Nowa ideologia zła w natarciu

Homilia ks. abp. prof. dr. hab. Stanisława Wielgusa
wygłoszona 24 czerwca 2007 r. podczas uroczystości odpustowej
ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Hrubieszowie

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Wielce czcigodny księże prałacie, czcigodny księże dziekanie, dostojni i drodzy bracia w kapłaństwie, dostojni przedstawiciele władz cywilnych: wojskowych, policji, innych służb!

Kochani rodzice bierzmowanej dzisiaj młodzieży, świadkowie, krewni, przyjaciele, kochane dziewczęta, kochani chłopcy!

Drodzy w Chrystusie bracia i siostry!

Drodzy redaktorzy, ojcowie i inni pracownicy wspaniałego Radia Maryja i Telewizji Trwam! Wszyscy kochani tutaj obecni!

Z ogromnym wzruszeniem wraz z wami przeżywam mój pobyt na tej pięknej, potrójnej uroczystości: odpustowej ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy i uroczystości jubileuszu 25-lecia istnienia waszej dynamicznej, pięknej parafii, a także uroczystości, w czasie której będzie udzielony sakrament bierzmowania waszej młodzieży. Z radością przeżywam tę uroczystość, z wielkim wzruszeniem będąc tu po wielu latach. Prawie czterdzieści lat temu opuściłem Hrubieszów, który pozostał na zawsze bliski mojemu sercu, tak jak była o tym mowa w przemówieniu waszego przedstawiciela. Serdecznie dziękuję za przepiękne, wspaniałe słowa, które skierował do mnie wasz ksiądz prałat, ksiądz dziekan, proboszcz tej parafii. Za wszystkie mądre, piękne myśli zawarte w tym przemówieniu dziękuję. Dziękuję mu za zaproszenie na tę uroczystość. Na jego ręce także składam podziękowanie waszemu księdzu biskupowi Wacławowi Depo, także za zaproszenie w dniu dzisiejszym do waszej parafii. Wsłuchiwałem się uważnie w słowa, które kierowane były pod moim adresem. Dziękuję wam za wasze serdeczne przyjęcie. Dziękuję za te myśli zawarte w przemówieniach zarówno starszych przedstawicieli waszej wspólnoty parafialnej, jak i za piękne myśli zawarte w przemówieniu przedstawicieli młodzieży, która dziś będzie bierzmowana.

Ogromnie się cieszę, że mogę wraz z wami przeżywać ten piękny jubileusz 25-lecia istnienia waszej parafii. To, że ona istnieje, że cieszycie się piękną świątynią – skazaną w swoim czasie na zagładę – to jest zasługa wielu ludzi. To jest zasługa ówczesnego biskupa, obecnego księdza arcybiskupa Bolesława Pylaka. To jest wielka zasługa księdza kanonika Chomicza. To jest olbrzymia zasługa obecnego waszego księdza proboszcza, charyzmatycznego człowieka, który czyni więcej niż inni w dziesięciu parafiach. To jest zasługa was, waszych rodzin, waszych przodków, tej tysięcznej anonimowej grupy ludzi wiernych, którzy podejmowali działania, żeby tę parafię stworzyć, odbudować kościół, żeby był on piękny, żeby zarówno wasze dzieci, jak i wnuki mogły się w nim modlić. W sposób szczególny w tej chwili chciałbym wspomnieć o zasługach wspaniałego człowieka tutaj już dzisiaj wspominanego, który miał ogromny wkład w to, że ten kościół w swoim czasie oddano do dyspozycji Kościoła hrubieszowskiego, mianowicie chcę wspomnieć o osobie pana profesora Zina, niedawno zmarłego. W czasie tej Mszy Świętej będę się modlił w waszej intencji, wszystkich parafian parafii pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W sposób szczególny będę się modlił za tych wszystkich, którzy z entuzjazmem przełamującym trud, przełamującym ubóstwo rozbudowywali tę parafię. Będę się modlił w intencji tych wszystkich, którzy odeszli już do Pana, żeby Pan Bóg wynagrodził ich ofiarę, którą tu, w tej parafii, złożyli.

