Paderewski
"(…) Przyjaciołom serdecznie wdzięczny, do wrogów nie mam żalu. Krzywdy
doznawane po chrześcijańsku przebaczam. Nie mogę tylko przebaczyć tym pysznym,
co myśląc tylko o krzywdach osobistych i wywyższaniu własnym, prowadzili i
prowadzą Ojczyznę do zguby, a naród do upodlenia (…)". To fragment z
testamentu wielkiego Polaka. 70 lat temu, 29 czerwca 1941 roku, zmarł w Ameryce,
swojej drugiej Ojczyźnie, Ignacy Paderewski – wybitny artysta, kompozytor,
pianista, a zarazem wielki patriota, mąż stanu, premier i minister spraw
zagranicznych Rzeczypospolitej. Był postacią absolutnie wyjątkową w całej naszej
historii. Był symbolem Polonii amerykańskiej, a zarazem symbolem sojuszu i
przyjaźni między Polską a Stanami Zjednoczonymi.
Został pochowany z najwyższymi honorami wojskowymi w alei zasłużonych na
Narodowym Cmentarzu Arlington w Waszyngtonie, wśród grobów prezydentów,
wybitnych polityków i dowódców amerykańskich, nieopodal Grobu Nieznanego
Żołnierza US Army. Po 1990 roku doczesne szczątki Paderewskiego zostały
przywiezione do wolnej Polski i spoczęły w podziemiach katedry św. Jana na
warszawskim Starym Mieście, ale wspaniały grób artysty-polityka na Arlington
pozostał, zwracając uwagę milionów Amerykanów.
Paderewskiego słuchał w 1919 roku w Warszawie słynny włoski pisarz i
korespondent wojenny Curzio Malaparte, który przekazał niezwykle sugestywny opis
koncertu: "Dokoła mnie wszyscy słuchali w milczeniu, wstrzymując oddech. Tony
preludium, czyste i lekkie, unosiły się w powietrzu niby propagandowe ulotki
zrzucane z samolotu. Każda nuta miała na sobie wybity dużymi czerwonymi literami
napis: "Niech żyje Polska!". (…) Czytałem je, w każdej nucie Chopina, czystej
i lekkiej, wzlatującej spod białych, szczupłych, bezcennych dłoni Prezesa Rady
Ministrów, Ignacego Paderewskiego, kiedy siedział przy fortepianie wielkiej sali
warszawskiego Zamku. Było to wkrótce po wskrzeszeniu Państwa Polskiego (…) na
Zamku Królewskim dokoła fortepianu premiera zjawa Chopina snuła się pośród nas z
melancholijnym uśmiechem i chwilami dreszcz przebiegał po nagich ramionach
młodych kobiet. Nieśmiertelny, anielski głos Chopina, podobny do dalekich
odgłosów wiosennej burzy, głuszył inne, przeraźliwe dźwięki – krzyki buntu i
echa krwawych represji, dopóki nie umilkły ostatnie akordy. Paderewski unosił
powolnym ruchem pochyloną nad klawiaturą głowę o białych rozwianych włosach,
zwracając ku słuchaczom twarz mokrą od łez".
Ignacy Paderewski urodził się w 1860 roku, w epoce zaborów i niewoli. Jako mały
chłopiec głęboko przeżył aresztowanie swego ojca przez Rosjan i osadzenie go w
więzieniu. Kiedy wstawił się za ojcem, rosyjscy kozacy pobili kilkuletnie
dziecko i wysmagali je nahajkami. Ten "rosyjski ślad" pozostał w psychice
Paderewskiego do końca życia, podobnie jak u Józefa Piłsudskiego, pobitego
ciężko w młodości przez rosyjskich żandarmów. U obydwu wielkich Polaków represje
zaborcy skutkowały trwałym umiłowaniem wolności, głębokim patriotyzmem,
poszanowaniem sprawiedliwości i godności ludzkiej. Paderewski od 1907 roku przez
kilkadziesiąt lat (!) koncertował corocznie w Białym Domu. Żaden Polak w
historii nie miał takiego dostępu do Białego Domu, a w związku z tym osobistego
kontaktu, a nawet przyjaźni z kolejnymi prezydentami Ameryki. Byli to m.in.
