Nigdy nie zapomnimy Waszej ofiarnej służby

W ciągu kilku sekund w wyniku katastrofy lotniczej w Mirosławcu Polska straciła 20 wybitnych żołnierzy naszych Sił Powietrznych. Wśród ofiar są oficerowie ze ścisłego kierownictwa eskadr lotnictwa taktycznego, specjaliści z dowództwa Sił Powietrznych, eksperci techniczni. Specjaliści związani z Ministerstwem Obrony Narodowej są zgodni – to olbrzymia strata dla polskiego lotnictwa wojskowego. Choć komisja badająca przyczyny katastrofy samolotu CASA C-295M odnalazła rejestrator parametrów lotu, tzw. czarną skrzynkę, nie wcześniej niż za kilka dni mają być znane przyczyny katastrofy. Zdaniem naszych rozmówców, poważnym błędem był fakt, że na pokładzie jednego samolotu równocześnie znaleźli się czołowi oficerowie polskiego lotnictwa wojskowego. Wczoraj prezydent Lech Kaczyński ogłosił żałobę narodową, która potrwa do soboty do godziny 19.00.

– Nigdy nie zapomnimy ofiarnej służby tych, którzy zginęli pod Mirosławcem – zapewnił prezydent Lech Kaczyński, który wczoraj po południu poinformował o wprowadzeniu żałoby narodowej. „Ogromnie poruszeni tą tragedią, składamy wyrazy najgłębszego współczucia rodzinom ofiar oraz ich najbliższym, łączymy się z nimi w smutku i modlitwie, oddajemy hołd ofiarom katastrofy” – wpisała prezydencka para w księdze kondolencyjnej. – Zwracamy się do wszystkich instytucji życia publicznego i samorządowego, organizacji o uszanowanie żałoby – mówił premier Donald Tusk po zakończeniu specjalnego posiedzenia rządu, zwołanego w związku z katastrofą wojskowego samolotu CASA, w której zginęło 20 osób.

Wczoraj po południu komisja badająca przyczyny tragedii odnalazła rejestrator parametrów lotu, tzw. czarną skrzynkę. – Nie mamy jeszcze informacji o stanie rejestratora i nie wiemy, jakie informacje uda się z niego uzyskać – poinformował rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski.

Wcześniej dowódca Sił Powietrznych gen. broni Andrzej Błasik ocenił, że na ustalenie przyczyn katastrofy komisja będzie potrzebowała od kilku do kilkunastu dni. Poinformował, że typ rejestratora parametrów lotu stosowany w C-295 pozwala odczytać 200-220 parametrów. Nieoficjalnie mówi się, że przyczyną tragedii mógł być błąd pilota lub złe warunki atmosferyczne. Wszyscy bowiem eksperci związani z wojskiem podkreślają, że samoloty CASA uchodzą za niemal bezawaryjne.

Pojawiła się hipoteza mówiąca o tym, że przyczyną awarii mogło być niewłaściwe oświetlenie pasa startowego, na którym miał wylądować samolot. Wiadomo, że CASA podchodziła do lądowania dwukrotnie, dopiero za drugim razem pilot potwierdził właściwą widoczność. Wkrótce potem samolot runął na ziemię. Eksperci związani z MON, których pytaliśmy o zdanie w tej sprawie, zastrzegają jednak, że do zakończenia prac komisji nie będą „dywagować na temat hipotez”. W badaniach tych mają pomóc eksperci z Hiszpanii. – Niewykluczone, że do tragedii doprowadził ciąg nieprzewidywalnych zdarzeń, które sprawiły, że pilot nie miał już czasu na poinformowanie wieży i dokonanie manewru – powiedział „Naszemu Dziennikowi” poseł Janusz Zemke (LiD), przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Generał Andrzej Błasik wyraził przekonanie, że loty – zawieszone po katastrofie – będzie można wznowić, gdy komisja wykluczy usterkę techniczną. Pytany, czy powodem katastrofy mogła być nadmierna eksploatacja maszyny, powiedział, że samoloty CASA C-295M wprawdzie wykonały w ubiegłym roku więcej lotów, niż planowano, ale są eksploatowane właściwie; pozytywnie również ocenił ich udział w zabezpieczeniu przelotów i przewozów polskich kontyngentów wojskowych do Iraku i Afganistanu. Błasik podkreślał także, iż samolot, który się rozbił, pochodził z najnowszej, ubiegłorocznej dostawy, spędził w powietrzu ponad 300 godzin, a z dostarczonymi wtedy maszynami nie było żadnych problemów.

W środę wieczorem około 800 metrów przed pasem startowym transportowy samolot CASA C-295M z 20 osobami na pokładzie runął na ziemię. Nikt nie ocalał. Wojskową maszyną lecieli z Warszawy oficerowie – uczestnicy konferencji „Bezpieczeństwo Lotów”. CASA należała do 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego z Krakowa.

– Katastrofa samolotu transportowego CASA jest wielką tragedią dla braci lotniczej – powiedział płk Sławomir Żakowski, dowódca 8. Bazy Lotniczej w Krakowie. – Jest to dla nas, braci lotniczej, wielka tragedia, bo straciliśmy swoich przyjaciół, kolegów, ale jest ona niczym w porównaniu do tragedii rodzin zmarłych lotników – powiedział płk Żakowski.

