Ostra gra o kontrolę Azji Centralnej
Dzisiejsza gra o kontrolę Turkmenistanu przypomina grę Wielkiej Brytanii i Austrii przed kongresem wiedeńskim, który odbył się w 1815 roku. Nie dopuszczono na nim do zjednoczenia ziem polskich i odnowiono zabór pruski i austriacki z inicjatywy Anglii zwaśnionej z Rosją w grze o Europę przed Azją Centralną i o nią. Obecnie ostra gra o kontrolę Azji Centralnej i rurociągów ropy naftowej oraz gazu ziemnego odbywa się między USA z jednej strony i Rosją oraz Chinami sprzymierzonymi w Shanghai Cooperation Organization (SCO) z drugiej.
Od 2001 roku oficjalnymi językami SCO są chiński i rosyjski. Tak jak Anglicy cynicznie wykorzystywali sprawę zjednoczenia Polski w grze przeciwko Rosji dwieście lat temu, tak obecnie USA używają Uzbekistanu i Turkmenistanu przeciwko przymierzu Rosji z Chinami. Skreślenie przez rząd Busha traktatu rozbrojeniowego Start II spowodowało uruchomienie cichego wyścigu zbrojeń nuklearnych i niesłychane wzmocnienie przymierza Chin i Rosji, którego w Azji się nie spodziewano. Przymierze Chin z Rosją przybiera formę silnego ekonomiczno-wojskowego euroazjatyckiego bloku. Członkami SCO są Chiny, Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Turkmenistan, Tadżykistan i Uzbekistan. Natomiast Iran na razie pełni rolę obserwatora przy SCO, czego ani USA, ani żaden inny członek NATO nie doświadczył. Niestety, imperialna polityka USA bardziej odzwierciedla megalomańskie ambicje syjonistów rządzących w Izraelu niż interesy obywateli amerykańskich.
SCO stara się uruchomić strefę wolnocłową i wspólne powiązania energetyczne, tak hydrauliczne, jak i naftowe, łącznie z gazem ziemnym. Tym samym zagraża planom geostrategicznej dominacji amerykańskiej w Azji Centralnej. Latem 2007 r. mają się odbyć wielkie manewry sił państw SCO między Wołgą i Uralem. Manewry te zbiegają się w czasie z budową wyrzutni amerykańskich pocisków antyrakietowych w Polsce i okolicy, jak też na Tajwanie i w Japonii.
Baza amerykańska w Azji Centralnej w Manas w Kirgistanie jest używana do lotów wywiadu USA nad państwami członkowskimi SCO, łącznie z Rosją i Chinami, a nie – jak to podano oficjalnie – wyłącznie do operacji w zakresie pacyfikacji Afganistanu w ramach „wojny przeciwko terrorowi”. USA zdobyły bazę w Manas za pomocą „rewolucji tulipanowej” i zmiany reżimu. Podczas spotkania na szczycie SCO w czerwcu 2005 r. zażądano zamknięcia bazy w Manas oraz bazy Karszi-Chanabad w Uzbekistanie. Zaczęły się
Ustępstwa Waszyngtonu
który zgodził się podnieść czynsz za wynajem bazy w Manas z około trzech milionów dolarów do 200 milionów dolarów rocznie na żądanie prezydenta Kirgistanu Kumanbeka Bakijewa. Natomiast próby zwaśnienia członków SCO nie przyniosły rezultatu. Zanosi się na próbę usunięcia Bakijewa za pomocą rewolucyjnej zmiany reżimu finansowanej przez USA, mimo że Bakijew doszedł do władzy dzięki „rewolucji tulipanowej”. Krwawa pacyfikacja Iraku i Afganistanu szkodzi dyplomacji USA na całym świecie, a obecnie zwłaszcza w Kirgistanie, który jest uważany za strategiczny środek Azji Centralnej, podobnie jak Irak na Bliskim Wschodzie.
Waszyngton popychany przez Izrael przeciwko Iranowi szkodzi sam sobie w Azji Centralnej od wielu lat. Już dawno Zbigniew Brzeziński twierdził, że zatarg z Iranem szkodzi USA w całym regionie Morza Kaspijskiego, zwłaszcza w Azji Centralnej i na Kaukazie. Istnienie osi USA – Izrael utrudnia Waszyngtonowi wprowadzenie w życie strategii „Wielkiej Azji Centralnej”, której celem jest zmniejszenie tam wpływów Rosji i Chin za pomocą zupełnie nierealnych wpływów Karaczi i Kabulu oraz braku kontroli USA nad rurociągami w tym regionie, które są pod kontrolą Rosji. Kabul nie ma strategicznego znaczenia wobec sukcesu partyzantki talibanu.