Theodore Roosevelt, William Taft, Herbert Hoover oraz Thomas Woodrow Wilson.
Paderewski wykorzystywał politycznie koncertowanie w Białym Domu, był w USA
nieformalnym ambasadorem nieistniejącej Polski. Zawsze podkreślał, że jest
Polakiem, a jego Ojczyzna pozbawiona została w XVIII wieku niepodległości przez
Rosjan, Niemców i Austriaków. W programie jego koncertów prawie zawsze były
utwory Chopina. Tak właśnie dla sprawy niepodległości Polski zjednał prezydenta
Wilsona, który proklamując przystąpienie USA do I wojny światowej, jako jeden z
warunków Ameryki ogłosił utworzenie wolnej i niepodległej Polski z dostępem do
morza. Była to jedna z najbardziej doniosłych decyzji politycznych w sprawie
polskiej w całym XX wieku! Stał za nią Paderewski. Później, już w czasach II
Rzeczypospolitej, po 1918 roku powszechnie znana anegdota głosiła, że Paderewski
wygrał Polskę u Wilsona na fortepianie w Białym Domu. Słówko "wygrał" miało
oczywiście podwójne znaczenie.
Wkrótce po 11 listopada Paderewski powraca do wolnej Ojczyzny wzywany przez
naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. Przez Gdańsk przybył do Poznania 26
grudnia 1918 roku. Entuzjastyczne powitanie wielkiego artysty na poznańskim
dworcu przekształciło się w wybuch Powstania Wielkopolskiego przeciwko Niemcom.
Tak właśnie od Paderewskiego rozpoczęło się jedyne zwycięskie powstanie w całej
historii Polski! 1 stycznia 1919 r. Paderewski przybył do Warszawy, gdzie
Piłsudski jako naczelnik państwa – faktyczny prezydent Rzeczypospolitej –
powierzył wielkiemu artyście misję utworzenia rządu, co nastąpiło 16 stycznia
1919 roku, kiedy Ignacy Paderewski został premierem. Był prezesem Rady Ministrów
RP, a jednocześnie ministrem spraw zagranicznych i przewodniczącym delegacji
polskiej na Konferencję Pokojową w Paryżu. To właśnie Ignacy Paderewski –
artysta i polityk – złożył swój podpis w imieniu Polski pod tzw. traktatem
wersalskim. Paderewski całkowicie popierał koncepcję polityki zagranicznej
Piłsudskiego, szczególnie zaś, tak jak naczelnik państwa, widział największe
zagrożenie ze Wschodu – ze strony komunistycznej Rosji. Pod koniec grudnia 1919
r. zmęczony fizycznie, nikczemnie atakowany przez politycznych przeciwników,
zwłaszcza z PSL, Paderewski podał się do dymisji. Piłsudski początkowo nie
chciał tej dymisji przyjąć i nalegał, aby Paderewski pozostał premierem. Ten
jednak zrezygnował i wycofał się z polityki. Powrócił do niej pod koniec 1939
roku po klęsce wrześniowej, kiedy stanął na czele Rady Narodowej w Paryżu, a
następnie w Londynie. Był to faktycznie emigracyjny Sejm RP, a Paderewski aż do
śmierci był jego marszałkiem. Śmierć zastała go w Nowym Jorku, kiedy aktywizował
Polonię amerykańską do działań na rzecz okupowanej przez Niemców i Rosjan
Ojczyzny.
Paderewski był człowiekiem głębokiej wiary. Słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna nie były
dla niego pustymi hasłami, traktował je dosłownie. Był kilkakrotnie z
pielgrzymką na Jasnej Górze. Dokładał intensywnych starań, aby głosić chwałę
Polski. To według koncepcji Paderewskiego, z jego inicjatywy i za jego pieniądze
powstał w 1910 r. słynny pomnik Grunwaldzki w Krakowie.
Józef Szaniawski
