Nie do pokonania
Błogosławionego Jana Pawła II słusznie można nazwać Papieżem świętych i
męczenników. Dzięki jego inicjatywom i poparciu katolickie martyrologium
znacznie się wzbogaciło o nowych świętych i błogosławionych. Papieski apel o
upamiętnienie nowych męczenników XX stulecia wydobył na światło dzienne rzesze
martyres – świadków.
"Opium narodów" – takie programowe ujęcie religii przez komunizm nieuchronnie
musiało doprowadzić do konfrontacji, niestety nierównej pod każdym względem. Z
jednej strony Kościół głoszący Ewangelię, z drugiej system, którego umocnienie
zapewniała władza państwowa, indoktrynacja, prawo, w końcu siła. W starciu z
takim bezprawiem chrześcijaństwo po ludzku nie miało żadnych szans. A jednak
zgodnie z obietnicą Jezusa daną Piotrowi Kościół przetrwał umocniony krwią
nowych męczenników.
Ten etap dziejów chrześcijaństwa znaczy zamykanie miejsc kultu, niszczenie
kościołów oraz eksterminację wierzących, w pierwszej kolejności duchowieństwa.
Nowa władza dążyła do "uśmiercenia" Kościoła także na drodze prawnej poprzez
odbieranie własności diecezji, parafii i zakonów, delegalizację, próby rozbicia
jedności przez tworzenie Kościołów narodowych. Wobec opornych stosowano
zastraszanie, pokazowe procesy, doraźne egzekucje i napady (często przez
"nieznanych sprawców"), tortury fizyczne i psychiczne. Obok śmierci przez
rozstrzelanie stosowano np. topienie, śmierć głodową czy na mrozie, okaleczanie,
otrucie lub systematyczne podtruwanie, napromieniowanie, zamurowanie czy
zakopanie żywcem.
Apostoł jedności
Jedynym (jak do tej pory) wyniesionym na ołtarze męczennikiem Kościoła w Rosji
jest Leonid Iwanowicz Fiodorow. Przyszedł na świat 4 listopada 1879 r. w
rodzinie prawosławnej. Jeszcze podczas nauki w gimnazjum odzywało się w nim
powołanie do życia poświęconego Bogu. W 1901 r. rozpoczął naukę w prawosławnej
Akademii Duchownej w Petersburgu. Jego myśli zaprzątała idea powszechności
Kościoła, która stopniowo doprowadziła go do Kościoła katolickiego.
Decyzję o konwersji zrealizował w rzymskim kościele jezuitów Il Ges? 31 lipca
1902 roku. Po spotkaniu z Leonem XIII rozpoczął studia w seminarium w Ananii. Do
kolegów wypowiedział wtedy słowa, że nawrócenie Rosji będzie możliwe tylko
dzięki krwi męczenników i cierpieniom apostołów. Kolejne lata nauki spędził w
Rzymie. Mimo ukrywania się pod pseudonimem został odszukany przez władze
rosyjskie i ostrzeżony, iż jeśli nie zaprzestanie studiów "w jezuickich
uczelniach", to zamknie sobie drogę powrotną do ojczyzny. Przez Galicję trafił
do Fryburga Szwajcarskiego, gdzie ukończył studia, po których został wykładowcą
i prefektem Instytutu Naukowego Studytów "Studion". Podejmował podróże do Rosji,
gdzie przekonał się, iż najlepszą formą rozwoju Kościoła katolickiego będzie nie
obrządek greckokatolicki, ale słowiańsko-bizantyjski, który pozwoli Rosjanom
zachować duchowne dziedzictwo i narodową tożsamość. W tym czasie przyjął
święcenia kapłańskie w 1911 r., a w następnym roku w Bośni wstąpił do zakonu
studytów, gdzie otrzymał imię Leoncjusz. Choć niektóre źródła podają, że nie
dane mu było zakończyć trzyletniego okresu próby i złożyć ślubów monastycznych,
to sam o. Leonid zawsze uważał się za studytę. W 1914 r. metropolita Andrzej
Szeptycki kolejny raz oddelegował go do Rosji.
