Naziści w szafie pani Steinbach

Niemiecki Związek Wypędzonych nie chce mówić o swojej „brunatnej” przeszłości. Erika Steinbach nie wywiązała się z obietnic przeanalizowania działalności BdV pod kątem jego nazistowskich afiliacji. Szefowa Związku wymawia się brakiem pieniędzy. Ale to chyba nie jedyny powód, dla którego woli nie mówić o przeszłości organizacji, której przewodzi.

Sprawa przeszłości Związku Wypędzonych (BdV) trafiła do Instytutu Historii Współczesnej (IfZ) w Monachium. Dość nieoczekiwanie – zarówno dla samej Steinbach, jak i dla Związku Wypędzonych – Instytut po dokładnej analizie w tzw. studium wykonalności uznał, że jest możliwe przeprowadzenie badań na ten temat. Ale to raczej mało prawdopodobne, bo – jak twierdzi IfZ – zabraknie na ten cel pieniędzy. Związek Wypędzonych odmówił wzięcia udziału w badaniach i przekazania funduszy.

W 2006 r. światło dzienne ujrzały materiały, z których niezbicie wynikało, że od momentu utworzenia BdV aż do 1982 r. prawie 70 członków władz Związku Wypędzonych należało do ścisłego kierownictwa NSDAP lub kolaborowało z nazizmem. Wśród nich było także m.in. kilku sekretarzy generalnych BdV i wielu zastępców przewodniczącego Związku. Jeden z wysokich funkcjonariuszy Związku Wypędzonych w Badenii-Wirtembergii Friedrich Wilhelm Schallwig podczas II wojny światowej należał nawet do zbrodniczej Einsatzgruppe A działającej na terenie ówczesnego ZSRS (dzisiejszej Litwy). Osobiście brał udział w deportacjach węgierskich Żydów do niemieckiego obozu śmierci w Auschwitz. Był nawet personalnym referentem SD.

Poprzednik Steinbach na stanowisku przewodniczącego BdV Herbert Czaja sam w latach 1943-1945 służył w Wehrmachcie. W 1930 r. pracował jako urzędnik państwowy w urzędzie ds. ziem zajętych (Nationalistischen Besatzungbehoerde) w Polsce. Za zbrodniarza wojennego uznaje się Theodora Oberlaendera, szefa jednego z oddziałów NSDAP. Po wojnie w 1950 r. został nawet pełnomocnikiem rządu ds. wypędzonych w randze ministra. W latach 1951-1955 należał do ścisłych władz BdV. Pierwszy przewodniczący Związku Wypędzonych Hans Krueger ma również na swoim koncie przynależność do NSDAP. Podczas wojny w 1942 r. pracował jako szef NSDAP w Chojnicach (NSDAP – Ortsgruppenleitner). Nazistowską przeszłość ma również były rzecznik prasowy (1952-1966) Ziomkostwa Prus Wschodnich (Lendesmanschaft Ostpreussen) Alfred Gille. Gille oprócz tego, że piastował funkcję burmistrza Giżycka w latach 1928-1945, był także w Prusach Wschodnich aktywnym członkiem partii nazistowskiej.

W NSDAP rozpoczął swoją karierę Herbert Schwarzer – od 1957 roku wieloletni sekretarz generalny BdV. Do partii nazistowskiej wstąpił już w sierpniu 1930 roku. Jego następcą został Hans Neunhoff, członek NSDAP od 1940 roku. Kolejnym szefem BdV był Klaus Graebert, od 1938 roku związany z partią Adolfa Hitlera, która w czasie procesu w Norymberdze została uznana za organizację zbrodniczą odpowiedzialną za wiele zbrodni przeciwko ludzkości.

Następny na liście to Otto Ulitz, wieloletni rzecznik Ziomków Śląskich, który za swój udział w słynnej prowokacyjnej napaści na radiostację w Gliwicach został odznaczony Złotym Krzyżem przez władze NSDAP. Inny członek byłych władz Związku Wypędzonych powiązany z nazistami to rzecznik Niemców Sudeckich w latach 1968-1982 Walter Becher, który współtworzył nazistowskie pismo. Wieloletni wiceprzewodniczący BdV i późniejszy honorowy przewodniczący BdV w Hesji Rudolf Wollner w 1941 r. jako ochotnik wstąpił do słynącej z okrucieństwa jednostki Waffen SS.

Informacji takich na próżno szukać na oficjalnych stronach internetowych Związku Wypędzonych. Jak komentuje „Der Spiegel”, Związek Wypędzonych – mimo wcześniejszych obietnic – prawdopodobnie na stałe odmówił współfinansowania badań nad własną przeszłością. Pewnie jeszcze niejednej niewygodnej rzeczy mógłby się o sobie dowiedzieć.


Waldemar Maszewski, Hamburg
drukuj