Platformie nie chodzi o prawdę
Z poseł Marzeną Wróbel (PiS), członkiem sejmowej komisji śledczej
badającej rzekome naciski za rządów PiS, rozmawia Paweł Tunia
Przypomniała Pani posłom z komisji naciskowej, że przeciągają prace.
– Praktycznie pracujemy już rok dłużej niż trwały rządy PiS, co jest warte
zauważenia, a ciągle pojawiają się nowe wątki rozszerzające prace komisji.
Czasami odnoszę wrażenie, że już sami jej członkowie nie bardzo wiedzą, o co
chodzi. Można zaobserwować pewną prawidłowość, na którą chcę zwrócić uwagę,
mianowicie, kiedy ja proszę o powołanie jakiegoś świadka, wówczas zawsze
spotykam się z odmową, kiedy ten sam świadek jest powoływany bądź na wniosek
posła PO lub SLD, wniosek jest przyjmowany. Dla mnie jest to charakterystyczne,
że ci panowie już się po prostu gubią, nie pamiętają poszczególnych wątków,
osób, a mimo to ciągną tę zabawę w nieskończoność. Według mnie, założenie jest
bardzo proste – PO i SLD chodzi o to, by za rok, tuż przed kolejnymi wyborami
parlamentarnymi, zaprezentować jakiś raport z prac komisji. To, że my jako
posłowie opozycji nie będziemy mieli żadnego wpływu na kształt tego raportu,
widać już w tej chwili. Platforma kilkakrotnie zapowiadała, że sama napisze
raport, prawdopodobne stąd takie działania, że my w ogóle nie będziemy mieli
wpływu na raport końcowy i będziemy musieli pisać jakieś swoje stanowiska w tej
sprawie. Rządzący napiszą w raporcie to, co zechcą. Nie sądzę, by w raporcie
znalazły się informacje na temat sukcesywnego umarzania spraw, które były
przedmiotem obrad komisji, z których próbowała ona zrobić zbrodnię przeciwko
porządkowi demokratycznemu w naszym kraju, a które w tej chwili przez
prokuraturę są umarzane.
Posłowie chcą zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa
przez byłego wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga. Tymczasem
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo przeciwko niemu. Skąd ten
upór?
– Zażądałam, by członkowie komisji, którzy atakowali Engelkinga i przesłuchiwali
go przez wiele godzin, teraz go przeprosili. W mojej ocenie, działania
prokuratorów, którzy pracowali nad sprawą tzw. afery gruntowej i nad sprawą tzw.
przecieku, służyły Polsce. Ci ludzie robili to, co do nich należało i w tej
chwili są za to poniewierani. Proszę zwrócić uwagę, że komisja nie uważa za
stosowne, by przesłuchać najważniejszego świadka w aferze przeciekowej, czyli
pana Ryszarda Krauzego. Wszyscy inni zostali przesłuchani, natomiast pan Krauze
został przez przewodniczącego Czumę wycofany z listy świadków. Ale ja ponownie
złożę wniosek o przesłuchanie Ryszarda Krauzego.
Poszukiwania dowodów potwierdzających naciski trwają, ale w miarę upływu
czasu wydaje się, że posłowie PO, PSL i SLD są coraz bardziej bezradni.
– Niczego nie mogą znaleźć. Natomiast charakterystyczne jest, że tworzą zasłonę
z mgły, by rzucić oskarżenia, przed którymi skutecznie nikt nie będzie się mógł
obronić przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r., ponieważ będzie za mało czasu.
Chodzi mi o sytuację, kiedy postępowania prokuratorskie wobec niektórych osób
zostaną umorzone już po wyborach. Bo rzuca się błotem w kierunku Zbigniewa
Ziobry czy innych świadków twierdzących, że za czasów PiS były szanowane
procedury demokratyczne i wszystko przebiegało prawidłowo, sugeruje się, że
osoby te działały w sposób nieprawidłowy, a potem ci ludzie są z tych oskarżeń
oczyszczani poprzez np. decyzje prokuratorów o umorzeniu śledztwa. To jest
cyniczna gra. Tu nie chodzi o żadną obiektywną prawdę, tylko o brudną grę
polityczną przeciwko Prawu i Sprawiedliwości.
Dziękuję za rozmowę.