Po wybuchu I wojny światowej został w Petersburgu aresztowany i zesłany do
Tobolska. Ten czas przymusowego odosobnienia pozwolił mu przemyśleć i przemodlić
sprawę misji; przygotowywał się również na cierpienia, których – jak słusznie
przeczuwał – miał z jej powodu doświadczyć. Zmiany polityczne w 1917 r.
doprowadziły do jego odwołania z wygnania. Tego samego roku zwołano pierwszy
eparchialny synod greckokatolicki w Rosji. Opracowano wówczas program Rosyjskiej
Cerkwi Katolickiej. Wtedy też metropolita Szeptycki mianował o. Leonida egzarchą
katolików wschodniego obrządku na terenie Rosji (z wyłączeniem Białorusi i
Ukrainy). Nadzieje i plany przekreślił przewrót bolszewicki. Błogosławiony
zrozumiał, że w nowej sytuacji najbardziej jest potrzebne zbliżenie katolików i
prawosławnych na płaszczyźnie wspólnych chrześcijańskich wartości.
Młody egzarcha jako centralna postać wspólnych dążeń w obronie przed
zbliżającym się zagrożeniem stał się jednym z głównych oskarżonych w procesie
przeciw duchowieństwu katolickiemu. Wkrótce wszystkie kościoły petersburskie
zamknięto, a duchowieństwo postawiono przed sądem. Pod zarzutem działalności
kontrrewolucyjnej skazano na śmierć ks. abp. Jana Cieplaka i ks. prałata
Konstantego Budkiewicza, pozostałych skazano na 3-10 lat więzienia. Ostatecznie
ks. abp. Cieplakowi wyrok śmierci zamieniono na więzienie (potem na wygnanie); a
ks. Konstanty został zabity strzałem w tył głowy 31 marca 1923 r. (dziś jest
Sługą Bożym w grupie męczenników katolickich w Rosji). Ojca Fiodorowa skazano na
więzienie. Co prawda zwolniono go pod naciskiem Zachodu, ale ponieważ nie
zaprzestał działalności duszpasterskiej, wkrótce zesłano go do łagru na Wyspach
Sołowieckich. Było to miejsce, o którym więźniowie mówili, że to Związek
Sowiecki w miniaturze i na odwrót – Związek Sowiecki to wielki sołowiecki
łagier. Błogosławiony, na ile mógł, pełnił w tych warunkach posługę duchową, a
nawet wygłaszał wykłady teologiczne. Ciągle też starał się o porozumienie między
katolikami i prawosławnymi. Sam wycieńczony fizycznie i duchowo zapalał w innych
iskrę chrześcijańskiej nadziei.
Przenoszony do różnych więzień w końcu znalazł się w Wiatce, gdzie zamieszkał
w domu kierownika magazynu kolejowego. Wyczerpany i schorowany zmarł 7 marca
1935 roku. Do pokoju, gdzie w otoczeniu modlących się ludzi spoczywało jego
ciało, przez drzwi wleciał biały gołąb, który dwukrotnie zatoczył koło nad
zwłokami i odfrunął. Już dwa lata później metropolita Szeptycki rozpoczął proces
beatyfikacyjny o. Leonida – jest to bodaj pierwsza tego typu inicjatywa w
Kościele katolickim, gdy chodzi o wyniesienie na ołtarze męczennika czasów
komunizmu. Beatyfikacji dokonał bł. Jan Paweł II we Lwowie 27 czerwca 2001 r.
podczas apostolskiej pielgrzymki na Ukrainę.
Nielegalna wierność
Razem z o. Fiodorowem Papież beatyfikował 25 męczenników Kościoła
greckokatolickiego, który z racji uznania Prymatu Piotrowego był szczególnie
znienawidzony przez komunistów. Zwołany pod dyktando Stalina w 1946 r. tzw.
Synod Lwowski anulował akt Unii Brzeskiej i ogłosił włączenie byłych
grekokatolików do Cerkwi prawosławnej. Początkowo próbowano nakłonić biskupów
unickich do zerwania z Rzymem, obiecując im zachowanie stanowisk w Cerkwi;
później stawką były wolność lub samo życie hierarchów.
