Odważni i zawsze wierni

Nagrody Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-Gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego „Animus et semper fidelis” za rok 2008 zostały przyznane

Suchedniowski Ośrodek Kultury „Kuźnica” gościł w minioną sobotę uczestników zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie Morskie-Gospodarcze im. Eugeniusza Kwiatkowskiego konferencji z okazji 89. rocznicy „Zaślubin Polski z morzem” i 69. rocznicy pierwszej masowej wywózki Polaków na Syberię przez NKWD. W ramach konferencji zostały wręczone nagrody stowarzyszenia „Animus et semper fidelis” („Odważny i zawsze wierny”) za rok 2008. Wśród laureatów znaleźli się ks. infułat Józef Wójcik, proboszcz parafii św. Andrzeja Apostoła w Suchedniowie, prof. Jan Szyszko, poseł na Sejm (PiS), oraz Czesław Ryszka, senator (PiS) i publicysta katolicki.

W piśmie przewodnim kapituła nagrody napisała, że uroczystość odbędzie się „w tak bardzo zasłużonym dla Polski Suchedniowie”. Dziś miejsce to głównie kojarzy się z postacią ks. infułata Józefa Wójcika, od 37 lat proboszcza parafii św. Andrzeja Apostoła, kapłana prześladowanego przez komunistów.

Ale z Suchedniowem związani byli również tacy wybitni patrioci i dowódcy AK, jak Jan Piwnik „Ponury”, Antoni Heda „Szary” czy Włodzimierz Kurzak „Nurt”.

146 lat temu wielu mieszkańców Suchedniowa zostało wywiezionych na Syberię bądź straconych za udział w Powstaniu Styczniowym, a miasto zostało spalone. Niemal cudem ocalał sztandar powstańczy, przechowywany niczym relikwia z pokolenia na pokolenie – najpierw zakopywany, potem przechowywany w rodzinach, a obecnie w kościele parafialnym św. Andrzeja Apostoła.


Sybir – polskie narodowe sanktuarium


– A jak Suchedniów odpłacił się za tę krzywdę? – pytał w homilii ks. infułat Wójcik w czasie uroczystej Mszy Św. odprawionej na rozpoczęcie konferencji, której przewodniczył ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, ordynariusz drohiczyński, wraz z ks. bp. Edwardem Janiakiem, biskupem pomocniczym archidiecezji wrocławskiej. Parafia wzięła sobie do serca słowa Jana Pawła II: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. – I my otwieramy te drzwi dla tych, którzy wychodzą dopiero z podziemia – mówił ksiądz infułat. Parafia pomaga polskiemu zakonnikowi – klaretynowi Tadeuszowi Szyjce, w budowie kościoła w Krasnojarsku na terenie syberyjskiej diecezji Irkuck.

– Dla Polaka Sybir to pojęcie z narodowego sanktuarium, a nie z atlasu geograficznego – zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu na temat deportacji Polaków na nieludzką ziemię Piotr Szubarczyk z gdańskiego oddziału IPN. – To miejsce polskiego cierpienia od pokoleń. (…) Do tego szczególnego słownika dodaliśmy w ostatnich latach jeszcze jedno określenie: Golgota Wschodu – głównie za sprawą śp. ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego, kapelana Rodzin Katyńskich i pomordowanych na Wschodzie.

Najbardziej tragiczną datą dla Polaków z Kresów związaną z masową wywózką w głąb Rosji jest 10 lutego

1940 r., kiedy to NKWD wywiozło ponad 220 tys. Polaków. Wśród nich był pan Wiesław Haciski, który wraz z matką i dwiema siostrami został siłą zabrany z Baranowicz. W Posiołku Połdniewica, do którego dotarli po tygodniach podróży, usłyszeli: „Zdies wam żyć i zdies wam podychać!” („Tu wam żyć i tu wam zdychać!”). Jego wspomnienia odczytał podczas konferencji inż. Zbigniew Wysocki, przewodniczący rady naczelnej PSG-M, u którego rodziców rodzina Haciskich mieszkała w Baranowiczach, a który urodził się 2 dni po ich wywózce. Znajomość wśród Polaków daty 10 lutego 1940 r. jest wciąż zbyt mała.


Pierścień generała Hallera


Celem, jaki stawia sobie Polskie Stowarzyszenie Morskie-Gospodarcze, jest „praca społeczna nad odbudową Polski suwerennej, chrześcijańskiej, silnej gospodarczo, wiernej tradycji i kulturze narodowej”. Dlatego też doroczną nagrodę „Animus et semper fidelis” stowarzyszenie przyznaje Polakom szczególnie zasłużonym dla dobra Ojczyzny. Nagroda to replika platynowego pierścienia gen. Józefa Hallera, który otrzymał on od starosty Gdańska dr. Józefa Wybickiego 10 lutego 1920 r., i na terenie bazy hydroplanów niemieckich wrzucił w wody Zatoki Puckiej, dokonując w ten sposób symbolicznych zaślubin Polski z morzem. Nagrodę tę otrzymali już m.in. ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz, ks. bp Edward Frankowski, śp. ks. Zdzisław Peszkowski, śp. Antoni Heda „Szary”, Jan Olszewski, a także redakcja „Naszego Dziennika”.