Spod znaku Maryi

Cieszę się bardzo, że w tym uroczystym dniu grupa waszej młodzieży przyjmie wielki sakrament bierzmowania. Przyjmie go, uciekając się o pomoc, o łaskę, o opiekę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przed chwilą słyszeliśmy słowa Ewangelii, które wyśpiewał diakon, opowiadające o tym najbardziej tragicznym momencie historii kosmosu – śmierci Chrystusa na Krzyżu, dzięki której zostaliśmy zbawieni. Śmierci, dzięki której każdy z nas ma nieutracalną nadzieję na wieczne szczęście. Chrystus, umierając, patrzył gasnącym okiem na tych dwoje wiernych Mu najbliższych, stojących u stóp Krzyża, na którym konał. Nie patrzył na tych, którzy wówczas bluźnili, rzucali wyzwiska i przekleństwa, ale na tych dwoje, którzy byli Mu wierni do końca: na Matkę i swojego ukochanego ucznia, świętego Jana. Wypowiedział wówczas niezwykle ważne słowa, które traktowane są jako testament Chrystusowy. Powiedział do Matki: „Matko, oto syn Twój”, wskazując oczami na świętego Jana. A później do świętego Jana: „Synu, oto Matka twoja”. Tymi słowami nie tylko oddał w opiekę tych dwoje najbliższych Mu ludzi, ale uczynił coś więcej. W osobie świętego Jana, wtedy pod Krzyżem, był każdy z nas, była każda z nas. Oddając swoją Matkę za Matkę świętemu Janowi, Chrystus wtedy oddał swoją Matkę każdemu z nas. „Matka” to najpiękniejsze słowo w językach świata. „Matka” to słowo, które oznacza miłość, miłość prawdziwą, która nie zdradza, to słowo, które oznacza wierność, wielką ofiarę, nawet do śmierci, dla dobra dziecka. Gdy umiera nasza ziemska matka, wtedy w życiu każdego człowieka, nawet dorosłego, w duszy tego człowieka pęka jakaś niewidzialna, a jednocześnie najbardziej mocna struna. I po śmierci matki, tej ziemskiej, tak trudno jest żyć. Tak trudno się przyzwyczaić do tej świadomości, że nie mamy już matki, że odeszła. Wielu z nas tu obecnych utraciło swoje rodzone matki, ale nikt z nas nie może czuć się sierotą. Bo Chrystus dał nam na matkę swoją Matkę, która nas kocha, która nami się opiekuje, która słucha naszych zwierzeń, która słucha naszych próśb do Jej stóp zanoszonych. Dlatego to jest tak niezwykle ważne, byśmy czcili naszą niebieską Matkę. Byśmy w chwilach trudnych, w chwilach kryzysów, które przeżywa każdy człowiek, oddawali swoje życie pod Jej opiekę.

Naród Polski, który przeżył bardzo trudną historię, trudniejszą niż inne narody, rozumiał, co to znaczy Matka, i od początku tej naszej trudnej historii, od tysiąca lat nasi przodkowie oddawali Maryi szczególną cześć. I nie jest wcale dziełem przypadku, że pierwszy kościół zbudowany na ziemiach polskich na ruinach pogańskiej świątyni w Gnieźnie to był kościół pod wezwaniem Matki Bożej. Nie jest bynajmniej przypadkiem, że pierwszy zabytek literatury w języku polskim – „Kazania Świętokrzyskie”, to były kazania poświęcone czci Matki Najświętszej. Nie jest dziełem przypadku, że nasz hymn narodowy to była przesławna pieśń „Bogurodzica”. Z tą pieśnią na ustach szli nasi żołnierze i rycerze do wielu bitew. Śmiertelnych bitew, w których się decydował los naszego Narodu. Śpiewali tę pieśń przed bitwą z Krzyżakami pod Grunwaldem, pod Cecorą i pod Chocimiem i zwyciężali. To z ryngrafami Matki Najświętszej, z chorągwiami z Jej wizerunkiem szli polscy chłopi pod Racławicami na armaty moskiewskie i zwyciężali. To polscy żołnierze w 1920 r. trzymali w ręku medalik i różaniec i zwyciężali w bitwie pod Warszawą, w której decydował się los nie tylko Polski, ale i całej Europy. To polscy żołnierze śpiewali Godzinki, modlili się, odmawiali litanię do Matki Najświętszej pod Monte Cassino i w tysiącznych innych bitwach, czerpali z tego nabożeństwa do Maryi wielką moc.

