Pochwała łaciny

W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu nie ma wprawdzie wśród realizowanych kierunków kształcenia filologii klasycznej, polonistyki ani historii, ale łacina włączona została do programu studiów kulturoznawczych jako przedmiot obligatoryjny. Edukacja akademicka w tej uczelni jest bowiem nie tylko nowoczesna, powiązana z aktualną rzeczywistością medialną i społeczno-polityczną, lecz także głęboko wnika w specyfikę polskiej tożsamości religijno-kulturowej i przygotowuje do współuczestniczenia w jej rozwoju.

Od czasów antycznych do nowożytnych łacina spełniała w Europie rolę języka nauki, szkolnictwa, literatury, dyplomacji, a gdy zaczęło się chrześcijaństwo, również Kościoła. Po upadku cywilizacji śródziemnomorskiej stała się językiem martwym, ale elity intelektualne w piśmie i mowie posługiwały się nią nadal, zwłaszcza na forach oficjalnych i publicznych.

Dlaczego łacina
Łacina ułatwiała komunikację społeczną w swoistej „wieży Babel”, jaką po swym upadku stało się cesarstwo zamieszkałe przez różne grupy etniczne podbite niegdyś przez Rzym oraz napływające na tereny imperium w okresie wędrówek ludów. Język zrodzony przez tę antyczną cywilizację doskonale nadawał się do precyzyjnego formułowania myśli ze względu na jego bogate słownictwo, ścisłe konstrukcje gramatyczne i składniowe, wykształconą prozodię i retorykę. Po upadku Rzymu lingua latina jak gdyby razem z nim zamarła, ale pozostała doskonałym paradygmatem dojrzałego języka, którego używali autochtoni w nowej rzeczywistości oraz napływające ludy barbarzyńskie zasilające nim swój język. Postęp cywilizacyjny mógł się dokonywać tylko dzięki znajomości łaciny jako klucza do sezamu cywilizacji antycznej.
W ciągu wieków w Europie Zachodniej pod wpływem łaciny kształtowały się narodowe języki romańskie, germańskie, słowiańskie, ale łacina nadal trwała. Jej odradzaniu sprzyjały neoklasycystyczne prądy, które przewijały się przez dzieje od średniowiecza po nowożytność. Łacina przez ponad dwa tysiąclecia pozostawała językiem kultury i nauki. Bez niej nie można autopsyjnie poznawać źródeł historycznych i rozumieć cywilizacji europejskiej, w tym także naszej, ojczystej. Znajomość łaciny jest niezbędna dla humanistów, a także adeptów innych nauk. Łacina ułatwia uczenie się języków obcych, głównie europejskich, które rozwijając się, korzystały nie tylko ze swej pierwotnej bazy słownictwa, ale i z łacińskich zasobów leksykalnych oraz konstrukcji lingwistycznych. Tenże język martwy zawiera schemat logiki gramatycznej przydatny w nauce każdego języka. Znajomość łaciny umożliwia podnoszenie własnej kultury językowej. Współcześnie, w dobie edukacji elektronicznej, przesiąkniętej angielszczyzną, ambitne szkoły i uczelnie otwierają się na klasyczne tradycje kształcenia. Kulturoznawstwo zyskuje dzięki temu wysoki poziom i dobrze pojętą nowoczesność. Wynika to nie tylko z elektronicznego wyposażenia audytoriów, dostępu do multimediów czy obcowania z hipertekstem, ale z zakotwiczenia w kulturze klasycznej i poszanowania własnych tradycji. Dziecka nie można wylewać z kąpielą, a nowoczesność nie powinna niszczyć dziedzictwa kulturowego, którego filarem w Europie jest łacina. Szanując własną tożsamość, stajemy się zdolni do podziwiania i atentowania innych. Cieszymy się, że w tak prestiżowej uczelni, jak Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, wprowadzono łacinę na kierunku kulturoznawstwo.