W wyniku tragedii zginęło dziewięciu oficerów ze Świdwina, wśród nich dowódca 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego oraz dowódcy 21. i 12. Bazy Lotniczej. Zginęło także pięciu oficerów z 12. Bazy Lotniczej i 8. Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Mirosławcu; zastępca dowódcy 22. Bazy Lotniczej w Malborku, specjalista z Dowództwa Sił Powietrznych w Warszawie i czterech członków załogi, żołnierzy z 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie.

Piloci z krakowskiej bazy, mówiąc o kolegach, którzy zginęli w wypadku, podkreślali, że pomimo ich młodego wieku (30-40 lat) piloci dysponowali bardzo dużym doświadczeniem. Dowódca rozbitej maszyny miał wylatanych około 2500 godzin, w tym blisko 800 samolotem CASA. Z uznaniem o kadrze lotniczej wypowiadał się również ppłk Leszek Leśniak, dowódca 13. Krakowskiej Eskadry Lotnictwa Transportowego – która miała 10 samolotów CASA.


Prezydent na miejscu katastrofy


Do Mirosławca przyjechał wczoraj Lech Kaczyński, który spotkał się z członkami komisji badającej przyczyny katastrofy. – Nie poznamy tej przyczyny szybko, wymaga to dokładnych analiz – powiedział prezydent. Potwierdził, że samolot dwa razy podchodził do lądowania. Przy drugim podejściu z niewiadomych przyczyn stracił gwałtownie wysokość i uderzył w nasyp kolejowy. – Uderzenie było tak silne, że są trudności z identyfikacją ofiar – wyjaśnił Lech Kaczyński.

Prezydent potwierdził, iż państwo udzieli wszelkiej pomocy członkom rodzin poległych pilotów. Nie spotkał się jednak z nimi, bo – jak powiedział – nie był to odpowiedni moment, gdyż wszyscy są jeszcze w szoku. Do takiego spotkania jednak na pewno dojdzie w niedługim czasie.

– To, że w jednym miejscu, w jednym samolocie podróżowała tak duża liczba ważnych dla lotnictwa osób, to błąd. Należy zmienić procedury w tym zakresie. Nie może być tak, że w jednym samolocie równocześnie znajdują się czołowe osoby z dowództwa Sił Powietrznych Wojska Polskiego – mówi senator Andrzej Mazurkiewicz (PiS), przewodniczący senackiej Komisji Obrony Narodowej. – Nie ma takich przepisów, które zabraniałyby wspólnego podróżowania dowództwu sił zbrojnych. Takie przepisy nie obowiązują też w krajach NATO – mówi Aleksander Szczygło, minister obrony narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. I dodaje, że zmiana takich przepisów wymagałaby odpowiednich nakładów finansowych, aby mogły one wejść w życie i być przestrzegane.

Zdaniem Aleksandra Szczygły, nagła śmierć 20 oficerów to strata dla Polskich Sił Powietrznych, która będzie bardzo trudna do odbudowy. Były szef MON w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreślił, że sam wielokrotnie latał na pokładzie samolotu CASA i był zadowolony z jakości funkcjonowania maszyny. Wskazał, że do czasu zakończenia prac komisji badającej przyczyny katastrofy niestosowne są wszelkie spekulacje dotyczące przyczyn tragedii.


Wstrzymane loty na C-295M


Do czasu wyjaśnienia przyczyn wypadku Dowództwo Sił Powietrznych podjęło decyzję o wstrzymaniu lotów na hiszpańskich maszynach. Generał Andrzej Błasik powiedział, że loty samolotów tego typu będzie można wznowić dopiero wtedy, gdy komisja wykluczy usterkę techniczną. Generał Błasik podkreślał, że egzemplarz, który się rozbił, pochodził z najnowszej, ubiegłorocznej dostawy, spędził w powietrzu ponad 300 godzin, a z dostarczonymi wtedy maszynami nie było żadnych problemów.

– Resort obrony opracował projekt przepisów wprowadzających system stypendialny dla dzieci żołnierzy poległych w trakcie zadań służbowych, trwają uzgodnienia międzyresortowe – mówił wczoraj minister obrony Bogdan Klich. Zapowiedział, że stypendium miałoby wysokość podwójnego najniższego uposażenia rocznie. Dodał, iż jeśli rodziny miałyby kłopoty z utrzymaniem przysługujących im mieszkań wojskowych, podejmie stosowne decyzje i rozważy możliwość pozostawienia rodzin dotkniętych tragedią w tych lokalach. Minister Klich zapewnił, że bliscy wszystkich żołnierzy, którzy zginęli w katastrofie, otrzymają pomoc finansową. Każdy ze zmarłych zostanie też pośmiertnie awansowany na wyższy stopień.

Wojciech Wybranowski,

Grzegorz Lipka

Na ręce prezydenta i premiera spływają kondolencje od przywódców innych państw dla rodzin ofiar środowej katastrofy. Przysłali je m.in. prezydent Rosji Władimir Putin, prezydent Litwy Valdas Adamkus, kanclerz Niemiec Angela Merkel, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer.

drukuj