Mówią czasem niektórzy ironicznie o polskiej maryjnej pobożności, że to jest naiwny sentymentalizm. To nie jest żaden sentymentalizm. Ta pobożność maryjna daje naszemu Narodowi ogromną siłę, która pozwala mu przetrwać najtrudniejsze momenty jego historii, która broni tożsamości naszego Narodu, która broni wartości chrześcijańskich i polskich. Gdy kilkanaście lat temu odzyskaliśmy w sposób cudowny wolność i niepodległość, bez sierot, bez wdów, bez krwawych walk, jak zwykle to bywało, otrzymaliśmy te nieskończenie wielkie dary od Boga. Jestem przekonany, że jest to w pierwszym rzędzie zasługa Matki Najświętszej, do której pielgrzymowaliśmy, do której modliliśmy się tysiące razy, do której odmawiamy Różaniec, do której odmawialiśmy litanie i inne modlitwy. Pobożność maryjna to wielka moc, to wielka siła, jaka jest w polskim Narodzie, która pozwala przezwyciężyć temu Narodowi ataki zła. Nie brakowało ich w naszej historii, nie brakuje ich i dzisiaj, o czym mówili wasi przedstawiciele w przemówieniu. Cieszymy się ogromnie, że są z nami Telewizja Trwam i Radio Maryja, które czczą Matkę Najświętszą, które walczą o wartości narodowe, polskie i chrześcijańskie, na których zbudowana została cywilizacja europejska, a co więcej, cywilizacja euroatlantycka. Bóg im zapłać za to ich wielkie dzieło. Bóg zapłać ojcu Tadeuszowi Rydzykowi, charyzmatycznemu dyrektorowi tych katolickich polskich mediów, za ich niezwykle ważne dla katolickiego Narodu i Europy działania.


Nowa ideologia zła


Za chwilę grupa młodzieży hrubieszowskiej przyjmie wielki sakrament bierzmowania, sakrament nazywany słusznie sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej. Od tej chwili, kochani młodzi przyjaciele, będziecie dojrzałymi chrześcijanami. Będziecie pełnić bardzo ważną rolę w Kościele, do którego weszliście poprzez chrzest święty. Pamiętajcie, że dojrzałość pociąga za sobą odpowiedzialność. Od tej chwili, gdy Duch Święty zstąpi na was, jak zstąpił na apostołów i Matkę Najświętszą w czasie zesłania Ducha Świętego, zstąpi przez niegodne ręce biskupa na każdego z was i na każdą z was, od tej chwili pamiętajcie, że jesteście odpowiedzialni za Kościół, za wasze rodziny, za was samych, za wiarę w waszych duszach, za wiarę w duszach waszych najbliższych, za wiarę waszych rodziców, rodzeństwa, kolegów, przyjaciół. Ten sakrament ma was umocnić. Wśród siedmiu darów Ducha Świętego otrzymacie także dar męstwa, który ma sprawić, że będziecie odważnie wobec całego świata, nie wstydząc się, przyznawać się do Chrystusa. To nie jest takie łatwe. Wiecie, jak młody człowiek czasami się zachowuje w zgromadzeniu ludzi niechętnych religii. Najchętniej ukrywa to, że jest wierzący. Najchętniej nie chce się do tego przyznać. Trudno mu jest przeżegnać się przy obcych czy zmówić modlitwę. Bo się boi, że go posądzą o to, że jest nienowoczesny, nienowoczesna, że nie jest modny, bo modna jest niewiara, bo modne jest wyśmiewanie się z wartości religijnych…

Duch Święty was umocni, byście umieli być mężni. Bo męstwo to nie jest zuchwałość. Męstwo największe okazuje się wtedy, kiedy człowiek przezwycięża swoją własną słabość, kiedy przezwycięża samego siebie. Duch Święty was umocni do waszego życia w trudnych czasach.