Wśród tegorocznych laureatów znaleźli się ks. infułat Józef Wójcik, kapłan niezłomny, dziewięciokrotnie więziony w czasach PRL, któremu wymierzono łącznie 18 wyroków sądowych i administracyjnych, współorganizator akcji uwolnienia kopii Obrazu Jasnogórskiego, zaaresztowanego przez komunistów, dzięki czemu po 6 latach wrócił na szlak nawiedzenia 18 czerwca 1972 roku.

Czesław Ryszka, senator (PiS), publicysta Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, autor 50 publikacji książkowych z zakresu historii Kościoła, teologii, literatury, w tym 6 poświęconych Janowi Pawłowi II, zapytany o znaczenie tej nagrody, powiedział: – Nagrodą jestem zaszczycony i to wyróżnienie mobilizuje mnie do jeszcze większego, bardziej roztropnego udziału w życiu politycznym i w tym, co robię dla Polski.

Tytuł „Odważny i zawsze wierny” należy się całemu Narodowi Polskiemu – podkreślił Jan Szyszko, poseł (PiS), minister ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa w rządzie Jerzego Buzka oraz minister środowiska w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, prezes Stowarzyszenia na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski. Należy się polskim leśnikom, rolnikom, tym, którzy bronią polskiego Bałtyku, wreszcie Kościołowi katolickiemu. – Ja odebrałem nagrodę w ich imieniu. Dla mnie ta nagroda jest zobowiązaniem, żeby być i odważnym, i zawsze wiernym – podkreślił.


W jedności siła


Jak wielką wagę przykładano na progu II Rzeczypospolitej do morza, mogą świadczyć słowa ministra Stanisława Wojciechowskiego wygłoszone po uroczystości zaślubin, a przywołane podczas konferencji przez kpt. ż.w. inż. Zbigniewa Sulatyckiego, honorowego prezesa PSM-G: „Posiadanie własnego wybrzeża to uwiecznienie dzieła niepodległości Polski. Nie byłaby ona zupełna, gdyby nie dawała rzeczywistej podstawy dla gospodarczej niezależności. Własne wybrzeże morskie stanowi właśnie o wolnym oddechu życia gospodarczego Polski”. A jak jest dziś? – Po 50 latach rządów i 20 latach przepychanek prawie nic nam już nie pozostało. Prawie całkowicie rozparcelowano polską flotę, doprowadzono do upadłości polski przemysł okrętowy, zniszczono jakże wspaniałe rybołówstwo dalekomorskie, zlikwidowano bazy rybackie, podjęto również próby zniszczenia rybołówstwa rodzinnego. Zrobili to ci sami ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno wiernie służyli Rosji, a dziś służą Brukseli – snuł gorzką refleksję kpt. ż.w. inż. Zbigniew Sulatycki. Tylko nieliczne przedsiębiorstwa udało się obronić przed nieuzasadnioną sprzedażą bądź zniszczeniem dzięki determinacji i ogromnej sile woli pracowników, którzy postawili na swoim.

Na uroczystości obecni byli przedstawiciele „Solidarności” Stoczni Remontowej im. Piłsudskiego w Gdańsku z przewodniczącym Mirosławem Piórkiem, którą w krótkim okresie funkcjonowania rządu premiera Jana Olszewskiego udało się ocalić i dziś jest jedną z najważniejszych stoczni na świecie. Po niemal 6 latach zmagań udało się zachować Polską Żeglugę Morską – ostatniego państwowego armatora. – Jesteśmy potężną, licząca się firmą żeglugową. (…) Różne były zakusy na nas, ponieważ jesteśmy firmą bogatą, ale rządzimy się sami. (…) Dlaczego nie może istnieć dobrze prosperująca firma państwowa? Może. (…) W jedności jest siła, nie dajmy się! (…) Jeżeli w firmie, małej czy dużej, będzie jedność, będziemy walczyć o swoje elementarne prawa, zawsze zwyciężymy – mówił podczas suchedniowskiej uroczystości Bogusław Marciniak, przewodniczący Społecznego Komitetu Ratowania Polskiej Żeglugi Morskiej.

O problemach polskich rybaków uginających się pod ciężarem narzuconych przez KE limitów połowowych, mówił ich przedstawiciel Paweł Budda. – W tej chwili tego, co robi z nami obecny rząd, ludzki rozum nie jest w stanie pojąć. (…) My, rybacy z dziada pradziada, wiemy dokładnie, kiedy jest tarło, kiedy można poławiać i szanujemy to bez jakichkolwiek wskazówek – podkreślił. – My trzymamy z Bogiem i zakończę tymi słowami: „Nigdy do zguby nie przyjdą Kaszuby”. Marsz, marsz do boju.

Gościem honorowym spotkania był Włodzimierz Olewnik – ojciec zamordowanego Krzysztofa Olewnika, który od 8 lat walczy o wskazanie i ukaranie zleceniodawców tej zbrodni.

W Suchedniowie zgromadzili się ludzie, którym leży na sercu dobro Polski, dla których, wzorem wielkich budowniczych II RP, nadal cenna jest bezinteresowna służba Ojczyźnie. – Ile lat zmarnowała Polska! – stwierdził w homilii ks. infułat Wójcik. – Stoi w miejscu, bo się tylko kłócimy! (…) Jakby Polska inaczej wyglądała, gdybyśmy żyli miłością.


Justyna Wiszniewska
drukuj