Parada dewiacji
Posłanka SLD Joanna Senyszyn nie zawahała się podczas sobotniej
Parady Równości, zorganizowanej m.in. przez środowiska homoseksualne, zmienić
w prowokacyjny sposób
historycznych i bliskich Polakom słów Ojca Świętego Jana Pawła II, mówiąc: "Niech
ta parada zmieni oblicze ziemi, tej ziemi". Klub parlamentarny Ligi Polskich
Rodzin złoży do Komisji Etyki Poselskiej wniosek o ukaranie posłanki SLD w związku
z jej "skandalicznym wystąpieniem" – poinformował wczoraj wiceszef
klubu Ligi Wojciech Wierzejski.
W sobotę ulicami stolicy przeszła Parada Równości, w której
udział wzięły środowiska homoseksualistów z Polski i zagranicy. Według organizatorów,
miał
to być "marsz w obronie podstawowych praw mniejszości seksualnych i każdej
innej mniejszości, która czuje się dyskryminowana". W rzeczywistości była
to demonstracja skierowana przeciw tradycyjnemu modelowi rodziny – związkowi
mężczyzny
i kobiety, oraz w sposób wulgarny atakująca niektórych polityków prawicy.
Na czele parady jechała platforma z napisami: "Polskie rodziny kochają
polskich gejów" i "Homofobia zabija". Znajdowali się na niej m.in.
politycy z Unii Europejskiej, a wśród nich przedstawiciele niemieckich Zielonych,
w
tym szefowa partii Claudia Roth oraz przewodnicząca klubu parlamentarnego,
była minister rolnictwa Renate Kuenast. Byli tam też polscy posłowie Sojuszu
Lewicy Demokratycznej – m.in. Joanna Senyszyn i Piotr Gadzinowski, były prezydent
Warszawy i polityk Unii Wolności, a obecnie wiceprzewodniczący Partii Demokratycznej
Marcin Święcicki, a także była senator prof. Maria Szyszkowska. W imprezie
uczestniczyła również znana feministka Kazimiera Szczuka. Na zakończenie parady
pojawił się i zabrał głos lider Socjaldemokracji Polskiej Marek Borowski.
Wypowiedzią posłanki Senyszyn, która odważyła się sprofanować historyczne słowa
Jana Pawła II z placu Zwycięstwa, zajmie się Komisja Etyki Poselskiej. – Uważamy,
że jest to jawne i publiczne szyderstwo z osoby Ojca Świętego Jana Pawła II.
Prowokacja pani Senyszyn w zamierzeniu miała wywołać skandal poprzez sprofanowanie
homilii Jana Pawła II z roku 1979, w której posłużył się on cytatem z Ewangelii.
Było to jedno z najważniejszych i drogich sercu każdego Polaka kazań Ojca Świętego.
Stało się ono później symbolem początku upadku komunizmu – stwierdził poseł
Ligi Polskich Rodzin Wojciech Wierzejski.
Manifestanci nieśli hasła: "Nie jestem przeciw wierze, chcę świeckiego
państwa", "Każdy inny, wszyscy równi", "Stop homofobii".
Niektóre z haseł miały prawdopodobnie prowokować, jak np. zmienione hasło ostatniej
pielgrzymki Benedykta XVI w Polsce – "Trwajcie mocni w tolerancji". Jednak
wiele haseł jednoznacznie atakowało polityków prawicy i zawierało bezpodstawne
zarzuty, np. "Precz z faszyzującym wicepremierem. Giertych musi odejść!".
Niektóre treści na transparentach były po prostu wulgarne i obraźliwe: "Jarek
+ kot = love", "Model rodziny: Jarek + kot". Atakowano również prezydenta
Kaczyńskiego: "Prezydencie Kaczyński – gej jest twoim bratem". Nie brakowało
też haseł antyreligijnych, np. "Módl się w domu po kryjomu" lub "Wasza
procesja, nasza parada".
Na zakończenie parady szef Kampanii przeciw Homofobii Robert Biedroń podziękował
warszawiakom za "przychylne przyjęcie", ale w rzeczywistości mieszkańcy
Warszawy wcale nie wykazywali zainteresowania tą imprezą. Bardzo rzadko zdarzało
się, aby ktoś z przechodniów odnosił się do manifestantów z sympatią. Częściej
można było zaobserwować dezaprobatę.
Wydanie zgody na marsz skrytykował wicepremier Roman Giertych. Jego zdaniem,
pozwolenie na paradę to błąd popełniony przez pełniącego obowiązki prezydenta
stolicy oraz przez wojewodę mazowieckiego, który jej nie uchylił.
Według policji, w paradzie wzięło udział ok. 3 tys. osób, według organizatorów
– znacznie więcej. Na trasie przemarszu uczestnicy demonstracji zostali obrzuceni
jajkami. Policja zatrzymała 14 osób. Bezpieczeństwa strzegło ok. 2 tys. policjantów.
Z powietrza obserwację prowadził policyjny śmigłowiec.
W marszu wzięło też udział 30 obserwatorów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Koordynujący ich pracę Sławomir Cybulski powiedział, że nie stwierdzono "żadnych
naruszeń? praw uczestników parady, a doszło jedynie do "drobnych incydentów",
natomiast policja zachowała się "w sposób profesjonalny".
Paweł Tunia