W XX w. Europa i Polska, i inne narody z prawie całego świata przeżyły dwie straszne wojny, przeżyły dwie bezbożne ideologie: hitleryzm i bolszewizm. Bezbożne, walczące z Bogiem, z Kościołem ideologie, które mają na sumieniu dziesiątki milionów istnień ludzkich, niewinnych ofiar, ale w naszych czasach, jak mówi Jan Paweł II w swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość”, zagraża nam trzecia ideologia: bezbożna ideologia zła. Ona nie jest podobna do tych wcześniejszych, jeśli chodzi o metody działania. Obecni ideologowie zła walczący z Kościołem, z Bogiem, z moralnością chrześcijańską, z doktryną chrześcijańską, katolicką używają innych metod. Nie zamykają, przynajmniej na razie, do więzienia, nie rozstrzeliwują, nie niszczą fizycznie, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym. Bo na świecie chrześcijanie nadal są mordowani, męczeni w wielu krajach islamskich i innych, ale w naszym kręgu kulturowym takich prześladowań nie ma. Ale ta ideologia ma do dyspozycji innego rodzaju środki, może jeszcze groźniejsze niż te, które miały te bezbożne minione ideologie. Ma do dyspozycji olbrzymie media, ma do dyspozycji olbrzymie pieniądze, ogarnia współczesne areopagi we współczesnych społeczeństwach. Najważniejsze to parlamenty, uniwersytety i media. Opanować te trzy areopagi: parlamenty, uniwersytety, media, to jest ich cel, wtedy można zatruć duszę społeczeństw. I to się przecież dzieje. Wiele parlamentów ustanawia prawa niezgodne nie tylko z Dekalogiem, z wolą Bożą, ale i z prawem naturalnym. Wiele parlamentów na świecie ustanawia prawo do mordowania nienarodzonego życia ludzkiego, do mordowania ludzi starych, chorych w eutanazji, do mordowania życia ludzkiego w nieodpowiedzialnych badaniach genetycznych.

Ustanawia dziwne, nienaturalne, będące karykaturą związki, niby to małżeńskie – homoseksualne. To wszystko, co było niewyobrażalne jeszcze kilkanaście lat temu, dziś staje się faktem. To jest działanie nowej ideologii zła, pod której presją znajdą się ci młodzi ludzie – te młode dziewczyny i młodzi chłopcy. Bo my, starsi, temu już nie ulegniemy, ale oni mogą ulec i dlatego im potrzebna jest moc wielka od Ducha Świętego, żeby w tej wielkiej sztafecie, jaka trwa od dwóch tysięcy lat, w której przekazywany jest depozyt wiary i moralności chrześcijańskiej, odegrali swoją ważną rolę. Żeby wiarę, którą otrzymali od was, od rodziców, dziadków, przekazali swoim dzieciom, swoim wnukom, gdy stworzą swoje rodziny.

Na świecie jest dużo dobra, więcej niż zła. Bo gdyby było więcej zła niż dobra, ten świat by już nie istniał. Gdy się tak rozejrzymy wśród swoich najbliższych, znajomych, krewnych, kolegów, przyjaciół, to stwierdzimy, że w większości są to ludzie dobrzy, szlachetni, ale jest także zło. I zło ma do dyspozycji wielkie środki, jak już o tym wspomniałem. Jak powiedział jeden z angielskich wspaniałych pisarzy, Lewis, kiedyś diabeł miał utrudnioną pracę, bo musiał każdego z osobna kusić. Dzisiaj ma do dyspozycji wielkich pomocników, ma do dyspozycji media, które jego diabelskie idee przekazują milionom ludzi, zwłaszcza młodym ludziom, zatruwając świadomość. I dlatego w czasie udzielania wam, kochani młodzi przyjaciele, sakramentu bierzmowania za chwilę zapytam was: czy wyrzekasz się szatana i wszystkich spraw jego? I sądzę, że odpowiecie: wyrzekam się. Bo inaczej nie miałoby sensu bycie wasze tutaj, na tym placu, przed waszym pięknym kościołem.

Diabeł jest realnością, jest to byt realny. Jego największe zwycięstwo polega na tym, że wmówił wielu ludziom współczesnym, że nie istnieje. Jemu nie zależy na tym, byśmy się go bali, byśmy go dostrzegali, nie, wprost przeciwnie – woli, żebyśmy go obśmiewali, żebyśmy go bagatelizowali, wtedy działa swobodnie i ma wielu pomocników. Ma swoje media, ma swoje gazety pełne rozpusty, pełne przemocy, ma swoje gry komputerowe, które sieją nienawiść i przemoc. Ma także innych pomocników, czasem takim pomocnikiem szatana, bywa, że nieświadomym, jest twój kolega czy koleżanka, jeśli namawiają cię do zła, jeśli ci proponują narkotyk, alkohol, rozpustę, jeśli twój kolega z twojego sąsiedztwa proponuje ci, żebyście napadli na kogoś, żebyście się włamali do cudzego domu czy do samochodu, pamiętaj, to jest pomocnik szatana, może sobie nawet nie zdaje sprawy z tego, i naucz się mówić NIE!