W gronie tych błogosławionych jest dwóch biskupów przemyskich wschodniego
obrządku – Jozafat Kocyłowski, bazylianin, i Grzegorz Łakota; obaj pochodzili z
Łemkowszczyzny, obaj zostali zatrzymani przez Urząd Bezpieczeństwa i przekazani
ZSRS, obaj zmarli w sowieckich obozach. Ksiądz biskup Grzegorz Łakota przyszedł
na świat we wsi Głodówka 31 stycznia 1883 roku. Gimnazjum i seminarium ukończył
we Lwowie, a święcenia otrzymał w 1908 r. w Przemyślu. Trzy lata później
wyjechał do Wiednia, gdzie uzyskał tytuł doktora teologii. Był wykładowcą
katechetyki i metodyki, a później rektorem seminarium greckokatolickiego w
Przemyślu. Na tym odcinku zasłynął jako reorganizator studiów i bytowania tej
ważnej instytucji. Ponadto pełnił liczne obowiązki i zadania w różnych
instytucjach diecezjalnych.
W 1926 r. został biskupem pomocniczym. Jego pasją była historia, której
poświęcał wiele czasu, co widać na podstawie jego publikacji i prowadzonych
badań. Był jednak przede wszystkim pasterzem. Kiedy po wybuchu II wojny
światowej eparchia przemyska została podzielona, ks. bp Łakota z Jarosławia
kierował tą jej częścią, która znalazła się pod okupacją niemiecką. Po wojnie
wiele wysiłku wkładał w organizację życia kościelnego swoich diecezjan w nowych
warunkach.
Deportowany przez władze Polski Ludowej w czerwcu 1946 r. do Lwowa został tam
aresztowany. W Kijowie skazano go na 10 lat więzienia. Początkowo pracował w
kopalni w Workucie, a potem zlecano mu różne prace na terenie obozu. Z powodu
pogarszającego się zdrowia trafił do szpitala w wiosce Abeź, ale lekarze uznali
go za zdolnego do pracy. Władze obozowe, aby jeszcze bardziej upokorzyć ks. bp.
Łakotę, umieściły go w brygadzie czyszczącej sanitariaty. Błogosławiony przyjął
tę decyzję z pokorą i prosił współwięźniów kapłanów, aby nie zabiegali o jej
zmianę. W wielkiej tajemnicy udawało się księżom sprawować Najświętszą Ofiarę,
ale biskup Grzegorz nie czynił tego z obawy, aby nie uchybić czci Eucharystii w
tak prymitywnych warunkach. Prosił jednak, aby mu przynosić Komunię Świętą do
szpitala, gdzie znów się znalazł. Życie zakończył 12 listopada 1950 roku.
Bezkrwawe męczeństwo
Komunistyczne władze, nie chcąc przysparzać Kościołowi męczenników, wypuszczały
uwięzionych biskupów, księży, zakonników i zakonnice, aby umierali na wolności.
Jednak także o śmierci poniesionej w wyniku przejść więziennych (tortury,
wycieńczenie, choroby itp.) można mówić jako o męczeństwie w sensie
kanonizacyjnym. Znamienne są pod tym względem dzieje s. Zdenki Schelingovej ze
Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Świętego Krzyża.
Urodziła się w samą Wigilię w orawskiej wsi Kriva w 1915 roku. W wieku 15 lat
wstąpiła do zakonu, gdzie po odpowiednim przygotowaniu duchowym i zawodowym
podjęła pracę pielęgniarki w różnych szpitalach. W swoim posługiwaniu łączyła
ofiarność z życzliwością i pogodą ducha. Jej życie wewnętrzne cechowały prostota
i ufność, których uczyła się na "małej drodze" św. Teresy z Lisieux.
Kiedy rząd likwidował wspólnoty zakonne, zsyłając ojców, braci i siostry do
tzw. klasztorów koncentracyjnych, niektórym siostrom pozwolono (z braku
wykwalifikowanego personelu świeckiego) tymczasowo dalej pracować w szpitalach.
Do bratysławskiego szpitala, na oddział, gdzie pracowała błogosławiona,
przywieziono po przesłuchaniach księdza, którego po polepszeniu zdrowia czekała
śmierć. Wiedziona współczuciem i chęcią uratowania nieszczęśnika, s. Zdenka
zorganizowała jego ucieczkę. Strażnikowi podała herbatę ze środkiem nasennym,
następnie zabrała mu buty, które dała księdzu, i wyprowadziła go ze szpitala.
