Po pierwsze monitoring

Z posłem Witoldem Waszczykowskim (PiS), wiceszefem Biura
Bezpieczeństwa Narodowego w latach 2008-2010, rozmawia Jacek Dytkowski
.

Zamachy bombowe w Dniepropietrowsku mogą być początkiem serii?
– Trudno jest jeszcze spekulować, czy mieliśmy do czynienia z formą
chuligaństwa, żeby zwrócić na przykład na siebie uwagę, czy z ostrzeżeniem lub
testem grupy terrorystycznej, która przygotowuje się do czegoś większego.

Opozycja oskarża władze Ukrainy o prowokację, brutalny pretekst do
wprowadzenia stanu wyjątkowego.

– Wypadki o takiej skali w sposób naturalny powodują zainteresowanie polityków.
Stawia się pytania, czy władza przygotowała się na tak dużą imprezę jak
Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej Euro 2012. Nie tylko interesuje to opozycję,
ale także całe społeczeństwo. Sądząc po skali zamachów, władze chyba nie są
dobrze przygotowane na zabezpieczenie mistrzostw. Gdyby służby działały
dokładnie i sprawnie, to wychwyciłyby przygotowania do zamachu, ponieważ mówi
się aż o około 10 podłożonych ładunkach, które eksplodowały. Trudno zakładać, że
zrobił to jeden człowiek. Musiała w tym raczej brać udział zorganizowana grupa
osób. Nie mamy jednak wiedzy na ten temat. Musimy dać organom ścigania czas na
wykrycie śladów i dokonanie pewnych ustaleń.

Niepewna sytuacja na Ukrainie może mieć wpływ na bezpieczeństwo
mistrzostw w Polsce?

– Na pewno trzeba te zamachy traktować poważnie, jako ostrzeżenie także dla
Polski. Mam nadzieję, że nasze służby wyciągną z tego wnioski i kraj będzie
chroniony. Liczę również na to, że podjęte działania nie skończą się strasznymi
restrykcjami wobec społeczeństwa, utrudniającymi nam życie w miastach, gdzie
będą odbywały się mecze. Należy oczekiwać, że służby rozważnie i solidnie
podejmą zadanie, będą śledziły i monitorowały sytuację, granice państwa i ruch
turystyczny, jaki będzie do Polski zmierzał.

Jakie działania podjąłby Pan, gdyby był szefem struktur bezpieczeństwa w
Polsce?

– To trudne pytanie, ponieważ nie jestem ekspertem od takiej operacyjnej pracy.
Natomiast zalecałbym przede wszystkim wzmożoną współpracę z krajami ościennymi,
skąd będzie przylatywać bądź przyjeżdżać największa liczba kibiców. Należałoby
monitorować lotniska, przejazdy graniczne, autostrady, czyli te miejsca, gdzie
mogą się przemieszczać duże grupy ludzi. Oczywiście, trzeba także sprawdzać
stadiony.

Na co w tym aspekcie należy szczególnie zwrócić uwagę przy organizacji
Euro 2012?

– Wojna z terroryzmem jest nieprzewidywalna. Toczy się od tysięcy lat i zwykle
terroryści są szybsi od władz. Zawsze można się spodziewać jakiegoś
niekonwencjonalnego rozwiązania, które zastosują. Przypomnę, że w 2001 r. nikt
nie spodziewał się w Stanach Zjednoczonych napadu terrorystycznego przy użyciu
samolotów pasażerskich. Wszystko zatem należy brać pod uwagę i wyciągnąć
doświadczenia z poprzednich lat. Trzeba zbadać, jakie metody stosowali wcześniej
terroryści. Należy mieć je na uwadze, ale trzeba liczyć się z tym, że zastosują
coś nowego, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Grozi nam eskalacja takich zamachów bombowych?
– Musimy się najpierw dowiedzieć, czy był to chuligański wybryk, czy
przygotowana akcja. W tym ostatnim przypadku należy oczywiście spodziewać się
następnych ruchów, co byłoby tragiczne.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj