Opiekujemy się cmentarzem Na Rossie

Z Tadeuszem Bejnarowiczem, studentem wileńskiej filii Uniwersytetu w
Białymstoku, rozmawia Jacek Dytkowski

Z jakimi problemami zmagają się młodzi Polacy na Litwie?
– Jest ich sporo. Chociażby niedawno, kiedy rozmawiałem ze swoim przyjacielem
przez telefon, po polsku, to słyszałem za sobą śmiech i zaczepki ze strony
jakiegoś obywatela Litwy.

To efekt niechęci do języka polskiego?
– Tak. Można to też zaobserwować na stronach internetowych, forach i blogach.
Wystarczy zwrócić uwagę na komentarze np. do artykułów związanych ze
szkolnictwem polskim, Polską czy relacjami polsko-litewskimi. Pojawiają się
wtedy naprawdę obraźliwe wypowiedzi. Główne przesłanie jest takie: nie jesteśmy
"swoi", nie jesteśmy obywatelami Litwy i przez to nie mamy równych praw.

Litwini traktują Polaków jako zagrożenie?
– Pewnie tak, ale nie wszędzie. Mam wielu przyjaciół Litwinów i dobrze z nimi
żyjemy. Razem pracujemy i spędzamy wolny czas.

Jak pielęgnują Państwo polskość?
– Mieszkam w Wilnie, uczyłem się w Szkole Średniej im. Szymona Konarskiego.
Pamiętam, jak mieliśmy wyznaczone działki na cmentarzu Na Rossie, gdzie w
większości pochowana jest polska inteligencja, szlachta, pisarze. Każda polska
szkoła posiada po prostu swój obszar, którego ma doglądać. Latem ścinamy tam
trawę, pielęgnujemy nagrobki. Poza tym organizujemy różne polskie imprezy
kulturalne związane z tematyką kresową. Na przykład recytujemy wiersze Adama
Mickiewicza. Nie zapominamy o kulturze polskiej. Otwarcie o tym mówimy, nie
ukrywamy się z tym.

Główne zalety wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku?
– Przede wszystkim to, że uczymy się w języku polskim. Ponadto dyplom szkoły
jest uznawany w całej Europie. Najważniejsze chyba jest jednak to, że znajduje
się ona blisko mojego domu. Mogę mieszkać u siebie i studiowanie nie stwarza
problemów. Nie muszę wyjeżdżać do Polski i uczyć się tam przez trzy lata, a
następnie wracać do domu i zaczynać życie od nowa.

Jakie są Pana wrażenia po wizycie w Polsce?
– Jestem tu już chyba po raz dziesiąty, ale w Warszawie po raz pierwszy. Widać
różnice pomiędzy tym miastem a Wilnem. Przede wszystkim w dziedzinie
architektury. Warszawa ma większą Starówkę. Powiem jednak nieskromnie, że
wileńska jest bardziej kolorowa. Zapraszam do jej zwiedzania, bo ona też została
wybudowana polskimi rękoma.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj