Nie ma obawy o stabilność rządu
Z posłem Arturem Zawiszą rozmawia Magdalena M. Stawarska
Czy nowa partia Marka Jurka nie doprowadzi do skłócenia prawicy, wskutek czego władzę przejmie opozycja?
– Nie mamy dzisiaj w Polsce jednolitej prawicy. Gdyby sięgać do własnych etykietek nadawanych sobie przez ugrupowania, to dwie partie prawicowe są w rządzie, a jedna partia nazywająca siebie centrowo-prawicową jest w opozycji. My do tej mozaiki barw dodajemy własną, którą uważamy za najlepiej oddającą ducha prawicy. Natomiast nie ma obawy o stabilność rządu, ponieważ jesteśmy ludźmi odpowiedzialnymi i chcemy we wszystkich dobrych przedsięwzięciach rząd wspierać. Organizowanie wyborów byłoby zatem procedurą absolutnie sztuczną i sprzeczną z naszymi intencjami.
Wicepremier Andrzej Lepper apeluje do marszałka Sejmu o „rozsądek i rozwagę”, uważając, że powstanie nowej partii może „tylko szkodzić Polsce”.
– Andrzej Lepper nigdy nie był mistrzem stabilizacji sceny politycznej. Dzisiaj doszedł do zaszczytów i chce występować w roli moralisty. Ważne jest to, aby robić dobre rzeczy w dobrym towarzystwie. Każdemu samoocena i samorefleksja jest potrzebna, wicepremierowi także.
W jakim celu zwolennicy partii Marka Jurka spotkali się w sobotę w Warszawie?
– Chcemy szybko przystępować do rzeczy, pracować na rzecz struktur parlamentarnych i społecznych. Stąd im więcej osób z kraju będzie szybko poinformowanych o toczącej się akcji, tym lepiej. W sobotnim spotkaniu wzięli udział zarówno radni różnych szczebli z różnych miejsc kraju, jak i działacze społeczni pracujący w podobnym duchu jak założyciele Prawicy Rzeczypospolitej. Niezależnie od uczestników spotkania mamy mnóstwo kontaktów telefonicznych i e-mailowych ze strony nie tylko pojedynczych działaczy, ale także byłych parlamentarzystów, jak i obecnych parlamentarzystów europejskich – to bardzo dobry znak.
Czy posłowie spoza PiS są zainteresowani wstąpieniem do Prawicy RP?
– Zgłaszają się posłowie z innych partii, co nie jest równoznaczne z tym, że składają jednoznaczną deklarację. Wyrażają zainteresowanie posłowie z pozostałych ugrupowań koalicyjnych. Z każdym z tych ludzi chcemy rozmawiać, dokładnie rozpoznając jego intencje.
Z Platformy Obywatelskiej też docierają takie głosy?
– Ze strony Platformy są to głosy trochę bardziej oddalone i powiedziałbym: zapośredniczone – w tym sensie, że ktoś komuś coś powiedział. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby przy dzisiejszej postawie Platformy była tam jakaś wielka grupa ludzi chętnych do współpracy z nami, choć być może gdzieś w głębokiej, niezwiązanej z reprezentacją parlamentarną Platformie tacy ludzie będą.
Uważa więc Pan, że w przyszłym tygodniu uda się zawiązać klub parlamentarny?
– Mam nadzieję na klub. Jeśli w początkowej fazie będzie to tylko koło, to zaczniemy od tego, a z czasem będziemy się rozrastać. Na pewno chodzi nam o ludzi, którzy z pełnym przekonaniem podpisują się pod programem katolickim, konserwatywnym, narodowym i wolnościowym.
Dziękuję za rozmowę.
