Plac „Solidarności” placem pani Weil
W 31. rocznicę powstania "Solidarności", w okolicach Parlamentu Europejskiego
w Brukseli na trasie spacerowej, tzw. esplanadzie, odsłonięto plakietkę z
napisem "Solidarność". Wokół tego wydarzenia polskie media wywołały dużo szumu.
PAP podała nawet, że to cały plac położony bezpośrednio przed Parlamentem został
nazwany imieniem "Solidarności". Fakty są o wiele mniej optymistyczne niż
doniesienia polskojęzycznych mediów.
Otóż plac przed Parlamentem otrzymał 30 sierpnia nazwę: Agora Simone Weil.
Upamiętniają to dwie duże, dwumetrowe tablice na placu, odsłonięte ku czci
Simone Weil, która od tej pory spogląda z wysoka na osoby wchodzące do
Parlamentu od strony placu Luksemburskiego. Natomiast na trasie spacerowej
położonej wzdłuż Parlamentu odsłonięto plakietkę z napisem "Solidarność"
wielkości ok. 10 centymetrów. Jak mówią francuskojęzyczni mieszkańcy Belgii, "toute
proportion gardée" – zachowano odpowiednie proporcje.
Wielkiej tablicy z podobizną Simone Weil i jej życiorysem nie sposób nie
dostrzec, wchodząc od strony placu Luksemburskiego do PE. Natomiast plakietka z
napisem "Solidarność" jest raczej rodzajem upiększenia trasy spacerowej przy
Parlamencie. Zresztą tuż za tą plakietką znajduje się inny, duży na pół metra
napis ku czci innego polityka europejskiego Josepha Antalla, byłego premiera
Węgier, twórcy węgierskiego Okrągłego Stołu.
Można powiedzieć, że w ten oto symboliczny sposób Parlament Europejski obrał
sobie dwóch wielkich patronów (panią Weil i pana Antalla) i jedną małą patronkę,
"Solidarność" 1980. Taka nowa świecka tradycja. Warto więc przypomnieć, kim jest
pani Weil. Otóż, żyjąca nadal i obsypywana wieloma zaszczytami pani Simon Weil
to była minister zdrowia Republiki Francji w latach 70. oraz pierwsza
przewodnicząca Parlamentu Europejskiego, wybrana w 1979 roku. W gronie polityków
francuskich zapisała się czarnymi zgłoskami z uwagi na fakt, że 30 lat temu była
autorem i głównym promotorem wprowadzenia ustawy dopuszczającej zabijanie dzieci
poczętych we Francji. Kampania o dopuszczenie aborcji we Francji była dość
burzliwa i trzeba było dużo samozaparcia, aby przegłosować ten zbrodniczy
przepis. Warto przypomnieć, że przez pewien czas ruch społeczny merów
francuskich blokował uchwalenie tej ustawy. Niestety, tradycje Wielkiej
Rewolucji Francuskiej zwyciężyły i tzw. la loi Weil (ustawa Weil) dopuszczająca
zabijanie dzieci została uchwalona. Sama pani Weil była zresztą obecna 30
sierpnia na placu przed Parlamentem Europejskim i wraz z Jerzym Buzkiem uczciła
moment nadania jej imienia placowi.
Niewątpliwie ruch "Solidarności" stanowi wciąż łakomy kąsek polityczny dla wielu
działaczy publicznych, szczególnie w okresie kampanii wyborczej. Doniesienia
medialne powinny być jednak rzetelne. Trzeba było chociażby wspomnieć, że w
czasie tej samej uroczystości uhonorowano panią Weil już za jej życia, co jest
zjawiskiem niezwykle rzadkim.
Andrzej Rudań