Młodym ludziom bardzo trudno przychodzi powiedzieć „nie” w sytuacjach, kiedy powinni to powiedzieć. To jest wielka dojrzałość, a sakrament bierzmowania ma wam dać dojrzałość. Dojrzałość duchową, kiedy człowiek potrafi powiedzieć „nie” swojej koleżance, swojemu koledze. Jeśli potrafi powiedzieć „nie” mediom, jeśli potrafi powiedzieć „nie” kanałom telewizyjnym, gazetom, które sieją zło. I to macie dzisiaj w czasie tego sakramentu otrzymać: tę siłę do mówienia „nie” złu.


Bądźcie świadkami Chrystusa


Młodość jest jak wiosna. Często poeci porównują młodość do wiosny. Tak jak wiosna jest pełna kwiatów, zapachów, śpiewu ptaków, jest cudowną porą roku, pełną nadziei, tak samo i młodość jest pełna radości, pełna nadziei. Tyle macie planów, tyle chcielibyście jeszcze w życiu osiągnąć, Bóg wie, kim chcielibyście być. I możecie być. Przed wami jest wiele szans, ale pamiętajcie, że tak jak wiosna jest czasem ciężkiej pracy – a ci, którzy pracują na roli, wiedzą najlepiej, że bez ciężkiej pracy na wiosnę nie będzie zbiorów jesienią – tak samo młodość musi być okresem ciężkiej pracy. Jesteście młodzi, macie prawo do zabawy, do radości, nikt wam tego prawa nie odbiera – do tańca, do wycieczek, do poznawania coraz to nowych ludzi. Ale pamiętajcie, że jest to także czas ciężkiej pracy, bo żyjemy w czasie i świecie trudnym, w świecie wielkiej konkurencji, w świecie dynamicznie rozwijającej się technologii, nauki i techniki. Co minuta ustalany jest nowy związek fizykalny, co trzy minuty nowy związek chemiczny, co pięć minut odkrywane jest nowe odkrycie w zakresie medycyny. Z dziesięciu uczonych, jacy żyli od początku świata do naszych czasów, dziewięciu żyje teraz. Co siedem lat podwaja się liczba publikacji naukowych, jakie były od początku świata. Świat się rozwija niezmiernie dynamicznie i jest ogromnie trudno dotrzymać kroku, żeby nie zejść na margines, żeby nie być sługą, parobkiem, służącą dla innych, mądrzejszych, bardziej wykształconych. Dlatego jest takie ważne, byście wy, młodzi, wykorzystali ten czas młodości. Macie możliwości, możecie się uczyć. Społeczeństwo robi wszystko, co może, byście mieli szansę na naukę. Nie zmarnujcie tego czasu szkolnego, czasu liceów, czasu studiów, czy gdzie indziej was Opatrzność postawi. Ale pamiętajcie, że sam rozwój intelektualny to za mało, bo można być człowiekiem bardzo dużo wiedzącym, bardzo inteligentnym, a jednocześnie bardzo podłym i złym. Może tak być i taki człowiek jest jeszcze groźniejszy niż ten prosty przestępca.

W 1939 roku na nasz kraj napadli nasi zachodni sąsiedzi, wiemy dobrze, jakie szalone krzywdy zostały wyrządzone Polsce przez Niemcy hitlerowskie. Nie ma sensu tego dzisiaj wspominać, ale chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz, że wtedy, w 1939 roku, naród niemiecki był najbardziej wykształconym narodem na świecie. Wystarczy otworzyć jakąkolwiek encyklopedię, jakąkolwiek historię nauki, jakąkolwiek historię filozofii, muzyki, sztuki, ile tam jest nazwisk niemieckich. To wyjątkowy naród, genialny naród, intelektualnie i artystycznie, a mimo to dopuścił się takich niewiarygodnych zbrodni, ponieważ odszedł od Dekalogu, odszedł od przykazań, od moralności chrześcijańskiej, uwierzył fanatycznemu Hitlerowi, który odrzucał religię chrześcijańską i zawiódł ten naród do straszliwej klęski. I w życiu normalnego, zwyczajnego człowieka, w innym wymiarze oczywiście, może się to powtórzyć. Sam rozwój intelektualny, sama sprawność intelektualna, sam talent artystyczny to za mało. Człowiek musi być dobry, musi słuchać Bożych przykazań, musi wierzyć w prawdy podane przez Kościół do wierzenia, bo inaczej zmarnuje życie na tym świecie, a także wieczność. Musimy być odporni na działania nowej ideologii zła, bo prowadzi ona do odejścia od Dekalogu, od prawa naturalnego, od Boga, od Bożych przykazań, prowadzi do nieszczęścia, do tragedii, do rozpaczy.

