Nie złamała ich żadna siła
Kombatanci, przedstawiciele władz państwowych i ambasadorowie
spotkali się wczoraj przed pomnikiem Bitwy o Monte Cassino w Warszawie, aby
uczcić polskich żołnierzy poległych 68 lat temu w jednej z najbardziej krwawych
bitew II wojny światowej.
W Apelu Poległych przed pomnikiem Bitwy o Monte Cassino uczestniczyli wczoraj
przedstawiciele władz państwowych, wojskowych i samorządowych z Tomaszem
Siemoniakiem, ministrem obrony narodowej, na czele. Przybyli także mieszkańcy
stolicy, harcerze oraz ambasadorowie: Algierii, Australii, Austrii, Francji,
Kanady, Maroka, Nowej Zelandii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Włoch
– państw biorących udział w bitwie.
Jednak najważniejszymi uczestnikami uroczystości było pięciu żołnierzy 2.
Korpusu walczących w bitwie o Monte Cassino: płk Edmund Brzozowski, mjr Antoni
Łapiński, kpt. Adam Kripp, kpt. Romuald Pistol i kpt. Bolesław Ejsmond. – Ta
bitwa stała się symbolem polskości. Oficerowie i żołnierze 2. Korpusu walczyli
ku polskiej chwale, za Ojczyznę i w imię świętej wolności Narodu. Szli szlakiem
swoich ojców i dziadów z ziemi włoskiej. Byli gotowi zginąć, by Polska żyła, nie
złamała ich żadna siła. Byliście i jesteście świętej sprawy szermierzami
znaczącymi drogę polskiej krwi śladem – powiedział, zwracając się do weteranów,
p.o. kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan
Stanisław Ciechanowski. Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej, podkreślił,
że bitwa pod Monte Cassino "zajmuje wyjątkowe miejsce, nie tylko we współczesnej
historii, ale i w uczuciach Polaków". – W tym wyjątkowym dniu chciałbym wam
powiedzieć, jak bardzo jesteśmy wdzięczni za dar, który od was otrzymaliśmy. Za
wielką naukę godności, patriotyzmu i hartu ducha, którą daliście w latach wojny
i długo potem, gdy walczyliście o przywrócenie prawdy i zachowanie pamięci o 2.
Korpusie Polskim, o jego zwycięskim szlaku i dowódcy gen. Władysławie Andersie –
dodał Siemoniak. Głos zabrał również Robin Barnett, ambasador Zjednoczonego
Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Zaznaczył, że bitwa pod Monte
Cassino była najbardziej sojuszniczą bitwą w trakcie całej II wojny światowej, w
której ramię w ramię walczyli żołnierze różnych narodowości. Ambasador
podkreślił jednak, że to Polacy byli tymi, którzy jako pierwsi zdobyli klasztor
i zasygnalizowali koniec tego wyjątkowo trudnego starcia z Niemcami. – Polscy
żołnierze walczyli ze szczególną odwagą. Ich niezwykły sposób walki przypominał
heroicznego ducha obrony Polski z 1939 roku.
Ci, którzy wierzą w wolność, będą z dumą wspominać ducha walki polskich
żołnierzy, lotników i marynarzy na uchodźstwie. Jako ambasador brytyjski chcę
jasno powiedzieć – w imieniu wdzięcznego narodu oddaję hołd wam i wszystkim
Polakom, którzy walczyli pod Monte Cassino, i wiem, że nie jestem w tym
odosobniony, są tu bowiem wśród nas ambasadorowie dwunastu narodów. Każdy z nas
przez obecność tutaj chce pokazać podziw dla was i waszych rodzin, które
wspierały was w trudnych chwilach. Wasz wysiłek nigdy nie będzie zapomniany –
powiedział, zwracając się do weteranów spod Monte Cassino, Robin Barnett. W
imieniu pięciu uczestników walk pod Monte Cassino, którzy uczestniczyli w
uroczystościach, głos zabrał płk Edmund Brzozowski. Podkreślił, że wspominając
czas sprzed 68 lat, wraca często do dni, w których trwały krwawe walki pod Monte
Cassino. Brzozowski przypomniał, że 2. Korpusowi Polskiemu gen. Władysława
Andersa przypadło zadanie przełamania oporu niemieckiego i otwarcia drogi do
Rzymu. – Krwawe walki trwały siedem dni, zakończyły się one zwycięstwem, gdyż 18
maja na ruinach opactwa zawisł proporzec 12. Pułku Ułanów Podolskich –
powiedział Brzozowski. Pułkownik zaznaczył, że wiadomość o zwycięstwie dotarła
do Polski i podniosła na duchu walczące podziemie. Polacy w kraju uwierzyli
bowiem, że dzięki wspólnemu – ich i aliantów – wysiłkowi zagwarantowane zostanie
powstanie niepodległego państwa polskiego. – Mylili się wszyscy. Sprzymierzeńcy
nie dotrzymali swoich zobowiązań, po prostu zdradzili nas. Najwierniejszych –
walczących do ostatnich dni wojny – Polaków. O tym, że prawdopodobnie nie będzie
wolnej Polski i nie będzie dokąd wracać, wiedzieliśmy przed ostatnią walką pod
Monte Cassino. Decyzje zapadły na konferencji w Teheranie – powiedział ze
smutkiem płk Brzozowski. Na zakończenie uroczystości przed pomnikiem Bitwy o
Monte Cassino oficerowie brytyjski i polski odczytali Akt Pamięci.
Piotr Czartoryski-Sziler
