PO: Zasoby geologiczne po cichu i tanio sprzedam

Posłowie z sejmowej podkomisji pracujący nad rządowym projektem noweli prawa górniczego mają wątpliwości, czy ustawa jest zgodna z Konstytucją, i skierowali ją do Biura Analiz Sejmowych. Chodzi o zapisy dotyczące własności górniczej, właściwego pozycjonowania dóbr narodowych, tj. kopalin w postaci węgla kamiennego, brunatnego, złóż ropy naftowej, gazu i wód termalnych. Takich wątpliwości nie ma społeczny doradca ministra spraw wewnętrznych i administracji Grzegorza Schetyny, krytykujący projekt Donalda Tuska. – Twierdzę, że przesłanką wprowadzenia zmian nie jest żaden interes publiczny, tylko po prostu interesy przedsiębiorców górniczych – mówi prof. Michał Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ślimaczą się prace sejmowej podkomisji ds. rozpatrzenia rządowego projektu ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Środowiska, nowelizacja ustawy wiąże się z utratą 100 mln złotych w budżetach około 70 gmin, których mieszkańcy żyją z górnictwa węgla i miedzi. Zdaniem burmistrzów, straty będą znacznie większe. Możemy przypuszczać, że wyhamowanie prac nad ustawą jest spowodowane zbliżającymi się wyborami samorządowymi.

Na zaskakujące zastopowanie prac nad ustawą w kontekście nadchodzących jesiennych wyborów samorządowych zwraca uwagę były minister środowiska prof. Jan Szyszko. – Widocznie dotarło do Platformy Obywatelskiej, że zbyt jasno [w ustawie] powiedziano o tym, iż zależy jej na sprzedaży zasobów geologicznych i prawdopodobnie z tego powodu prace nad nią zostały wstrzymane – twierdzi. W jego opinii, rządowa propozycja nowelizacji ustawy jest skrajnie niekorzystna dla samorządów.

– Rząd PO – PSL wyraźnie przedkłada interesy przedsiębiorców prywatnych na rzecz interesów gminnych. Wydaje się także, że za forsowaniem tej ustawy przemawia wątek prywatyzacyjny, bo jeśli miałoby dojść do sprzedaży kopalń, to rzecz polega na tym, żeby nie zostały one przehandlowane wraz z równoczesnym obciążeniem samorządów – mówi prof. Szyszko. Poseł Adam Gawęda z PiS zasiadający w pracującej nad ustawą podkomisji wyjaśnia, że ostateczne stanowisko nie zostało jeszcze wypracowane, a poprawek zgłaszanych w trakcie prac nad projektem dotąd nie rozpatrzono. Poseł zwraca również uwagę na bardzo poważne kontrowersje w projekcie.

Do Biura Analiz Sejmowych trafiły pytania w kwestii zgodności z Konstytucją niektórych zapisów dotyczących m.in. własności górniczej, właściwego pozycjonowania dóbr narodowych, tj. kopaliny w postaci węgla kamiennego, brunatnego, złóż ropy naftowej, gazu, a także wód termalnych. Na ostateczne stanowisko w tej kwestii przyjdzie trochę poczekać, bo w opinii posła Gawędy może ono zostać przedstawione najwcześniej na przełomie lutego i marca.

Nawet 100 mln zł rocznie mogą stracić gminy górnicze na skutek pozbawienia ich prawa do obciążania podatkiem od nieruchomości stałych obiektów budowlanych znajdujących się głównie w wyrobiskach górniczych. To efekt zapisu, jaki znalazł się w nowelizacji prawa geologicznego i górniczego, nad którym pracują posłowie z komisji środowiska, samorządu terytorialnego i gospodarki.

Gminy stracą dotychczasowe prawo do obciążania podatkiem od nieruchomości właścicieli obiektów budowlanych znajdujących się w podziemnych wyrobiskach górniczych, tj. taśmociągów czy rurociągów. Obecnie 40 proc. kwoty opłaty eksploatacyjnej przedsiębiorca wpłaca na rachunek Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, pozostałe 60 proc. idzie na konto gminy.

Jak twierdzi burmistrz Polkowic Wiesław Wabik, projekt zabiera gminom górniczym podatek, który od kilkunastu lat otrzymują. – Pozbawienie nas środków płynących z tego podatku uniemożliwia nam normalne funkcjonowanie – mówi. Specyfika gmin górniczych polega na znacznie większych środkach finansowych, które muszą zostać przeznaczone na infrastrukturę techniczną, ze względu na zagrożenia wynikające z mechaniki górotworów i licznych tąpnięć. W ocenie prof. Michała Kuleszy, kierownika Zakładu Nauki Administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, projekt ustawy nie jest zgodny z Konstytucją. Według niego, mamy do czynienia z naruszeniem i ograniczeniem stanu majątkowego gmin. – Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wraz z odcięciem wpływów podatkowych odjęte zostały jakieś zadania publiczne. Jednak tutaj nie następuje odjęcie żadnych zadań publicznych, a wręcz odwrotnie. Mamy do czynienia z aktem wywłaszczenia tych gmin. W tym wypadku nie ma konstytucyjnych przesłanek wywłaszczenia. Twierdzę, że przesłanką wprowadzenia zmian nie jest żaden interes publiczny, tylko po prostu interesy górniczych przedsiębiorców – twierdzi prof. Kulesza.

Nie godząc się na zaproponowane przez rząd przepisy, burmistrzowie gmin górniczych ze Związku Gmin Zagłębia Miedziowego oraz Stowarzyszenia Gmin Górniczych w Polsce wystosowali apel do premiera i posłów o podjęcie działań legislacyjnych, które doprowadzą do usunięcia niekorzystnych dla gmin górniczych rozwiązań prawnych. W liście podkreślają, że pozbawienie samorządów części dochodów, które stanowią istotną pozycję w ich budżecie, oznacza mniej pieniędzy na finansowanie służby zdrowia, opieki społecznej, edukacji czy bezpieczeństwa. W ciągu 4 dni mieszkańcy Polkowic złożyli 5 tys. podpisów, sprzeciwiając się zmianom proponowanym przez rząd.


Mateusz Dąbrowski
drukuj