Namiot niespacyfikowany
Transparenty zabrane podczas wtorkowej akcji straży miejskiej
Stowarzyszeniu Solidarni 2010 zostały zwrócone. Pomimo niezrozumiałej akcji
strażników i zarządu dróg miejskich "Namiot 4 postulatów" wciąż stoi na
Krakowskim Przedmieściu.
We wtorek na Krakowskim Przedmieściu 26 strażników miejskich wspieranych przez
czterech policjantów i dwóch pracowników zarządu dróg miejskich zdemontowało
namiot Solidarnych 2010. Jak relacjonuje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Szymon Sikora z zarządu warszawskiego oddziału stowarzyszenia, funkcjonariusze
powiedzieli, że pod namiotem stoi taboret oraz że mają nagranie potwierdzające,
że namiot nie jest konstrukcją ruchomą. – Pokazaliśmy więc zezwolenie na
manifestację jako dowód, że przebywamy na Krakowskim Przedmieściu legalnie.
Odpowiedziano nam, że nie mamy zezwolenia z zarządu dróg miejskich – opowiada w
rozmowie z nami Szymon Sikora. Strażnicy miejscy zaczęli więc demontować namiot.
Stojących przy namiocie odpychano, zabrano transparenty, nie zostawiając żadnego
dokumentu ani pokwitowania potwierdzającego konfiskatę.
– Wczoraj około południa pojechaliśmy do zarządu dróg miejskich w celu
odzyskania zabranych nam rzeczy. Zażądaliśmy spotkania z panią dyrektor ZDM,
która nie chciała jednak do nas zejść. Rozmawialiśmy z rzecznikiem, który
utrzymywał, że transparenty zasłaniały pas ruchu, dlatego zostały zdjęte.
Przedstawiłem więc dokument z zezwoleniem na demonstrację, w którym zawarte są
wszystkie niezbędne uregulowania i uzasadnienia prawne naszej manifestacji –
relacjonuje Szymon Sikora. – Próbowałem udowodnić, że odebranie transparentów
było nielegalne, ponieważ było faktycznie wkroczeniem w naszą własność. Nie
zamierzaliśmy płacić za odbiór, więc zadzwoniłem na policję, która przyjechała i
po rozmowie z nami zagwarantowała, że nasze rzeczy zostaną zwrócone.
Zapewniliśmy jednocześnie panią dyrektor ZDM, że złożymy dokument, którego
wymaga zarząd – dodaje nasz rozmówca.
Jego zdaniem, działanie straży miejskiej i funkcjonariuszy było kompletnie
bezprawne. – Zachowali się jak rozbójnicy napadający na ludzi. Nie zostawili
żadnego dokumentu. Widzimy, że pod byle pretekstem naszą manifestację można
blokować. Nie ma zbiegów okoliczności. We wtorek na komendzie zeznania składał
nasz kolega w sprawie pobicia Michała Stróżyka podczas jednej z akcji
pacyfikacji namiotu – komentuje Szymon Sikora. Jak podkreśla, kolejna próba
rozbicia namiotu spełzła na niczym, choć zdaniem Sikory obecnie mamy do
czynienia z czymś, co można określić jako PRL-bis.
Około godz. 16.00 we wtorek pojawił się nowy namiot, protest więc nie został
przerwany, mimo siłowej próby straży miejskiej. "Namiot 4 postulatów" stoi na
Krakowskim Przedmieściu już ponad dwa miesiące. Ostatnio regularnie odbywają się
przy nim spotkania z cyklu miniwykładów, podczas których publicyści, eksperci,
politycy rozmawiają o sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Polski.
Paulina Jarosińska
