister finansów (zob. Kluzik J., Zawłocka A., Interesy
w sieci, Wprost, nr 16, 21.04.1996, s. 21).
Należy też wspomnieć, że w listopadzie 1998 r. 2 mln zł kaucji za Bogusława
Bagsika (afera Art B) wpłacił Klub Kapitału Polskiego, którym kierował wówczas
January Gościmski, będący udziałowcem Naszej Telewizji (zob. Rotulska M., Bagsik
i przyjaciele, Nasz Dziennik, 20.10.2000, s. 5).

Ręka na Pulsie
W 2003 r. Polsat przejął kontrolę nad Telewizją Niepokalanów Puls nadającą
program pod nazwą Puls. Działająca od marca 2001 r. na bazie koncesji przyznanej
Telewizji Niepokalanów, całkowicie komercyjna Telewizja Puls po dwóch latach
działalności okazała się bankrutem. Nie spełniły się więc nadzieje Prowincji
Ojców Franciszkanów – właściciela koncesji – na zbudowanie silnej stacji
bez przemocy i seksu, która będzie przyjazna rodzinie. Wykup większościowego
pakietu udziałów w spółce Antena 1, produkującej program dla stacji Puls,
przez Zygmunta Solorza spowodował, że do emisji zaczęły trafiać filmy i seriale
znane z Polsatu, które wielokrotnie podważały religijny charakter stacji.
Istotna zmiana, uszczuplająca znacznie wpływ franciszkanów na kształt telewizji,
zaszła w 2004 roku. Wówczas to nową, 10-letnią koncesję na nadawanie programu
pod nazwą Puls otrzymała spółka Telewizja Puls (poprzednia koncesja należała
bezpośrednio do zakonu).
Obserwując poczynania właściciela Polsatu w tej stacji, należy się zgodzić,
iż "(…) od początku było to działanie mające na celu zablokowanie wejścia
ewentualnej konkurencji, a nie efekt pomysłu na atrakcyjny kanał dla widzów"
(zob. Murawski J., Teleklincz, Press, nr 3/2005, s. 59). Sam Solorz stwierdził,
że zakup udziałów w tej telewizji był podyktowany analizą ekonomiczną wykazującą,
że Polsat ma nadmiar mocy produkcyjnych, które nie powinny się marnować. Planował
on wręcz przekształcić Puls w stację publicystyczno-informacyjną. Jednakże
na tak radykalną zmianę nie zgodzili się franciszkanie (zob. tamże, s. 58,
por. Telewizyjna decyzja biznesowa, Rzeczpospolita, 28.08.2003).
W 2004 r. Solorz uzyskał także koncesję na nadawanie kanału tematycznego Polsat
– Zdrowie i Uroda. Rozwija się także Polsat Cyfrowy – satelitarna platforma
cyfrowa Polsatu, która ma 700 tys. abonentów i dała przez 11 miesięcy 2005
r. 278 mln zł przychodu (zob. Polsat Cyfrowy zwiększa przychody, Rzeczpospolita,
20.02.2006, s. B3). W ramach Polsatu nadaje także Polsat 2 i Polsat Sport.
Zygmunt Solorz zainwestował także w 1999 r. w stacje telewizyjne w krajach
bałtyckich. Na Litwie kupił udziały w Baltijos TV, na Łotwie w stacji LNT,
a w Estonii w TV 1. Na początku 2002 r. Polsat musiał wycofać się z Estonii,
gdyż straty TV 1 przekroczyły 23 mln zł i przestała ona emitować program (zob.
www.pb.pl). Obecnie Solorz planuje także pozbyć się pozostałych zagranicznych
stacji (zob. Polsat: oferta publiczna poczeka, Rzeczpospolita, 8.12.2005).
W planach Solorza było też posiadanie sieci telewizji kablowej. Do 2003 r.
Polsat był właścicielem radomskiej telewizji kablowej Dami obsługującej 100
tys. abonentów. Czynił też poważne przymiarki, aby zakupić warszawską sieć
telewizji kablowej Aster City.
W 2005 r. Polsat pomimo licznych protestów uzyskał koncesję na kanał erotyczny
Playboy Polska. Było to możliwe, gdyż rok temu skład Krajowej Rady Radiofonii
i Telewizji był zdominowany przez lewicę, która wielokrotnie pokazywała, iż
nie dba o dobro społeczeństwa.
Kilka dni temu Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Polsatu, w jednym z programów
telewizyjnych przyznał, że obecnie stacja pracuje nad nowymi możliwościami
przekazu, by dostosować telewizję do ery internetu.