Pod koniec XIX w. w Niemczech żył wybitny filozof, którego pisma stały się podstawą dla ideologii nazistowskiej – Friedrich Nietzsche, który sam ogłosił swoim współczesnym, że Bóg nie istnieje, ogłosił śmierć Boga. To był człowiek dziwny, jednocześnie rozumiał on, czym jest wiara w Boga, rozumiał, jak olbrzymie znaczenie ma ona dla narodów, dla ludów, dla społeczeństw. Dlatego zwrócił się on z dziwnym apelem do współczesnych mu intelektualistów europejskich, którzy wywołali rewolucję bolszewicką – nie kto inny, to inteligenci wywołali tę rewolucję. Zwrócił się z takim dziwnym apelem, z takimi dziwnymi słowami: „Cóż to? – pyta Nietzsche – zamordowaliście Boga w waszej świadomości i myślicie, że ujdzie wam to bezkarnie?”. Wiemy, że nie uszło to bezkarnie, że wywołane przez nich ideologie, i faszystowska, i bolszewicka, spowodowały największe zbrodnie, jakie kiedykolwiek miały miejsce w historii. Dlatego nikomu z nas nie wolno zamordować Boga w swojej świadomości, w swojej duszy, w duszy swojej rodziny, swoich dzieci, swoich wnuków. A można to zrobić niekoniecznie słowami, ale postępowaniem niezgodnym z Bożymi przykazaniami. Bo nie wystarczy, żeby ojciec posyłał dziecko do kościoła, kiedy sam nigdy nie chodzi do kościoła. Nie wystarczy, żeby matka mówiła córce: klękaj do pacierza, kiedy sama nie klęka do pacierza. Przede wszystkim uczy się życiem, świadectwem własnego życia, mniej słowami. Dlatego wielki Papież Paweł VI powiedział kiedyś: „Współczesny świat nie potrzebuje nauczycieli wiary, przede wszystkim potrzebuje świadków wiary Chrystusowej, a nauczycieli wiary wtedy, jeśli są jednocześnie świadkami tej wiary, jeśli żyją według tej wiary”.

* * *

Kochani! Maryja, którą dzisiaj czcimy w sposób szczególny i do której się uciekamy, bywa w życiu niektórych ludzi ostatnią więzią z Bogiem. Kiedyś polski poeta Lechoń napisał piękny wiersz, w którym zwrócił się do Matki Najświętszej:

O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie,

w kościele i sklepiku i w pysznej komnacie

w ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci

i przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.

Ty perły masz od królów, złoto od

rycerzy

w Ciebie wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy.

Nieraz spotykałem w swoim kapłańskim życiu ludzi, którzy odeszli od Boga z tych czy innych względów. Nie chodzą do kościoła, nie przystępują do sakramentów świętych. Mówią, że są niewierzący. Ale nie stać ich na to, żeby się pozbyć różańca czy medalika, który otrzymali w dniu Pierwszej Komunii od swojej matki. Nie stać ich, żeby się pozbyć obrazka Matki Bożej Karmiącej, obrazka, który wisi nad łóżeczkiem ich dziecka. Tego nie mogą uczynić. To jest ostatnia więź ich z Bogiem poprzez Maryję, dlatego takie ważne jest, byśmy do Matki Najświętszej się uciekali, byśmy Ją prosili o wiarę dla nas, dla naszych najbliższych, dla naszego polskiego Narodu, który się w tej chwili chwieje i o którego świadomość musimy walczyć.

Polecajmy wszystkich opiece Matki Najświętszej Nieustającej Pomocy. Amen.


Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.


drukuj