Nie zapłacimy kary

W tym sezonie limit produkcji mleka nie został przez Polskę przekroczony

Polska nie będzie musiała płacić kary za przekroczenie kwoty mlecznej. Jak poinformowała Agencja Rynku Rolnego, w roku kwotowym 2006/2007 wykorzystaliśmy w 97,28 proc. krajową ilość referencyjną. Duża rezerwa wystąpiła zwłaszcza w segmencie sprzedaży bezpośredniej mleka.

Zdecydowana większość mleka, bo prawie 9 mld litrów, została sprzedana przez rolników do zakładów mleczarskich w ramach dostaw hurtowych. W tym przypadku wykorzystanie krajowej kwoty mlecznej wyniosło 97,55 procent. Natomiast rolnicy, którzy sprzedają mleko i jego przetwory bezpośrednio konsumentom, wykorzystali krajową ilość referencyjną tylko w 83,71 proc. (ponad 157 mln litrów). To oznacza więc, że rolnicy nie będą musieli płacić kar za przekroczenie limitów produkcji mleka.

To zupełnie inna sytuacja niż w roku kwotowym 2005/2006. Wtedy wyprodukowaliśmy o prawie 300 tys. ton mleka więcej, niż pozwalał na to traktat akcesyjny z Unią Europejską. Każdy rolnik, który przekroczył swoją indywidualną kwotę mleczną, musiał zapłacić 39 groszy za każdy litr mleka powyżej limitu.

W tym roku limit jest wyższy o 500 tys. ton, gdyż najpierw przesunięto blisko 90 tys. ton mleka z kwoty bezpośredniej do hurtowej, a ponadto otrzymaliśmy ponad 400 tys. ton na tzw. rezerwę restrukturyzacyjną. Ten dodatkowy limit ARR rozdzieliła między rolników, którzy mogli dzięki temu wyprodukować więcej mleka.

To jednak główny, choć nie jedyny powód uniknięcia kar w tym sezonie. Część rolników po prostu zrezygnowała z hodowli bydła mlecznego. Kwoty mleczne, które mieli do swojej dyspozycji, zaczęli sprzedawać na wolnym rynku. A od początku września do skupowania kwot mlecznych od rolników przystąpiła również ARR, oferując im dość atrakcyjne ceny. Wszystko, co Agencja skupi, zostanie potem znowu rozdysponowane między rolników, którzy będą chcieli zwiększyć produkcję, co będzie korzystne zwłaszcza dla specjalistycznych gospodarstw.

Niemniej problem niskiej kwoty mlecznej zaczyna być coraz bardziej widoczny. Nasze zakłady mleczarskie, korzystając ze znakomitej koniunktury na rynku krajowym i zagranicznym, z miesiąca na miesiąc zwiększają produkcję. Polskie sery, mleko w proszku, twarogi znajdują coraz więcej kupców. Ale skutek tego jest również taki, że niektóre mleczarnie mają już teraz kłopoty z zapewnieniem sobie wystarczających dostaw białego surowca. Jego cena rośnie, co z pewnością zadowala rolników, ale grozi załamaniem koniunktury, jeśli mleko zdrożeje zbyt mocno. Być może uda się tego uniknąć, jeśli Komisja Europejska przystąpi do negocjacji z Polską na temat zwiększenia kwoty mlecznej i uzna nasze postulaty. Ministerstwo rolnictwa oficjalnie wystąpiło do Brukseli z propozycją rozpoczęcia negocjacji w tej sprawie. Rozmowy będą jednak długie i trudne, nie gwarantują też nam sukcesu, choć Bruksela od dawna zapowiada zmianę polityki rolnej, w tym tej dotyczącej mleczarstwa.

KL

drukuj