Nowa ewangelizacja wymaga odwagi
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim z Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika rozmawia Maria
Popielewicz
W Watykanie na mocy decyzji Ojca Świętego
organizowana jest praca nowej dykasterii Kurii Rzymskiej – papieskiej
Rady ds. Nowej Ewangelizacji. Czy jej powołanie świadczy o szczególnej
potrzebie reewangelizacji Europy?
– Nowa ewangelizacja była
potrzebna zawsze i w każdym pokoleniu. Ewangelia jest jedna i ta sama,
ale wciąż zmieniają się pokolenia, wciąż pojawiają się nowe potrzeby,
uwarunkowania, możliwości, szanse, wyzwania. W związku z tym Ewangelię
musi się pokazywać w każdym pokoleniu w nowym kształcie, w nowej
postaci. To, co najistotniejsze w Ewangelii, jej sedno, życie i orędzie
Jezusa Chrystusa, to, czego Jezus dokonał i kim był, trzeba ciągle
przedstawiać człowiekowi według tych możliwości i według tych potrzeb,
które są dla niego specyficzne. W naszych czasach szybciej niż
kiedykolwiek następują zmiany kulturowe, cywilizacyjne, społeczne,
przemiany w sferze świadomości, w komunikowaniu się. Także w Europie
mamy do czynienia z sytuacją, w której ludy i narody żyją w dobrobycie,
pomyślności. I w związku z tym pojawia się pytanie, czy i w jakim sensie
potrzebny jest im Pan Bóg i głoszona przez Jezusa Chrystusa Ewangelia,
która jest przecież Dobrą Nowiną bardzo wymagającą. Stąd Kościół musi
dostosowywać misję, posłannictwo do tych nowych czasów i musi zwracać
się do współczesnego człowieka w nowym języku. Nie tylko takim, który
jest przez niego rozumiany, bo nie chodzi oto, by odtwarzać, czym żyją
ludzie i jak widzą siebie i swoje miejsce w świecie. Chodzi o to, aby
faktycznie formować ludzkie życie, aby kształtować wybory moralne,
etyczne, a nade wszystko – ukazać wielkość i piękno Ewangelii we
współczesnym świecie. Zatem w tym sensie Ewangelia jest wciąż nowa, bo
pokolenia przychodzą i odchodzą, a Ewangelia trwa.
Zmieniają
się czasy, ale czy zmieniły się środki ewangelizacji?
–
Najważniejszy środek jest zawsze jeden i ten sam. Mianowicie wiarygodne
świadectwa chrześcijańskiego życia tych, którzy wierzą w Jezusa
Chrystusa. Przede wszystkim duchownych – biskupów i kapłanów – o których
wiadomo, że związali swoje życie z Chrystusem, ale i z wszystkimi
wiernymi. To jest środek najważniejszy i na to wiele razy wskazuje także
Papież Benedykt XVI, przypominając, że w świecie starożytnym nie
dysponowano wielkimi środkami i możliwościami technicznymi oraz
technologicznymi. Doskonałym przykładem jest tu święty Paweł, który mimo
tych, wydawałoby się, ograniczeń w ciągu zaledwie jednego pokolenia
pozyskał dla Chrystusa tysiące ludzi. I dzisiaj same najnowsze środki
przekazu, jak telewizja, internet, rozmaite transmisje – są tylko
narzędziami, które mogą i powinny być pomocne w nowej ewangelizacji, ale
wcale nie muszą. Dlatego że za ich pomocą można co prawda propagować
orędzie Jezusa Chrystusa, ale można również sprawić, że ulegnie ono
jakiejś banalizacji albo spłaszczeniu.
Dostrzegamy też
zaplanowane działanie antychrześcijańskie w Europie i nie tylko…
–
To druga strona tej samej rzeczywistości, na którą wskazał kilkanaście
lat temu Jan Paweł II. Mianowicie tak jak w świecie istnieje
ewangelizacja, tak jest także antyewangelizacja, która posługuje się
swoimi narzędziami i środkami. W związku z tym dojrzałość
chrześcijańskiego życia polega na tym, żeby o tym mówić, żeby nie
przyczyniać się do budowania naiwnego obrazu świata, w którym
wyglądałoby na to, że Kościół ma samych tylko przyjaciół. Ma on też w
świecie wrogów. Istnieją również ci, dla których Ewangelia jest
niewygodna, jest „za ciasna”, i wobec nich trzeba nazywać te sprawy po
imieniu. To również jest aspekt nowej ewangelizacji, który wymaga
ogromnej odwagi. Tutaj na przykład, jeśli chodzi o środki społecznego
przekazu, nie możemy liczyć na zbyt wiele, dlatego że te najbardziej
wpływowe środki zawsze pozostają także narzędziem politycznej
poprawności forsowanej w taki czy inny sposób. Natomiast jeżeli chodzi o
Ewangelię, to nie podlega ona politycznej poprawności ani nie może
karmić się jakimikolwiek jej przejawami, są jej one obce. W przeciwnym
razie Ewangelia przestaje być podawana w sposób czysty i wierny
Chrystusowi.
Jakie zadania stoją zatem przed nową papieską
Radą?
– Na pewno nie chodzi o to, by tylko mnożyć instytucje i
gremia, by zatrudniać kolejnych pracowników. Chodzi o odpowiedź na
rzeczywiste i wyraźne potrzeby naszych czasów. Otóż trzeba koordynować
działania nowej ewangelizacji. Jest to o tyle bardziej uzasadnione, że
współczesna Europa jest pod wieloma względami o wiele bardziej
zintegrowana niż kiedykolwiek wcześniej. To, co się dzieje np. na
Półwyspie Iberyjskim czy Apenińskim, w Portugali czy we Włoszech, ma
bardzo wiele odpowiedników w Europie Środkowo-Wschodniej czy na
Bałkanach. Stąd też potrzebna jest taka instytucja, która by te prace
koordynowała. Ważne jednak, by nie pozostawała ona na poziomie urzędowym
jako jeszcze jeden punkt odniesienia dla jakiejś kościelnej kariery,
ale żeby była to rzeczywiście instytucja, która zaspokajałaby duchowe
potrzeby współczesnych Europejczyków, zarówno tych, którzy głęboko
wierzą w Chrystusa, jak i tych, którzy od Niego daleko odeszli.
Dziękuję
za rozmowę.