Amerykanie chcą postawić pod znakiem zapytania trwałość przymierza geopolitycznych antagonistów – Chin i Rosji. Naturalnie, mimo zagrożenia przez Amerykę, nadal rośnie współzawodnictwo Rosji i Chin w sprawie eksportu paliwa z Azji Środkowej. Rosja wywozi i chce wywozić więcej paliwa do Europy, co uszczupla dostawy paliwa do Chin. Już w roku 1995 Chiny zakupiły przedsiębiorstwo Petro-Kazachstan za 4,2 miliarda dolarów i mają kontrakty z Iranem nad Morzem Kaspijskim oraz biorą udział w finansowaniu strategicznie ważnego rurociągu Turkmenistan – Afganistan – Pakistan.
Państwa Azji Środkowej wygrywają Rosję przeciwko Chinom i na odwrót, z czego mogą w jakimś stopniu korzystać USA i NATO. Nie ulega wątpliwości, że zbliżenie Rosji z Chinami jest zagrożeniem dla USA. We wrześniu 2006 r. w Kongresie w Waszyngtonie była dyskusja nad tym, jak dalece SCO zagraża interesom USA w Azji Środkowej i że wobec tego USA powinny starać się uzyskać pozycję obserwatora przy SCO i wyzyskiwać różnice interesów członków SCO, która ma obecnie momentum po swojej stronie według weteranów dyplomacji w Azji.
Tymczasem Rosja popiera opór przeciwko kontroli ekonomicznej USA również w Ameryce Łacińskiej. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział w stolicy Brazylii, że Rosja popiera stabilną integrację Ameryki Południowej w imię „większej sprawiedliwości w stosunkach ekonomicznych”. Podobnych argumentów używa dyplomacja USA tak wobec Chin, jak i przeciwko Rosji w Azji Środkowej, zwłaszcza w sprawie globalizacji eksportu paliwa na rynek światowy. Rynek ten Rosja chce zdominować.
W Pekinie spotkali się ostatnio przedstawiciele importerów paliwa, łącznie z USA, bez udziału Rosji, w celu uzyskania od Rosji ustępstw w eksploatacji regionów bogatych w paliwo na Syberii i na Dalekim Wschodzie, takich jak wyspa Sachalin, gdzie firmy zachodnie są pod presją poddawania rosyjskiej kontroli swoich operacji. Rosja inwestuje setki miliardów w produkcję paliwa w środkowej Azji i zachęca Kazachstan do robienia inwestycji w budowie rafinerii w Orenburgu, gdzie w 2012 roku ma być oczyszczane 30 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego. Połowa ma pochodzić z Karaczaganak, gdzie rezerwy są szacowane na 1000 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego.
Ostatnio pogorszyły się stosunki Waszyngtonu z Baku w Azerbejdżanie z powodu opóźniania się rozbudowy rurociągu Odessa – Brody na granicy Ukrainy z Polską, której Rosja się przeciwstawia. Tymczasem Iran nadal pozostaje trudnym potencjalnie problemem, kluczowym w Azji Centralnej, na Kaukazie i w Zatoce Perskiej, skąd na rynek światowy dostaje się co dzień 25 proc. paliwa stosowanego na całym świecie.
Nagła i niespodziewana śmierć Saparmurata Nijazowa, prezydenta Turkmenistanu, 21 grudnia 2006 r. i sprawa sukcesji powodują zaognienie się walki o wpływy w tym państwie. Unia Europejska stara się, z dużym poparciem Polski, o bezpośredni rurociąg do transportu gazu ziemnego z Turkmenistanu do Europy. USA akceptują ten plan.
Turcja proponuje na nowo transkaspijski rurociąg gazowy, tak zwany Wschód – Zachód Korytarz Energetyczny w celu dostaw gazu z Turkmenistanu do Europy w wysokości 80 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie (mms/r), który to poziom ma być osiągnięty w kilku etapach: najpierw 16 mms/r, następnie 32 mms/r itd.
Obecnie chodzi o zmniejszenie zależności energetycznej Europy od Rosji, która ostatnio miała duży wpływ na zmarłego w grudniu prezydenta Nijazowa. Są spekulacje, że jego nagłą śmierć mogły zaaranżować takie służby jak Mossad czy CIA.
