Polacy są za życiem
Ludzkie sprawy
„Lecz na próżno ich sieć zarzucona, na oczach wszelkiego ptactwa…”
(Prz 1, 17)
Próżne są i niesprawiedliwe działania tych, którzy nie potrafią ująć się za najsłabszym, najbardziej bezbronnym, najmniejszym. Co może zaoferować nawet najwybitniejszy prawnik, ekonomista czy inny specjalista, któremu powierzono władzę, a który nie rozumie, że nie da się rządzić sprawiedliwie, jeśli wyłącza się spod prawa tych, których właśnie trzeba chronić najwięcej, gdyż są całkowicie zależni od innych? Trudno to pojąć.
Mimo wysiłków dla zrozumienia zachowania części tzw. prawicowych posłów, nie udaje się znaleźć żadnego argumentu, który usprawiedliwiłby tę hańbę. Krętactwo towarzyszyło wypowiedziom i podejmowanym inicjatywom (wprowadzanie nowych, bublowatych projektów poprawek) od momentu, kiedy okazało się, że jest szansa na konstytucyjne wzmocnienie obrony życia w Polsce. „Tęgie” umysły pracowały, w jaki sposób zrobić coś, żeby nic nie zrobić w tej sprawie. Więc komu przeszkadza nowy człowiek albo stary i niedołężny? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to z pewnością chodzi o pieniądze. Czy można zarobić na śmierci człowieka albo na fakcie, że nie pozwolono mu się narodzić? To paradoksalne, ale można. Beneficjenci takich zysków są cierpliwi, działają poprzez innych, swoje dochody rozkładają na lata. Są to ci sami, którzy nie pozwalają produkować rolnikom tyle, ile urodzi ziemia, którzy więcej cenią życie żaby lub purchawki olbrzymiej niż człowieka, którzy drenują mózgi młodych, wciągają w globalną wioskę (jakoby to nasza Ojczyzna?), nienawidzą wszelkich autorytetów, szczególnie wyznawców i męczenników Kościoła katolickiego.
Czy rozumieją to ci, którzy są narzędziami w ich rękach? Skąd taka determinacja, aby list ks. bp. Kazimierza Górnego nie dostał się do rąk posłów, którzy może jeszcze zastanawiali się, jak zagłosować? Dlaczego taki upór w trwaniu przy własnym zdaniu? Nie wynikało to wszystko bynajmniej z naiwności lub niedoświadczenia. Przeciwnie.
Ale wydarzyło się też coś bardzo pięknego i wielkiego. Polacy w większości chcą chronić życie każdego człowieka bez wyjątku. Nie jest to żaden margines, jak pragną wmówić niektórzy politycy i niektóre media. Polacy są w większości ludźmi sprawiedliwymi, prostolinijnymi, mądrymi. Ta kilkumiesięczna debata ukazała prawdziwy obraz naszego społeczeństwa, wrażliwego, nieogłupionego; społeczeństwa, które w dzisiejszej Europie nie wypowiedziało jeszcze swojego najważniejszego słowa, ale widać w nim wielki potencjał moralny i intelektualny. I choć dziś przyszło nam wstydzić się za część polityków, to przecież to nie koniec. W historii bywały momenty, w których politycy drżeli przed obcymi ze strachu, a Naród brał sprawy w swoje ręce, pracował i się modlił.
13 kwietnia to był szczególny dzień, dzień fatimski w oktawie Zmartwychwstania w czasie przygotowań do Niedzieli Miłosierdzia, dzień bezchmurny, piękny dzień. Wydarzyło się w nim coś naprawdę ważnego, myślę, że większość z nas wie o tym i to rozumie.
