fot. PAP/EPA

Oddala się wizja pokoju na Bliskim Wschodzie

Ceny ropy i gazu rosną. To skutek odrzucenia przez Stany Zjednoczone propozycji pokojowych Iranu.

Miał być 30-dniowy rozejm, miały być wypracowane ogólne warunki pokoju, miało też dojść do odblokowania cieśniny Ormuz. Stany Zjednoczone przesłały do Teheranu swoją propozycję pokojową. Amerykanie zażądali w niej wstrzymania, na 12 lat, wzbogacania uranu. Iran odpowiedział.

Żądanie zaprzestania tego, co określa mianem piractwa morskiego przeciwko irańskim statkom, działań określanych jako blokada morska; oraz żądanie uwolnienia aktywów należących do narodu irańskiego, które przez lata były niesłusznie zamrożone w zagranicznych bankach pod naciskiem Stanów Zjednoczonych – wskazał Esmaeil Baghaei, rzecznik iranskiego MSZ.

Gdyby Donald Trump przystał na te warunki, oznaczałoby to dyplomatyczny sukces Iranu, szczególnie w kontekście blokady irańskich aktywów. Reakcja amerykańskiego przywódcy jest jednoznaczna.

„Właśnie przeczytałem odpowiedź od tak zwanych przedstawicieli Iranu. Nie podoba mi się to — CAŁKOWICIE NIE DO PRZYJĘCIA! – odpowiedział Donald Trump.

Na ten wpis od razu zareagowały giełdy ropy. Jak nietrudno się spodziewać, ceny znów wzrosły. Podobna sytuacja jest w przypadku gazu. Tymczasem departament skarbu Stanów Zjednoczonych nałożył sankcje na kilka firm m.in. z Chin i Hongkongu. Wśród oskarżeń te o wspieranie Iranu poprzez dostarczenie surowców do budowy dronów i pocisków balistycznych.

„Chiny stanowczo sprzeciwiają się nielegalnym jednostronnym sankcjom, które nie mają podstaw w prawie międzynarodowym i nie zostały zatwierdzone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ – wyjaśnił Guo Jiakun, rzecznik chińskiego MSZ.

W Iranie wciąż uskuteczniane są egzekucje osób podejrzanych o współpracę z wywiadami: amerykańskim i izraelskim. Irański serwis sądowy poinformował o straceniu mężczyzny, który pracował w instytucji naukowej zajmującej się programami satelitarnymi.

TV Trwam News

drukuj