Podczas organizowania ucieczki kolejnych księży i kleryków wpadła w pułapkę i
dostała się w ręce SB. Aby zmusić siostrę do przyznania się do zdrady państwa i
wydania współpracowników, topiono ją w kadzi z wodą, rozbierano do naga,
wieszano na haku za związane z tyłu ręce i bito po całym ciele, wleczono ją za
włosy po więziennych korytarzach i zamykano w celi bez okien i światła. Po kilku
miesiącach skazano s. Zdenkę na 12 lat pozbawienia wolności, 10 lat pozbawienia
praw obywatelskich i obarczono kosztami postępowania sądowego. Wyrok odsiadywała
w najcięższych więzieniach. W tym czasie pogorszyło się jej zdrowie, które od
dłuższego czasu szwankowało; musiała poddać się amputacji piersi zajętej przez
nowotwór, dodatkowo prątki gruźlicy zaatakowały oczy. Gdy stało się oczywiste,
że s. Zdenka nie ma szans na powrót do zdrowia i pozostało jej niewiele życia,
została przedterminowo zwolniona. Po trzech miesiącach zmarła z uśmiechem na
ustach w szpitalu w Trnawie 31 lipca 1955 roku. Została beatyfikowana w 2003 r.
w Bratyławie podczas papieskiej podróży na Słowację; jest pierwszą Słowaczką
wyniesioną na ołtarze.
Dojrzały w blaskach Eucharystii
Kościół w Słowenii może poszczycić się niedawno beatyfikowanym świeckim
męczennikiem. Alojzij (zdrobniale Lojze) Grozde urodził się 1923 r. we wsi
Zgornje Vodale; był nieślubnym dzieckiem nigdy nieuznanym przez biologicznego
ojca. Kiedy matka wyszła za mąż za innego mężczyznę, ten nie zaakceptował
pasierba i źle go traktował. Z tego powodu wychowaniem chłopca zajęła się
ciotka, która zabrała go do Ljubljany. Tam dzięki wsparciu dobroczyńców Lojze
podjął naukę w szkole podstawowej, a że był chłopcem bardzo zdolnym, dalsze
wykształcenie zdobywał w prestiżowej szkole Marijani˙s˙ce.
Miał zdolności literackie, pisał wiersze, pracował w redakcji szkolnej
gazetki. W 1936 r. wstąpił w szeregi Akcji Katolickiej, a później do Sodalicji
Mariańskiej. Codziennie uczestniczył w Eucharystii, którą nazywał słońcem
swojego życia, a modlitwą przeplatał każdy dzień. Myślał o powołaniu, ale żadnej
decyzji w tym kierunku nie podjął. Był w pełni świadom obowiązków, jakie
wynikają z faktu bycia chrześcijaninem. Dyskretnie oddziaływał na swoich kolegów
i otoczenie.
Rozdarta w 1941 r. między Włochy, Niemcy i Węgry Jugosławia stała się areną
przemocy. Nastrój ciągłego zagrożenia podsycała komunistyczna partyzantka. W sam
Nowy Rok (1943) Lojze postanowił pojechać do Mirny, aby odwiedzić matkę. Przed
podróżą uczestniczył we Mszy św., przyjął Komunię Świętą, po czym wyjechał
pociągiem. Ponieważ partyzanci wysadzili tory kolejowe, od stacji Trebnje szedł
pieszo, a następnie jechał saniami spotkanego chłopa. Niestety, gdy dotarł na
miejsce, został zatrzymany przez komunistów. Gdy podczas rewizji znaleźli przy
nim "O naśladowaniu Chrystusa" i książeczkę o Matce Bożej Fatimskiej,
zaciągnięto go do gospody i poddano torturom. Jak wykazały późniejsze oględziny
ciała, bohaterskiemu młodzieńcowi oprawcy obcięli końcówki palców i lewe ucho,
wyrwali język, przebili oko, ściągali skórę z twarzy, uderzyli go w głowę
kilofem lub młotkiem. Ciało odnaleziono po niespełna dwóch miesiącach porzucone
nad brzegiem rzeki Vejersca, a następnie pochowano w ˙Setrupert. Choć w dobie
komunizmu nie można było nawet mówić o śmierci młodego męczennika, to ludzie
potajemnie nawiedzali jego grób. Kult prywatny ciągle się rozwijał i doprowadził
do beatyfikacji Lojzego podczas kongresu eucharystycznego w Celje.
