Patriarcha Wileńszczyzny
"Przywódca duchowy Wileńszczyzny
i Mojżesz, który przeprowadził Kościół wileński przez czerwone morze komunizmu"
– takie słowa skierowano pod adresem księdza prałata Józefa Obrembskiego
podczas wczorajszych uroczystości upamiętniających 100-lecie
jego urodzin oraz blisko 75 lat posługi kapłańskiej. Jubileuszowej Mszy św.
w Mejszagole przewodniczył ks. kard. Henryk Gulbinowicz, a homilię wygłosił
ks.
bp Edward Materski. Gdy Sowieci wyrzucali z Wilna ks. abp. Romualda Jałbrzykowskiego,
ks. Obrembski zapytał go, co ma robić. "Pilnuj wiary i Kościoła" – usłyszał.
Pozostał, choć go prześladowano.
W uroczystej koncelebrze Mszy św. sprawowanej w mejszagolskiej świątyni pw.
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny pod przewodnictwem ks. kard. Henryka
Gulbinowicza z Wrocławia uczestniczyli także: metropolita białostocki ks. abp
Wojciech Ziemba, ks. abp Juliusz Paetz z Poznania, ks. bp Edward Materski z
Radomia, ordynariusz drohiczyński ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, ks. bp Antoni
Dziemianko z Mińska na Białorusi i ks. bp Aleksander Kaszkiewicz, ordynariusz
grodzieński. Wraz z nimi Eucharystię koncelebrował sędziwy jubilat, który ze
względu na stan zdrowia pozostał w swoim pokoju, włączając się w przebieg uroczystości
za pośrednictwem Telewizji Trwam. W Eucharystii uczestniczyli liczni kapłani
i siostry zakonne, przedstawiciele władz samorządowych oraz poczty sztandarowe
polskich chorągwi harcerskich działających na Wileńszczyźnie.
Witając zgromadzonych, ks. dziekan Józef Aszkiełowicz, proboszcz mejszagolskiej
parafii, podkreślił, że ks. Józef Obrembski to prawdziwy dar Boży dla Wileńszczyzny,
przywódca duchowy tamtej ziemi, który jak Mojżesz przeprowadził Kościół wileński
przez czerwone morze komunizmu. "Uczył nas Ewangelii, ratował dusze, bronił
przed wynarodowieniem" – mówił ks. Aszkiełowicz.
Na początku Mszy św. ks. kard. Gulbinowicz wezwał do modlitwy w intencji jubilata
i za "całą świętą ziemię wileńską, wszystkich jej mieszkańców". "Polecajmy
Bogu tych, którzy potrafią przekazać prawdę o Bogu i o człowieku" – powiedział
ksiądz kardynał.
W homilii ks. bp Edward Materski wskazał na wielkie zasługi dostojnego jubilata
dla Kościoła. "Przez całe dziesiątki lat głosił nie tylko słowem, ale całym
swoim życiem kazania o potrzebie wierności Bogu, Chrystusowi i Ewangelii, a
także Kościołowi i jego pasterzom" – mówił kaznodzieja. Przypomniał też życiorys
ks. Józefa Obrembskiego "odważnego patrioty", który dodawał sił kilku pokoleniom
Polaków Wileńszczyzny, nadając sens ich trwaniu w wierze.
Ksiądz Obrembski urodził się 19 marca 1906 r. w Skarzynie Nowym w ziemi łomżyńskiej.
Gimnazjum ukończył w Ostrowi Mazowieckiej. W 1926 r. wyjechał do Wilna, gdzie
wstąpił na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego i do seminarium
duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął 12 czerwca 1932 r., po czym podjął
służbę wśród wiernych parafii Turgiele. Gdy Sowieci wyrzucali z Wilna ks. abp.
Romualda Jałbrzykowskiego, ks. Obrembski zapytał go, co ma robić. "Pilnuj
wiary i Kościoła" – usłyszał. Pozostał na Wileńszczyźnie. Pilnował. W parafii,
w której posługiwał, zakładał spółdzielnie, organizował kursy szycia, nowoczesnej
uprawy roli, budował dom ludowy. Przetrwał tam wojnę i okupację: najpierw sowiecką,
potem hitlerowską. Po wojnie, gdy znów nastała okupacja sowiecka, władza wyrzuciła
ks. Obrembskiego z Turgiel. W 1950 r. musiał wyjechać do Mejszagoły i tutejsza
stara plebania stała się centrum życia. Tu znaleźli schronienie kapłani z Wileńszczyzny
i profesorowie seminarium, ukrywali się księża greckokatoliccy. Mimo nakazów
i zakazów ks. Józef prowadził katechezę wśród dzieci, udzielał sakramentów
świętych, potajemnie łączył wobec Boga w związki małżeńskie osoby będące na
wysokich stanowiskach służbowych, jeździł po kolędzie, odwiedzał chorych. Wspierał
wiernych na duchu, a będącym w potrzebie pomagał również materialnie. Dodawał
wiary, pocieszał, pouczał. Jak wielokrotnie podkreślał, ani przez chwilę na
myśl mu nie przyszło, by opuścić tę ziemię, pomimo prześladowań, groźby zsyłki,
ciągłych przesłuchań. Dla niego tu była Polska.
Dziękując wczoraj Bogu za przeżyte 100 lat, ks. Obrembski prosił wszystkich
o wytrwanie w wierze. "Przez wiele lat odrzucano prawdy wiary i prześladowano
nas. A przecież człowiek bez wiary jest niczym" – mówił dostojny jubilat. A
dzięki transmisji na żywo w Radiu Maryja i Telewizji Trwam apel ten dotarł
wszędzie tam, gdzie żyją Polacy.
EI