Totalizator zapłaci
Warto też wspomnieć o pozostałych interesach Solorza.
Kontroluje on Invest Bank, w którym przewodniczy radzie nadzorczej. Od 1988
r. posiada także Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie "Polisa Życie". Solorz dysponuje
również udziałami w Elektrimie, równocześnie będąc przewodniczącym rady nadzorczej
spółki. Jednakże kłótnie wewnętrzne udziałowców Elektrimu blokują swobodny
rozwój Polsatu – w tym wejście na giełdę. Elektrim jest udziałowcem Polskiej
Telefonii Cyfrowej, do której należy Era i Heyah (telefonia komórkowa). Solorz
działa także w sektorze energetycznym, gdyż jest posiadaczem udziałów Zespołu
Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, dostarczającej na rynek ok. 12 proc. wytwarzanej
w kraju energii elektrycznej. Planowane jest również przyłączenie do Zespołu
Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin kopalni w Koninie i Adamowie (przeciwko takiemu
rozwiązaniu protestują tamtejsi górnicy – w kopalni "Konin" pracuje ok. 5 tys.
osób, a w kopalni "Adamów" prawie 2 tys.).
W 1998 r. Solorz nabył też tereny po hucie Siechnice niedaleko Wrocławia wraz
z hałdą zawierającą stopy żelaza i chromu.
Ważną inwestycją Zygmunta Solorza jest także Powszechne Towarzystwo Emerytalne
Polsat, którego akcjonariuszami są: Telewizja Polsat, Polsat Media, Invest
Bank i Totalizator Sportowy. Podjęcie współpracy z Totalizatorem było istotnym
posunięciem marketingowym Polsatu, który nie tylko przyciągnął do siebie wielu
nowych odbiorców, ale i zaczął czerpać konkretne korzyści finansowe z udostępnienia
od 1996 r. czasu antenowego na losowania. Umowa zawarta z Polsatem określa,
jakie kwoty na reklamę w Polsacie powinien wyasygnować Totalizator. Nakłady
na reklamę każdego roku muszą wzrastać o 10 proc. (plus współczynnik inflacji).
Jako bazowy do obliczania wydatków przyjęto rok 1999, kiedy wydatki wyniosły
31,6 mln zł. Przy tych założeniach do 2009 r. Totalizator Sportowy będzie musiał
zapłacić Polsatowi 715 mln zł (zob. Numerki na szklanym ekranie, Rzeczpospolita,
20.11.2001).
Według wstępnych danych, w 2005 r. Polsat wypracował 200-220 mln zł zysku netto.
Obecnie myśli o wejściu na giełdę, wcześniej bez powodzenia szukał inwestora.
Miała nim być spółka Agora, wydawca "Gazety Wyborczej", ale afera Rywin-Michnik
przyblokowała te plany. Pojawiła się też cała lista potencjalnych inwestorów
spoza Polski, którzy mieli zaangażować się w działalność Polsatu (m.in. Robert
Murdoch czy nieistniejący już dziś koncern Leo Kircha).
Należy stwierdzić, że w latach 90. Polsat miał dużo łatwiej. Wówczas jako jedyna
duża stacja komercyjna mógł zdobyć rynek, a co za tym idzie i pieniądze, emitując
muzykę disco polo, kiepskie filmy akcji i tasiemcowe opery mydlane. Według
niezależnych raportów, Polsat wielokrotnie też wyprzedzał inne stacje w epatowaniu
przemocą i seksem. Dzisiaj, niestety, nie jest lepiej, wizytówką stacji staje
się chociażby program Jakuba Wojewódzkiego, w którym ostatnio Kazimiera Szczuka
szydziła z Magdy Buczek. W miniony czwartek Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
postanowiła ukarać Polsat za prześmiewcze odnoszenie się do osób niepełnosprawnych
i modlitwy. Fakt emitowania tego typu programów powinien skłonić władze stacji
do przemyślenia założeń programowych, bo takie naganne zachowania mają miejsce
nie pierwszy raz.

Paweł Pasionek

Zaufanie przekute na miliardy – przypadek Agory

drukuj