Plan Sikorskiego na papierze

O większą militarną skuteczność Europy zaapelował na łamach dziennika "Die
Welt" polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Jego zdaniem,
Wspólna Europejska Polityka Bezpieczeństwa i Obrony okazała się udaną
inicjatywą, chociaż niepozbawioną błędów. A do tych minister zaliczył przede
wszystkim brak odpowiedniej instytucji zajmującej się koordynacją europejskich
misji.

Sikorski postuluje poprawę zarządzania i cywilno-wojskowego planowania
operacyjnego w ramach Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO),
wzmocnienie wzajemnych relacji między UE i NATO oraz ułatwienie współpracy
między poszczególnymi partnerami. Rolę koordynatora działań europejskich powinna
– według szefa polskiej dyplomacji – przejąć Europejska Agencja Obrony, powołana
w 2004 r., aby działać na rzecz poprawy zdolności obronnych Unii Europejskiej,
wspierać badania w tej sferze i sprawować pieczę nad zamówieniami rządów krajów
członkowskich w zakresie uzbrojenia i przemysłu obronnego UE.
Sikorski zapewnił – w gościnnym artykule – że Polska, przygotowując się do
półrocznego przewodnictwa w Unii Europejskiej, zamierza odegrać rolę inspiratora
wzmocnienia WPBiO. Jak zastrzegł, Warszawa jest świadoma, że sukces tych
wysiłków zależy od zaangażowania wszystkich państw członkowskich, a w dużej
mierze także od działań komisarz Catherine Ashton.
Radosław Sikorski zwrócił też uwagę na rolę Trójkąta Weimarskiego, który – jego
zdaniem – mógłby wygenerować wspólną grupę bojową. "To jest ambicją Polski" –
napisał Sikorski. Zapewnił jednocześnie, że celem polskiej prezydentury jest
doprowadzenie do tego, żeby Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony stała się
kamieniem węgielnym na rzecz silniejszej Europy na arenie międzynarodowej.
Sikorski ostrzegł, że bez wzmocnienia WPBiO do głosu dojdą kliki pojedynczych
państw, które poprzez swoje narodowe egoizmy wywołają wielką kakofonię
zagłuszającą możliwość współpracy. Pomimo ograniczania wydatków na ten cel
Sikorski wyraził nadzieję, że polska prezydencja będzie "inspiracją dla
wzmocnienia europejskiej obronności".
Nie wszyscy niemieccy politycy są skłonni popierać wizję tworzenia europejskiej
armii. Elmar Brok, rzecznik ds. polityki zagranicznej Europejskiej Partii
Ludowej w Parlamencie Europejskim, stwierdził w rozmowie z "Naszym Dziennikiem",
że budowanie takiej struktury to na razie odległa przyszłość. W jego przekonaniu
należy raczej w pierwszym rzędzie wypracować bardziej skuteczne metody działania
w ramach Paktu Północnoatlantyckiego. Podobnego zdania jest niemiecki minister
obrony Karl Theodor zu Guttenberg, który zamiast tworzenia armii woli raczej
mówić o współpracy w samej Unii Europejskiej i tworzeniu bilateralnych
porozumień wojskowych, na wzór utworzonego przez Francję i Niemcy korpusu
europejskiego. W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Wolfgang Ischinger, główny
organizator 47. Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, także
stwierdził, że o europejskiej armii na razie nie ma co dyskutować. – O powstaniu
jednolitej europejskiej armii na razie możemy jedynie pomarzyć – powiedział
Ischinger. Jak dodał, "jest to piękna idea, ale jeszcze nie do spełnienia".

 

Waldemar Maszewski, Monachiu

drukuj