Bogactwo świadectw
Nasza Ojczyzna bardzo szybko doświadczyła "dobrodziejstw" płynących najpierw z
bolszewickiej Rosji, a potem z Kraju Rad. Pierwszym beatyfikowanym męczennikiem
czasów stalinowskich jest bł. Władysław Findysz, urodzony 13 grudnia 1907 r. w
Krościenku Niżnym. Gimnazjum ukończył w Krośnie i wstąpił do przemyskiego
seminarium duchownego. W 1932 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Jeszcze w czasie
II wojny światowej został proboszczem w Nowym Żmigrodzie. Urząd Bezpieczeństwa
wciągnął go do swojej kartoteki jako księdza "znanego z wrogiej postawy". W 1963
r. ks. Findysz zachęcał parafian, aby włączyli się w tzw. soborowe czyny
dobroci. Za pomocą listów proponował np. pogodzenie się, uregulowanie życia
sakramentalnego, trzeźwość. Nieliczni, którym nie odpowiadała inicjatywa
duszpasterza, donieśli na niego milicji, że zmusza do praktyk i obrzędów
religijnych. Mimo interwencji kurii i złego stanu zdrowia proboszcza nie
zwolniono. Został skazany na dwa lata i sześć miesięcy więzienia. Z premedytacją
pozbawiono ks. Władysława możliwości stosownego leczenia i choć na wniosek
komisji lekarskiej przerwano karę, to dla błogosławionego było za późno. Zmarł
po sześciu miesiącach 21 sierpnia 1964 roku. Proces beatyfikacyjny rozpoczęto w
2000 r., a już 19 czerwca 2005 r. zakończył się wyniesieniem na ołtarze.
Pięć lat po beatyfikacji nowożmigrodzkiego proboszcza, także w Warszawie (6
czerwca 2010 r.), miała miejsce upragniona beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki.
Jego postać urosła do rangi symbolu, który na trwałe wpisał się w świadomość
religijną i historyczną naszego Narodu. Przyszedł na świat 14 września 1947 r. w
podlaskiej wsi Okopy. Kierując się podziwem dla Prymasa Tysiąclecia, wstąpił do
seminarium duchownego w stolicy. Czas przygotowań do kapłaństwa musiał przerwać
już po pierwszym roku, aby odbyć służbę wojskową w specjalnej jednostce o
zaostrzonym rygorze dla kleryków. W końcu 28 maja 1972 r. otrzymał święcenia
kapłańskie. Posługiwał jako wikariusz w Ząbkach, Aninie, a potem w Warszawie; od
1980 r. osiadł jako rezydent przy kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.
Był duszpasterzem środowisk medycznych w stolicy, a następnie został kapelanem
"Solidarności". Coraz bardziej znany i ceniony przez wiernych był solą w oku
ówczesnych władz państwowych. Inwigilowany, przesłuchiwany, publicznie
oczerniany nie zrezygnował ze swojego apostolatu w służbie Bogu, Ojczyźnie i
drugiemu człowiekowi. Rząd PRL nie mógł pozwolić, aby ks. Popiełuszko dalej
prowadził antykomunistyczną działalność. Wracającego 19 października 1984 r. z
Bydgoszczy uprowadzili pracownicy SB i jeszcze tej samej nocy po torturach
zrzucili do Wisły z tamy w pobliżu Włocławka. Zmasakrowane zwłoki męczennika
odnaleziono dopiero 30 października i cztery dni później w otoczeniu tłumów
pochowano przed kościołem św. Stanisława. Postępowanie zmierzające do włączenia
ks. Jerzego w poczet błogosławionych rozpoczęto w 1997 roku.
W Kongregacji ds. Świętych złożono już materiały dwóch zbiorowych procesów z
diecezji warmińskiej i jeden z archidiecezji krakowskiej. Ostatni dotyczy ks.
Michała Rapacza, proboszcza z Płok, zamordowanego przez "nieznanych sprawców" 12
maja 1946 roku. Pierwszy proces warmiński dotyczy s. Marii Chrystofory Klomfass
i 15 Towarzyszek ze Zgromadzenia św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy; dwie z
nich zmarły w sowieckich obozach w Rosji, pozostałe na Warmii i Pomorzu. W
drugiej grupie męczenników warmińskich liczącej 37 osób są księża, osoby zakonne
i świeckie. Umieszczony na jej czele ks. Józef Steinki, kiedy stanął w obronie
napastowanych przez Sowietów pielęgniarek i zakonnic, został tak skatowany, iż
po kilku dniach zmarł w olsztyńskim więzieniu. Z kolei ks. Jan Lindenblatt jako
dobry pasterz pozostał ze swoimi parafianami mimo nadchodzącego frontu.
