NBP zmuszony do interwencji?
Po raz pierwszy od dawna spadł wczoraj kurs franka szwajcarskiego. Na
jak długo – nie wiadomo. Szwajcarska waluta, w trendzie aprecjacji,
nadweręża kieszenie posiadaczy kredytów hipotecznych zaciągniętych we
frankach. Pojawiały się spekulacje na temat ewentualnej interwencji
walutowej rządu lub NBP.
Frank szwajcarski zmierzał w
ostatnich dniach w kierunku 3,2 zł, choć jeszcze w ubiegłym roku
niektórzy analitycy zapewniali, że będzie kosztował zaledwie 2 złote. I
nic dziwnego. W czasie zawieruchy wszyscy uciekają do bezpiecznej
przystani. Dla rynków finansowych jest nią Szwajcaria i frank
szwajcarski. Tak było w czasie wojen, rewolucji, tak jest i dziś, gdy
wzbiera druga fala kryzysu bankowego, a gospodarka wciąż pełza w pobliżu
recesji.
Złoty wczoraj umocnił się w relacji do franka.
Kredytobiorcy odetchnęli z ulgą. Czy jednak na długo? Umocnienie franka
szwajcarskiego oznacza wzrost raty kredytowej dla posiadaczy kredytów
hipotecznych denominowanych w tej walucie. Kredyty we frankach stanowią
aż 70 procent wszystkich kredytów hipotecznych w obcych walutach. Polacy
zaciągnęli je na łączną kwotę 212 mld złotych.
W ubiegłym roku Bank
Światowy ostrzegał, że krajom Europy Środkowo-Wschodniej może grozić
kryzys w związku ze wzrostem kursu franka. Branie kredytów w tej walucie
nie było bowiem tylko polską specjalnością. Podobną popularność franki
zyskały w Bułgarii, na Węgrzech, w Rumunii i krajach bałtyckich. – Niski
kurs franka szwajcarskiego, a potem jego gwałtowny wzrost, nie wynika z
naszych fundamentów gospodarczych, lecz jest spowodowany działaniami
szwajcarskiego banku centralnego i rządu, które najpierw robiły
wszystko, aby obniżyć wartość swojej waluty i wesprzeć eksport, a
obecnie z tej polityki zrezygnowały – twierdzi Janusz Szewczak, główny
ekonomista SKOK, który już przed rokiem ostrzegał w publikacjach, iż
kredyty hipoteczne we frankach staną się nie lada problemem dla
kredytobiorców i naszego systemu bankowego.
Szwajcaria zbijała kurs
franka, dokonując zakupów walut obcych i udzielając bankom wysokich
transz kredytowych we własnej walucie. Teraz, gdy presja na aprecjację
franka jest ogromna, rosną zyski Szwajcarii z obrotów kapitałowych, przy
których cel, jakim było „wspomaganie eksportu”, okazał się mniej
istotny.
Komisja Nadzoru Finansowego wydała dwie rekomendacje – S i T
– zaostrzające warunki udzielania kredytów, by powstrzymać falę
narastania niebezpiecznego zadłużenia. Obecnie przygotowuje kolejną
rekomendację – S2. Wydaje się jednak, że zareagowała za późno, gdy
ryzykownych kredytów we frankach udzielono już zbyt wiele. Obecnie
wzrost wartości szwajcarskiej waluty może naruszyć stabilność polskiego
sektora bankowego, gdyby okazało się, że kredytobiorcy nie udźwigną
ciężaru rat. Rynki spekulują, że w razie utrzymania obecnej tendencji
będzie musiała nastąpić interwencja walutowa NBP lub rządu. – Rząd
uzyskał linię kredytową z MFW na 20 mld USD. Rynki traktują te pieniądze
jako „pulę do wygrania”. Polska waluta będzie atakowana, to pewne –
uważa Szewczak.
Małgorzata Goss