Rosja stoi na stanowisku układów zawartych z Turkmenistanem w kwietniu 2003 r. na 25 lat dostaw do Rosji, które to dostawy mają osiągnąć 100 mms/r w 2010 roku. W sumie dwa tryliony metrów sześciennych w ciągu 25 lat. Gra o kontrolę Azji Centralnej między USA dającym pierwszeństwo ambicjom Izraela z jednej strony, a Rosją sprzymierzoną z Chinami z drugiej staje się coraz bardziej niebezpieczna. Sytuacja ta przypomina stan rzeczy
Przed kongresem wiedeńskim w 1815 roku
kiedy Wielka Brytania zaczynała konkurować z Rosją o kontrolę Azji Centralnej, której krajem strategicznym jest Turkmenistan, tak jak Irak na Bliskim Wschodzie.
Car Aleksander ustalił przy pomocy Adama Czartoryskiego plan wzmocnienia swej pozycji strategicznej za pomocą zjednoczenia Polski jako królestwa w unii personalnej z Rosją. Namiestnikiem w zjednoczonej Polsce najprawdopodobniej miał być książę Adam Czartoryski, były minister spraw zagranicznych Rosji i bliski przyjaciel cara Aleksandra od lat dziecięcych, a jednocześnie wielki patriota polski.
Polska pod rządami Adama Czartoryskiego (1770-1861) miała szansę zdominować kulturalnie Rosję jako kraj o bez porównania wyższej kulturze, zwłaszcza po stworzeniu w Polsce pierwszego na świecie ministerstwa oświaty w formie komisji edukacyjnej z 1773 roku według reform Hugona Kołłątaja (1730-1812). Polska po wojnach napoleońskich miała świetnie przeszkolonych żołnierzy.
Wielka Brytania w zmaganiach z Rosją przeciwko traktatowi Rosji i Prus z 3 stycznia 1815 roku była w przededniu „wielkiej gry” o kontrolę Azji Centralnej. Metternich był zaalarmowany planami oddania Saksonii pod władzę Berlina w zamian za rezygnację Królestwa Pruskiego z ziem polskich zaboru pruskiego. Taka wymiana miała dać Rosji silne wpływy w Rzeszy złożonej z 350 oddzielnych państewek za pomocą zdominowania Prus. Tak więc Anglia zagroziła Rosji wojną po stronie Austrii w celu przywrócenia podziału Polski na zabory zakończonego kilkanaście lat wcześniej, w 1795 roku.
Czartoryski uważał ustalenie podziału Polski na trzy zabory za katastrofę dla państwa i Narodu Polskiego, a jednocześnie widział wielką rolę Polski w zjednoczonym unią personalną wielkim państwie Słowian zachodnich i wschodnich pod koroną cara. Niestety, car Aleksander uważał, że nie ma dosyć siły i woli do walki przeciwko Anglikom i Austriakom. Car zaakceptował odnowienie rozbiorów Polski i stworzenie Królestwa Kongresowego w 1815 roku jako okrojonego kraju z ustrojem monarchii konstytucyjnej, a jednocześnie będącego częścią autokratycznie rządzonego wielkiego imperium rosyjskiego.
Kongresówka była popierana przez Anglików jako koń trojański, to znaczy jako zarzewie walk Polaków przeciwko tyranii cara. Walka Polaków o prawa obywatelskie i niepodległość miała być czynnikiem osłabiającym Rosję w konkurencji przeciwko Wielkiej Brytanii w Europie i w Azji. W czasie wielkiej gry o Azję Centralną Afganistan został określony przez Anglików jako „cmentarz imperiów” przez ostatnie dwa i pół tysiąca lat. W samym wieku XIX Anglicy przegrali trzy wojny w Afganistanie.
Obecnie marionetkowy rząd Afganistanu w Kabulu jest jedynym „aliantem” Ameryki w Azji Centralnej. W cieniu wyścigu zbrojeń między kolosem amerykańskim a przymierzem Rosji z Chinami wielkie znaczenie ma fakt, że tak USA, jak i Chiny są uzależnione od importu paliwa. Mimo to, według Ariela Cohena, planisty z Heritage Foundation w Waszyngtonie, „USA nie mają szansy być członkiem SCO, ponieważ organizacja ta jest stworzona jako przeciwwaga Stanów Zjednoczonych”.
Kiedy polityka USA będzie mniej posłuszna interesom Izraela i nieagresywna wobec Iranu, wówczas mogą zaistnieć lepsze szanse na wzrost wpływów USA w Azji Centralnej i poprawa współpracy Chin z NATO. Natomiast gra o kontrolę Azji Centralnej stanie się jeszcze bardziej intensywna, jeżeli się okaże, że faktycznie w Turkmenistanie są kolosalne złoża gazu ziemnego zawierające około 7 tysięcy miliardów metrów sześciennych tego paliwa.
www.pogonowski.com