Czerwonoarmista zastrzelił go, gdy udzielał sakramentów ciężko rannemu
człowiekowi. Inną przedstawicielką tej grupy jest Cecylia Grabosch, żona i
matka, która odmówiła udania się z żołnierzami na rozpustną zabawę, za co
została zabita na oczach swoich dzieci; miała 28 lat.
Archidiecezja wrocławska 25 listopada ubiegłego roku rozpoczęła proces s.
Marii Paschalis Jahn i 9 towarzyszek. Wszystkie one były elżbietankami,
pochodzącymi w większości ze Śląska. Zginęły w 1945 r., broniąc swojej
poświęconej Bogu czystości, dziewictwa innych oraz pełniąc uczynki miłosierdzia.
Charakterystyczny jest przykład s. Rosarii Schilling. Kiedy czerwonoarmiści
zajęli Nowogrodziec n. Kwisą, siostry ukryły się w schronie. W nocy 22 lutego
1945 r. żołdacy wywlekli stamtąd s. Rosarię. Kiedy po północy wróciła, była w
stanie agonalnym, z krwotokiem wewnętrznym i ranami. Dodatkowo musiała znosić
szyderstwa jednego z czerwonoarmistów, który przygrywając na ustnej harmonijce,
mówił ze śmiechem, że "siostrzyczka została zepsuta". Jak się okazało, przez
cały czas była gwałcona przez ok. 30 napastników. Tego samego dnia (23 lutego)
została zastrzelona na ulicy przez sowieckiego komendanta, który chciał ją
zostawić dla siebie. Z kolei 70-letnia staruszka, s. Sapientia Heymann, została
zabita natychmiast po tym, jak ujęła się za młodszą współsiostrą, którą żołnierz
chciał wyprowadzić. Siostra Adelheidis Töpfer została zastrzelona w Nysie, gdy
opiekowała się osobami starszymi, które nie mogły się ewakuować.
Aktualnie od 2009 r. Kościół polski gromadzi dokumentację do rozpoczęcia
zbiorowego procesu męczenników prześladowań komunistycznych w latach 1917-1989.
Pracą tą zajmuje się ośrodek w Drohiczynie. Dopóki jednak kandydatury nie
przejdą wstępnej weryfikacji, trudno jest podać nawet w przybliżeniu liczbę
potencjalnych kandydatów na ołtarze. Samo przedsięwzięcie z powodu rozpiętości
czasowej, upływu czasu i braku dokumentacji jest trudne i pracochłonne.
***
Nie sposób przedstawić w jednym artykule wszystkich męczenników objętych
postępowaniem procesowym ani nawet wszystkich już wyniesionych na ołtarze. Tych
kilka przykładów niech nam choć trochę zobrazuje ogrom próby, jakiej został
poddany Kościół w XX w. ze strony komunistycznych prześladowców. Czechosłowacka
propaganda głosiła, że do 2000 r. nie będzie w tym kraju ani jednej zakonnicy.
Tymczasem minęła już pierwsza dekada nowego tysiąclecia, a siostry zakonne
przetrwały i nadal pełnią swoje zadania. Tak samo Chrystusowy Kościół –
utwierdzony na Skale jest nie do pokonania ani przez ludzi, ani przez szatana.
Br. Marek M. Urbaniak FSC
Do tej pory beatyfikowano już 43 męczenników komunizmu. Z kolei
zbiorowe lub pojedyncze procesy na różnym etapie postępowania dotyczą ponad 430
kandydatów na ołtarze z takich krajów jak: Albania, Bośnia i Hercegowina,
Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Litwa, Polska, Rosja, Rumunia, Słowacja, Słowenia,
Ukraina, Węgry, Włochy – przedział czasowy wynosi 1923-1999 (sic!); także liczni
męczennicy hiszpańscy z lat 1934, 1936-1939 są ofiarami prześladowań Kościoła o
podłożu komunistycznym. Zostały lub będą wkrótce otwarte procesy męczenników z
krajów azjatyckich (Chin, Korei Północnej, Wietnamu).
