Polityka otwarcia na Białoruś bankrutuje
Z posłem Arturem Górskim (PiS), wiceprzewodniczącym
Polsko-Litewskiej Grupy Parlamentarnej, rozmawia Jacek Dytkowski
Komornicy na Litwie wymierzają kary pieniężne Bolesławowi
Daszkiewiczowi, dyrektorowi administracji rejonu solecznickiego, za nieusuwanie
polskojęzycznych tablic z nazwami ulic. Tego typu działania uprawniają, Pana
zdaniem, do postawienia tezy, że nasi rodacy za wschodnią granicą są
dyskryminowani?
– Faktycznie, można odnieść takie wrażenie. Gdy
rozmawiałem o obecnym trendzie antypolskiej polityki na Litwie z politykami
rządzącej partii konserwatywnej, to zasłaniali się naciskami ze strony
nacjonalistów, którzy współtworzą gabinet. Ale wiadomo, że także wielu
konserwatystów litewskich jest za „podkręceniem śruby” wileńskim Polakom. A
obecne działania administracyjne, prowadzone pod pretekstem egzekucji
litewskiego prawa, nie tylko łamią postanowienia traktatu polsko-litewskiego,
ale także prawo międzynarodowe; są wymierzone nie tylko w prawa polskiej
mniejszości, ale naruszają także prawa człowieka. Bezsilni wobec antypolskiej
polityki rządu litewskiego, powinniśmy przynajmniej pomóc w zebraniu pieniędzy
na zapłacenie kar finansowych, których zapewne będzie więcej. Litwini muszą
zrozumieć, że polityką restrykcji nie da się Polaków złamać.
Część posłów uważa, że zajścia w Iwieńcu dowodzą porażki tzw.
polityki otwarcia wobec Białorusi.
– Podczas czwartkowego
posiedzenia połączonych komisji spraw zagranicznych i łączności z Polakami za
granicą, w którym także uczestniczyłem, właściwie wszyscy posłowie byli zgodni
co do tego, iż demokratyzacja na Białorusi przyczyni się do poprawy sytuacji
mieszkających tam Polaków, a także co do tego, że władze naszego wschodniego
sąsiada nie korzystają z szansy, którą otrzymały, przyjmując zaproszenie Unii
Europejskiej do udziału w programie Partnerstwa Wschodniego. Nikt nie miał
wątpliwości, że polityka otwarcia na Białoruś bankrutuje na naszych
oczach.
Natomiast główna różnica zdań dotyczyła tego, czy nasz rząd prowadzi
miękką politykę wobec rządu białoruskiego czy twardą, i czy należy tę politykę
usztywnić. Posłowie PiS uważali, że w kwestii Polaków na Białorusi rząd jest
nazbyt ustępliwy, co tylko ośmiela tamten reżim do dalszych represji wobec
naszych rodaków, natomiast rząd i posłowie PO zajęli stanowisko, że MSZ
podejmuje wszystkie możliwe działania. Choć przedstawiciele MSZ przyznawali, że
skutek ich działań jest niezadowalający, to jednak przestrzegali przed daleko
idącymi politycznymi i gospodarczymi retorsjami. Zresztą te ostatnie uważają za
całkowicie nierealne.
Jaka jest Pańska opinia na temat wyjaśnień strony rządowej w sprawie
sytuacji Polaków na Białorusi?
– Strona rządowa nie ukrywała, że
sytuacja Polaków, którzy chcą prowadzić działalność niezależną od białoruskich
władz, jest dramatyczna. Wskazywano na szykany wobec konkretnych osób, wyroki
wydawane z naruszeniem nawet białoruskiego prawa czy niszczenie mienia
polskiego. Przedstawiciele MSZ zapewniali, że cały czas starają się wspierać
białoruskich Polaków, a nasi dyplomaci uczestniczą we wszystkich najważniejszych
wydarzeniach z udziałem Polaków. Poinformowano także, że minister Radosław
Sikorski zaprosił na konsultacje Andżelikę Borys, która ma przyjechać do Polski
w przyszłym tygodniu. Zapewniano również, że podczas najbliższego spotkania z
Siergiejem Martynowem, białoruskim ministrem spraw zagranicznych, minister
Sikorski przedstawi nasze jednoznaczne stanowisko w sprawie pogarszającej się
sytuacji Polaków na Białorusi. Jednak na wiele pytań strona rządowa nie
potrafiła udzielić zadowalającej odpowiedzi. Ne moje pytanie, jaka jest
faktyczna przyczyna natężenia antypolskiej polityki na Białorusi,
przedstawiciele MSZ rozłożyli ręce. Nie wiedzieli, bo strona białoruska
oficjalnie twierdzi, że nic złego się nie dzieje.
W jakim celu powołują Państwo Zespół Parlamentarny na rzecz
Przyjaznego Sąsiedztwa na Wschodzie? Czy ta inicjatywa może przyczynić się do
poprawy sytuacji naszych rodaków za granicą?
– Nie istnieje
polsko-białoruska grupa parlamentarna, której utworzenie wymagałoby współpracy
międzyparlamentarnej, a takiej obecnie nie ma. Skoro nie ma tego bilateralnego
narzędzia do działania na rzecz poprawienia sytuacji Polaków mieszkających na
Białorusi, a podobne problemy dotykają także Polaków żyjących na Litwie czy
Ukrainie, uznaliśmy, że jedynie formuła zespołu parlamentarnego da posłom
możliwości realnego działania. W przygotowanym projekcie regulaminu zespołu jest
mowa o tym, że pragniemy upowszechniać ideę przyjaznego sąsiedztwa między
narodami mieszkającymi za wschodnią granicą Polski, a także chcemy przyczynić
się do poprawienia sytuacji Polaków mieszkających ma dawnych Kresach
Rzeczypospolitej. Wierzę, że do zespołu wejdą przedstawiciele nie tylko PiS, ale
także PO i PSL. Mam nadzieję, że marszałek Bronisław Komorowski nie odmówi
rejestracji tego zespołu, i podejmiemy działania, które będą stanowiły realne
wsparcie dla MSZ, a w przyszłości przełożą się na poprawę sytuacji naszych
rodaków mieszkających za wschodnią granicą Polski.
Dziękuję za rozmowę.
