Kazanie Biskupa Polowego WP wygłoszone w Katedrze Polowej WP podczas Mszy św. żałobnej w intencji 20 Żołnierzy Polskich Sił Powietrznych zmarłych tragicznie w wyniku katastrofy lotniczej

Smutny dzień dla polskiego Lotnictwa

W dniu wczorajszym – 23 stycznia br. po godz. 19 dotarła do nas wszystkich smutna wiadomość. Podczas podejścia do lądowania na lotnisku Mirosławiec miała miejsce katastrofa samolotu CASA z 13 eskadry lotnictwa transportowego z Krakowa. Samolot odbywał lot po zaplanowanej trasie: Warszawa – Powidz – Poznań – Krzesiny – Mirosławiec – Świdwin – Kraków. Na pokładzie było 20 osób, w tym 16 pasażerów i 4 członków załogi. Maszyną lecieli oficerowie – uczestnicy konferencji „Bezpieczeństwo Lotów”.

We wczorajszy, spokojny wieczór wystartowali z ziemi warszawskiej, by spotkać się z najbliższymi w swoich domach: rodzinami, żonami, dziećmi… Nie dotarli tam… Na miejscu katastrofy nie odnaleziono nikogo żywego. Z przyczyn niezależnych od siebie osiągnęli inny cel – cel w domu Ojca naszego w niebie. Wczoraj Bóg powołał ich do wieczności. Przed naszymi oczyma stają obrazy z ich życia, które dobrze pamiętamy. Pamiętamy ich rozmowy. Przypominają się nam różne wydarzenia i słowa, które były związane z ich osobami. Pamiętamy ich wybitne umiejętności pilotażu, które budziły najwyższe uznanie wśród rodziny lotniczej. I tak długo będzie, bo nie sposób pozbyć się wszystkich tych wspomnień ze wspólnie przeżytych lat.

Dzisiaj, w dniu żałoby, w modlitewnej zadumie otaczamy serdecznym, modlitewnym kręgiem naszych braci, którzy już „latają po niebiańskich, bezpiecznych przestworzach”. Ten modlitewny krąg tworzą najwyżsi przedstawiciele władz państwowych, rodziny, przyjaciele, koledzy – towarzysze wojskowego, lotniczego trudu. Do nich możemy odnieść słowa naszego Zbawiciela: „Jeszcze chwila, a świat nie będzie już mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie” (J 14,19).

Księga Mądrości ukazuje nam różne rozumowania wielu ludzi na temat śmierci. „Mylnie rozumując, mówili sobie: Nie ma lekarstwa na śmierć człowieczą, nie znamy nikogo, kto by wrócił z otchłani. Urodziliśmy się niespodziewanie i potem będziemy, jakby nas nigdy nie było”(Mdr 2,1-2).

Takie wyobrażenie o śmierci posiada wielu współczesnych. Ale ta sama Księga w innym miejscu mówi jak jest naprawdę: „A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, a oni trwają w pokoju” (Mdr 3,1).

Z taką perspektywą i z taką nadzieją głębokiego znaczenia nabierają słowa Jezusa: „Przestań się lękać tego co będziesz cierpiał. Bądź wierny aż do końca, a dam ci wieniec życia (Ap 2,10).

W tej Katedrze Polowej WP, która jest matką wszystkich kościołów garnizonowych, również garnizonów lotniczych, znajduje się kaplica lotników polskich, w której przechowujemy urny z prochami pilotów. Na spiżowych drzwiach Katedry, po lewej stronie, wytopione są symbole polskiego lotnictwa, oraz znane nam wszystkim hasło: „Per aspera ad astra” – przez trudy do gwiazd. Każdy pilot doskonale wie, że „do gwiazd idziemy przez trudy”.

Te słowa możemy przypomnieć w innej perspektywie, której celem jest osiągnięcie życia wiecznego. Te słowa można powtórzyć wspominając współczesnych asów polskiego wojskowego lotnictwa. Oni przeszli swoją trudną drogę do gwiazd poprzez trudną drogę żołnierskiej służby dla naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Święty Augustyn tak powiedział o śmierci: „Niech śmierć będzie waszym nauczycielem”. Czego nas uczy śmierć tragicznie zmarłych wczoraj żołnierzy – lotników? A może inaczej, czego my pozostający na tym świecie, możemy nauczyć się od nich?

