Nasze bogactwo narodowe
Rozmowa z prof. dr. hab. inż. Jackiem Zimnym z AGH w Krakowie, przewodniczącym
Polskiej Geotermalnej Asocjacji
Polska jest zobowiązana, by w 2010 roku 12 proc. energii pochodziło ze źródeł
odnawialnych. Panie Profesorze, czy jest to możliwe do osiągnięcia?
– Sytuacja jest dosyć poważna. Polska podpisała konwencje międzynarodowe. Tam
są dyrektywy, które jasno stwierdzają, co Polska musi zrobić. W przeciwnym
razie zachodnie koncerny wejdą na polski rynek, by podyktować ceny i wszystko
zmonopolizować. A one tylko na to czekają. Absolutnie nie jest możliwe spełnienie
protokołu z Kioto, konwencji międzynarodowej i traktatu akcesyjnego. Za tym
pójdą konkretne decyzje UE, a ta tylko czeka, by przy okazji wprowadzić firmy
zachodnie do Polski. Sytuacja za kilka lat będzie więc taka, że będziemy mieli
"zieloną energię" z Zachodu po cenach wielokrotnie wyższych niż w Polsce, a
u nas nastąpi zahamowanie w zakresie wytwarzania, rozwoju, nauki, miejsc pracy.
To najgorszy scenariusz, jaki może być.
Głos decydujący mają w tej kwestii przecież politycy. Czy to lobby gazowo-naftowe
jest tak silne, że może oddziaływać na decydentów?
– To, co powiem, nie jest popularne, aczkolwiek z całego serca życzę PiS i
temu rządowi jak najlepiej. Jednak jako niezależny człowiek nauki, który doradzał
kilku ekipom rządowym na przestrzeni ostatnich 10 lat, wręcz jestem zdumiony,
że dotychczas nie powstała wizja strategii rozwoju Polski, gdzie uporządkowano
by pewne rzeczy, przyjęto strategiczne kierunki. Również w obszarze nauki.
Trzeba wytypować pewne preferowane narodowe gałęzie – jak czyste obszary w
energetyce. Jeśli tego nie zrobimy, staniemy się zmarginalizowanym krajem.
A nas na to nie stać. Stąd pod adresem rządu, prezydenta i premiera apel o
to, by wreszcie się za to wziąć. Przekazaliśmy odpowiednie dokumenty rządowi,
posłom krakowskim, włączaliśmy się w programy TV Trwam z obecnością ministrów.
Obiecywano nam, że wykorzystają dokumenty, nawiążą kontakty z nami. Uważamy,
że niezależni eksperci w tych zagadnieniach, którzy chcą służyć Polsce – przez
konferencje, artykuły w "Naszym Dzienniku", nie mogą być niezauważani. Nie
można podejmować decyzji w zaciszu gabinetu, bo z tego nie wychodzi nic dobrego.
Powiedział Pan Profesor, że doradzał kilku ekipom rządowym. Rozumiem, że ze
strony rządu Kazimierza Marcinkiewicza nie było żadnej propozycji współpracy.
– Nie. Zostałem jedynie zaproszony przez Kancelarię Sejmu i jestem ekspertem
sejmowym, ale niewykorzystanym. Figuruję co prawda na liście, ale to z prasy
dowiaduję się, że powstaje jakaś trójstronna grupa ds. energetyki i restrukturyzacji
energetyki. Ani mnie, ani żadnego z moich kolegów profesorów nikt do pracy
w tym zespole nie zaprosił. Kto w związku z tym podejmuje znowu decyzje? To
wszystko jest nieprzejrzyste, nieklarowne, nie w takim kierunku powinno iść.
I powiem szczerze, że jesteśmy zdumieni, iż środki na energetykę odnawialną,
którą UE preferuje, w planach rządu są dużo niższe, niż przyznała Unia – poniżej
miliarda, a otrzymano 85 miliardów. Pojawia się więc pytanie, gdzie reszta
i na co idzie, na jaką energetykę? Czy nie pójdzie znowu na jakieś duże systemy
ciepłownicze, na gaz, ropę, na naftociągi, które kwestionujemy. Tu są duże
znaki zapytania. Jeśli nie ma ludzi niezależnych, znanych z przekonań, z dorobku,
to naszym zdaniem – naukowców z Politechniki Krakowskiej i AGH – nie prowadzi
to do niczego dobrego. Nie ma jasnej wizji rozwoju energetyki w Polsce, nie
ma przeniesienia ciężaru na czyste technologie, nie są wykorzystywane nasze
narodowe zasoby, nie ma obrony interesów narodowych, geotermia praktycznie
nie istnieje. Eksponowana jest biomasa, bo takie są unijne naciski. My z tą
tezą walczymy. Polska, duży europejski kraj, powinna rozwijać wysokie technologie
i tu aż się prosi, by wprowadzić cały sektor energetyki odnawialnej.
Może więc gminy mogą coś zrobić?
– Tak jak podstawową komórką narodu jest rodzina, tak podstawową jednostką
państwa jest gmina. Przerzucono na nią wiele obowiązków, m.in. te z zakresu
energetyki. Tylko nic się w tym zakresie nie robi, bo gminy są przeciążone
różnymi zadaniami. Nie ma specjalistów z dziedziny energetyki. Nawet dzisiejsza
dyskusja wykazuje, że w gminach panuje zupełna ignorancja, że urzędnicy nie
mają pojęcia, co do nich należy. Dopóki tego się nie uporządkuje, będzie
nadal marazm. W tej chwili tylko 20 gmin z nami współpracuje.
Niedawno rząd niemiecki potwierdził badania prof. Sokołowskiego, że 80 proc.
powierzchni Polski to odnawialne źródła energii – źródła geotermalne.
– Gdy za życia prof. Sokołowskiego opublikowaliśmy te wyniki, to nie ukrywam,
że byliśmy przedmiotem drwin. Nazywano nas oszołomami. Pytano, czemu w takim
razie nie ma u nas inwestorów zagranicznych, skoro tak dużo mamy ciepłej wody.
Odpowiadaliśmy wtedy, że wiedzą, ale czekają na moment, gdy będą możliwości
prawne. I tak się dzieje. Chciałbym, by teraz te wszystkie autorytety naukowe
przestały wreszcie podważać badania prof. Sokołowskiego. To jest do wykorzystania
i musi być naszym bogactwem narodowym i podstawą strategii rozwoju kraju. Należy
przestać inwestować w miejsca pracy w Rosji, w kolejną rurę rosyjską czy norweską,
tylko dać możliwość zatrudnienia w naszym kraju. Niech wiertnie pracują w Polsce.
Dziękuję redakcji "Naszego Dziennika" za patronat nad konferencją, za publikowanie
artykułów dotyczących odnawialnych źródeł energii – to ogromny wkład redakcji,
Radia Maryja, TV Trwam w utwierdzanie Polaków, że nie jesteśmy ani głupsi,
ani biedniejsi od innych.
Dziękuję za rozmowę.
Anna Skopinska