Rodowód linguae aeternae
W czasach prehistorycznych łacina była językiem mieszkańców Lacjum, krainy położonej w środkowej części Półwyspu Apenińskiego, nad Morzem Tyrreńskim, na obszarze między Tybrem a pasmem Apeninów. Rzymianie mieszkający na pograniczu latyńsko-etruskim podbili Latynów na początku V w. przed narodzeniem Chrystusa, a później kontynuowali politykę imperialną z coraz większym rozmachem. Język Latynów „lingua latina” rozprzestrzeniał się w systematycznie powiększającym się państwie, które na początku I wieku po narodzeniu Chrystusa rozciągało się od wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego i dzisiejszej Rumunii po Atlantyk, od północnej Afryki po Brytanię. Nikt wtedy nie wiedział, że alfabet i język łaciński dotrą kiedyś razem z chrześcijaństwem na ziemie Słowian mieszkających nad Łabą, Wisłą, Niemnem i staną się podłożem ich rozwoju kulturowego.
Łacina integrowała uniwersalne imperium rzymskie i postrzymskie, stanowiła także bastion odmienności wobec Greków i przybywających tu od IV wieku plemion barbarzyńskich. Język łaciński doskonalił się i nabierał dostojeństwa, np. słowo"cultura", określające początkowo uprawę roli, użyte zostało metaforycznie przez Cycerona w I wieku przed Chr. w innym znaczeniu – jako"cultura animi", czyli uprawa dusz, oznaczająca postęp w dziedzinie moralnej, intelektualnej oraz artystycznej. Słowa o nowym zakresie znaczeniowym, zwłaszcza pojęcia abstrakcyjne, zadomawiały się w języku Rzymian, a później trafiały do języków wszystkich narodów korzystających z łaciny, także tych, które związały się z nią dopiero po chrystianizacji. Na wzgórzu watykańskim za cesarza Nerona, w 67 r. poniósł śmierć św. Piotr i tam został pochowany. Watykan i Rzym od tej pory otaczane były kultem przez młody Kościół Chrystusowy, uznany prawnie w 313 roku. Stało się to nowym środkiem swoistej reanimacji martwego języka w Kościele katolickim oraz jego trwania wraz z nim.

Z łaciną poprzez wieki
Po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego ludy autochtoniczne i napływowe posługiwały się łaciną nie tylko po to, by wzajemnie się porozumiewać, organizować państwowo i społeczeństwo, ale żeby też zaspokajać swe zindywidualizowane potrzeby kulturowe, np. wykształcić i upowszechnić dostosowane do wymogów języka pismo. Dzięki chrześcijaństwu łacina i znajomość antyku rozprzestrzeniły się na terenach Irlandii, Islandii, Brandenburgii, Czech, Polski, Węgier, Szwecji, Norwegii, Litwy, Estonii. Kraje pozostające po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego (476 r.) pod wpływami Cesarstwa wschodniorzymskiego (Bizantyjskiego), a po tzw. wielkiej schizmie chrześcijańskiej (1054 r.) podlegające patriarsze Konstantynopola, rozwinęły własną, odmienną specyfikę religijno-kulturową, ze wspólnotą graficzną i językową sięgającą antyku greckiego i tradycji cyrylicko-głagolickiej.