W tradycję chrześcijańską wpisany jest głęboko obraz żołnierza Chrystusowego, który walcząc dla Chrystusa, krew swoją i życie gotów jest – wzorem Zbawiciela – oddać dla największych wartości, dla braci, którzy przynależą do tej samej Ojczyzny.

Wiemy doskonale, że ich życie było trudne i pełne poświęceń dla Ojczyzny.

Najważniejszym wektorem ich życia była miłość Ojczyzny, oraz miłość do polskiego nieba, na straży którego każdego dnia stawali. Zadajemy sobie pytanie:

Skąd taka wierność, która przy Ojczyźnie trwać kazała?

Nie byłoby by jej, gdyby nie szkoła Jezusa, w której brali lekcje. Tak jak uczniowie, szli do swojego Emaus, aby spotkać Chrystusa w każdym człowieku i żołnierzu.

Umiłowani w Chrystusie!

Przed chwilą usłyszeliśmy historię uczniów, Łukasza i Kleofasa, którzy zdążali do miejscowości Emaus. Byli zapewne w takim stanie ducha, jak wielu z nas podczas tej Mszy Świętej żałobnej. Rozmawiali o wszystkich tych wydarzeniach, które miały miejsce w Jerozolimie. My rozmawiamy o tym co się wydarzyło w Mirosławcu. To właśnie do uczniów, podążających drogą do Emaus, dołączył sam Chrystus. Ale co ciekawe, mimo że go przecież znali, mimo że słyszeli jego głos, mimo że trzy lata patrzyli na Jego znaki, w tym momencie Go nie rozpoznali. Dopiero wieczorem, gdy usiedli razem do stołu, gdy Jezus zaczął łamać chleb – czyli kiedy sprawował Eucharystię i modlił się jak zawsze – dopiero wtedy Go rozpoznali.

Gromadząc się na Mszy świętej żałobnej, chcemy umacniać się tak jak uczniowie z Emaus Ciałem Chrystusa i ofiarować Komunię Świętą za śp. Żołnierzy Sił Powietrznych, którzy wczoraj tragicznie zginęli. Dla tych, którzy są już po drugiej stronie życia, jest to największa wartość i najlepsza pomoc. Niektórzy z nich już wymykali się śmierci, jak chociażby gen. bryg. pil. Andrzej Andrzejewski, ale dzisiaj już wiedzą jak wygląda druga strona życia.

Mamy głęboką nadzieję, że prawdziwe uznanie w oczach sprawiedliwego Pana Boga dzisiaj odebrali. Rzadko się zdarza, aby bohaterowie tutaj na ziemi otrzymali zasłużoną nagrodę, ale ufamy i wierzymy, że Oni – bohaterowie polskiego lotnictwa, odebrali ją w niebie.

Święty Boże, Święty i Nieśmiertelny,

Boże, dawco przebaczenia i miłośniku zbawienia ludzkiego,

W pokorze ducha polecamy dziś miłosierdziu Twemu dusze lotników polskich tragicznie zmarłych obrońców polskiego i cudzego nieba, którzy „w śmierci swojej nie są rozłączeni, nad orły lżejsi, nad lwy mocniejsi”.

Za życia doczesnego dobry toczyli bój, biegu dokonali, wiary dochowali.

Przez chrzest znamieniem Trójcy Świętej naznaczeni pragnęli pełnić wolę Twoją, a jak tutaj prawdziwa wiara włączyła ich do społeczności wiernych i w świętych obcowanie, tak niechaj tam Twoje zmiłowanie połączy ich z chórami Aniołów i da im uczestnictwo w chwale Twoich świętych.

A gdyby na wadze sprawiedliwości Twojej zaważyć miały ludzkie ich ułomności, których my wszyscy zdamy się być winnymi, to Ty, który jesteś miłością i miłosierdziem, przyjm ich ofiarę, jaką od nich zażądała miłość dla Ciebie i dla Polski.

Wyzwolonych z więzów doczesności wprowadź do miejsca ochłody, światłości i pokoju.

Niech ich ofiara z życia nie będzie daremna, a raczej niech będzie posiewem lepszego jutra dla Kościoła Twojego, dla Polski i świata całego. Nas natomiast napełnij radością i pokojem w wierze, abyśmy obfitowali w nadziei i w mocy Ducha Świętego. Żyjcie z Bogiem w Niebie, zdobywając niebiańskie przestworza.

Amen

+ Tadeusz Płoski

Biskup Polowy Wojska Polskiego

Warszawa, 24 stycznia 2008 roku

drukuj