Nauka dla pokoleń
Homilia Jana Pawła II wygłoszona podczas Mszy św. kanonizacyjnej bł. Kingi
(fragm.)
"Święci nie przemijają. Święci żyją świętymi i pragną świętości". Umiłowani
Bracia i Siostry! Prawie dokładnie trzydzieści trzy lata temu wypowiedziałem te
słowa w Starym Sączu, podczas uroczystości milenijnych. Wypowiedziałem je,
nawiązując do szczególnej okoliczności. Oto, mimo niepogody, przybyli do tego
miasta mieszkańcy Ziemi Sądeckiej i okolic, i całe to wielkie zgromadzenie Ludu
Bożego pod przewodnictwem Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego i biskupa
tarnowskiego Jerzego Ablewicza prosiło Boga o kanonizację błogosławionej Kingi.
Jakże więc nie powtórzyć tych słów w dniu, w którym z Bożej Opatrzności dane mi
jest dopełnić tej kanonizacji? (…)
W przedziwny sposób tego zbawiennego promieniowania świętości zaznała w swoim
życiu święta Kinga, począwszy od dnia narodzin. Przyszła bowiem na świat w
węgierskiej królewskiej rodzinie Beli IV z dynastii Arpadów. Królewski ten ród z
wielką troską pielęgnował życie wiary i wydał wielkich świętych. Z niego
pochodził święty Stefan, główny patron Węgier, i jego syn, święty Emeryk.
Szczególne zaś miejsce pośród świętych z rodziny Arpadów zajmują kobiety: święta
Władysława, święta Elżbieta Turyńska, święta Jadwiga Śląska, święta Agnieszka z
Pragi i wreszcie siostry Kingi – święta Małgorzata i błogosławiona Jolanta. Czyż
nie jest oczywiste, że światło świętości tej rodziny prowadziło Kingę do
świętego Imienia Bożego? Czy przykład świętych rodziców, rodzeństwa i krewnych
mógł pozostać bez śladu w jej duszy?
Ziarno świętości posiane w sercu Kingi w rodzinnym domu znalazło w Polsce dobrą
glebę do rozwoju. Gdy w 1239 roku przybyła wpierw do Wojnicza, a potem do
Sandomierza, nawiązała serdeczną więź z matką swego przyszłego męża,
Grzymisławą, i jej córką Salomeą. Obydwie odznaczały się głęboką religijnością,
ascetycznym życiem oraz zamiłowaniem do modlitwy, lektury Pisma Świętego i
żywotów świętych. Ich serdeczne towarzyszenie, zwłaszcza w trudnych, pierwszych
latach pobytu w Polsce, miało wielki wpływ na Kingę. Ideał świętości coraz
bardziej dojrzewał w jej sercu. Szukając wzorców do naśladowania, które mogły
odpowiadać jej stanowi, za szczególną patronkę obrała sobie swą świętą krewną –
księżną Jadwigę Śląską. Chciała również wskazać całej Polsce świętego, który dla
wszystkich stanów i wszystkich dzielnic stałby się nauczycielem umiłowania
Ojczyzny i Kościoła. Dlatego wespół z biskupem krakowskim Prandotą z Białaczewa
podjęła usilne starania o kanonizację krakowskiego męczennika, biskupa
Stanisława ze Szczepanowa. Z pewnością niemały wpływ na jej duchowość wywarli
żyjący wówczas święty Jacek, błogosławiony Sadok, błogosławiona Bronisława,
błogosławiona Salomea, błogosławiona Jolanta – siostra Kingi, i wszyscy ci,
którzy tworzyli w ówczesnym Krakowie szczególne środowisko wiary. (…)
"Święci pragną świętości". Takie pragnienie żywe było w sercu Kingi. Z tym
pragnieniem rozważała słowa świętego Pawła, które słyszeliśmy dzisiaj: "Nie mam
(…) nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako ten, który – wskutek
doznanego od Pana miłosierdzia – godzien jest, aby mu wierzono. Uważam, iż przy
obecnych utrapieniach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć"
(1 Kor 7, 25-26). Zainspirowana tym wskazaniem pragnęła poświęcić się Bogu całym
sercem przez ślub dziewictwa. Toteż gdy ze względu na historyczne okoliczności
miała zostać żoną księcia Bolesława, przekonała go do dziewiczego życia na
chwałę Bożą i po dwuletniej próbie małżonkowie złożyli na ręce biskupa Prandoty
ślub dozgonnej czystości.
Ten sposób życia, dziś może trudny do zrozumienia, a głęboko zakorzeniony w
tradycji pierwotnego Kościoła, dał świętej Kindze tę wewnętrzną wolność, dzięki
której z całym oddaniem mogła troszczyć się przede wszystkim o sprawy Pana,
prowadząc głębokie życie religijne. Dziś na nowo odczytujemy to wielkie
świadectwo. Święta Kinga uczy, że zarówno małżeństwo, jak i dziewictwo
przeżywane w jedności z Chrystusem mogą stać się drogą świętości. Ona staje dziś
na straży tych wartości. Przypomina, że w żadnych okolicznościach wartość
małżeństwa, tego nierozerwalnego związku miłości dwojga osób, nie może być
podawana w wątpliwość. Jakiekolwiek rodziłyby się trudności, nie można
rezygnować z obrony tej pierwotnej miłości, która zjednoczyła dwoje ludzi i
której Bóg nieustannie błogosławi. Małżeństwo jest drogą świętości, nawet wtedy
gdy staje się Drogą Krzyżową.