Polska w łacińskiej cywilizacji Zachodu
Poprzez chrzest w obrządku łacińskim Polska wpisała się w świat cywilizacji zachodniej. Polacy dzięki liturgii zaczęli zapoznawać się z łaciną w jednym z rytów, które wtedy w Kościele obowiązywały. Pierwsi władcy państwa polskiego z dynastii Piastów dawali świadectwa starannego wykształcenia. Panując, dbali o uwiecznianie w rocznikach, kronikach i innych dokumentach zachodzących wydarzeń, erygowali klasztory, wyposażali placówki misyjne w cenne księgozbiory, troszczyli się o wspólne dziedzictwo łacińskiej Europy.
Polska nie była jeszcze wtedy dwujęzyczna, chociaż znajomość łaciny w środowiskach elit stawała się powszechna. Znana pieśń religijna „Bogurodzica”, uznawana przez Jana Długosza za"carmen patrium", śpiewana była w języku polskim. Łacina jednak jako język cywilizacji rzymskiej wraz z szerzącym się kultem św. Wojciecha unifikowały młode państwo i otwierały je na Europę. Coraz więcej Polaków udawało się na studia uniwersyteckie na Zachód i wracało z dyplomami doktorskimi. Kazimierz Wielki, nazywany „drugim Salomonem”, zakładał i budował miasta, opierając się na zachodnich statutach, kodyfikował prawo, w 1364 r. erygował Akademię w Krakowie, wybierając dla niej boloński wzorzec organizacyjny."Cracovia-urbs celeberrima" nabrała blasku jako siedziba drugiego po Pradze uniwersytetu w Europie Środkowej. Łacina rozbrzmiewała tu teraz nie tylko w kościołach, klasztorach, lektoriach, na dworze królewskim, ale i w kolegiach uniwersyteckich. Początkową edukację łacińską, a nie było innej, pozyskiwała młodzież w szkołach parafialnych, zakonnych, katedralnych.
Pierwsze podręczniki do łaciny zostały opracowane w kręgu Akademii Krakowskiej już w XIV wieku. W XV i XVI stuleciu łacina przetransponowana została z manuskryptów do wczesnych druków (inkunabułów). Słynny alwar, czyli wyczerpujący podręcznik gramatyki łacińskiej, napisany przez portugalskiego jezuitę E. Alvareza, został wydany po raz pierwszy w Lizbonie w 1572 roku. Pięć lat później ukazała się w Poznaniu jego praedycja polska. Z alwara korzystano u nas jeszcze w XIX wieku.
Racjonalizm oświeceniowy przyniósł dehumanizację cywilizacji i odrzucenie chrześcijańskiej interpretacji osoby ludzkiej. Doprowadziło to, jak zauważa filolog klasyczny, mediewista i neolatynista związany z Uniwersytetem Poznańskim, prof. Aleksander Mikołajczak, do „alienacji człowieka i naruszenia cywilizacyjnego sacrum Zachodu”, do deprecjacji łaciny, zrywania kulturowych więzi z przeszłością i wykolejenia Europy z wielowiekowych torów rozwoju duchowego.
W czasach rozbiorowych łacina pozostawała nadal przedmiotem wiodącym w gimnazjach. Absolwenci podejmowali studia uniwersyteckie na wszystkich kierunkach, a także na politechnikach, gdzie radzili sobie równie dobrze jak absolwenci legitymujący się maturami z tzw. wyższych szkół realnych, czyli szkół średnich bez łaciny i greki.
Romantycy zdystansowali się od oświeceniowego „szkiełka i oka”, zaczęli bardziej cenić zdolność myślenia niż sensualno-racjonalistyczne poznanie. Pozytywistów interesowała konkretna wiedza o starożytności. Dywagacje ogólne o współczesnym życiu osadzali często w realiach antycznych, posługując się starożytną symboliką. W czasach międzywojennych, po reformach jędrzejewiczowskich (1932 r.) pozostawiono łacinę w czteroletnich gimnazjach (w wąskim zakresie) oraz w liceach humanistycznych (w klasycznych także grekę). Prąd neoklasycystyczny przygasł, ale pojawiły się znakomite przekłady dzieł łacińskich i greckich na język polski. Koneserzy literatury i piękna mogli zadowalać się teraz tłumaczeniami. Wybitni filolodzy klasyczni starego pokolenia zasilali jeszcze naukę polską w czasach PRL, jak np. Kazimierz Kumaniecki, Teodor Parnicki, Marian Plezia, Tadeusz Sinko. Łacina w czasach komunistycznych była postponowana jako język elit i Kościoła. Uznano ją za zbyteczną i usunięto z programów nauczania lub tak ograniczono, że prawie zniknęła z większości liceów ogólnokształcących. Kryzys łaciny pogłębił się po Soborze Watykańskim II, który otworzył liturgię na języki narodowe. W tym też mniej więcej czasie wyraźniej zachwiała się tożsamość łacińskiego kręgu kulturowego.
Znajomość łaciny jest dziś szczególnie potrzebna, by zapobiec nijakości, zwiastującej zwykle upadek. Ma to szczególne znaczenie dla Polski, która od końca XVIII do początku XX wieku pozostawała pod zaborami, a po II wojnie światowej przez blisko pół wieku znajdowała się w obcej sobie przestrzeni cywilizacyjnej. W wielu krajach przejawia się zaniepokojenie o tożsamość kulturową Europy. Holandia zaproponowała np., żeby łacina stała się oficjalnym językiem Unii Europejskiej. Sztucznie wytworzone jako język międzynarodowy, a pod wieloma względami kalkujące łacinę esperanto, przypomina językowe poczęcie"in vitro" i jest tylko rozrywką dla hobbystów. Europa ma naturalnie zrodzony i zachowany język, który przez wieki spełniał rolę międzynarodowego i mógłby nim nadal pozostać. Na Zachodzie wydaje się po łacinie czasopisma młodzieżowe, np."Iuvenis", "Vox Latina". W Finlandii nadawane są w tym języku audycje radiowe. Łacina wraca do szkół nawet w niektórych krajach posowieckich, gdzie była całkowicie wytępiona. We wspólnocie Taizé rozbrzmiewają obecnie łacińskie kanony modlitewne. W Warszawie powstał Ośrodek Badań nad Tradycją Antyczną w Polsce i Europie Środkowej. Ambitne uczelnie dbają, aby studenci, zwłaszcza kierunków humanistycznych, poznawali podstawy łaciny. Przed adeptami kulturoznawstwa Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu otworzyły się takie szanse. Przysporzy to studentom obowiązków, ale labor omnia vincit. Bene sit Vobis! (praca wszystko zwycięża. Powodzenia!).

Prof. Henryka Kramarz
drukuj