Niezłomny biskup „Solidarności”

"Boży entuzjasta", "Niezłomny kapłan", "Biskup "Solidarności"" – to
najczęstsze określenia, jakimi obdarzany jest przez szacunek dla swej bogatej
osobowości i dzieł kapłańskich ks. bp dr Edward Frankowski, sandomierski biskup
pomocniczy. Ten ofiarny kapłan, odważny i żarliwy pasterz, najbardziej oddany
współpracownik niezłomnego pasterza ks. abp. Ignacego Tokarczuka, wybitny
kaznodzieja, rekolekcjonista, niosący wszystkim przesłanie miłości Chrystusa i
nadzieję na Jego zwycięstwo w naszym życiu religijnym, społecznym, narodowym,
obchodzi pięćdziesięciolecie święceń kapłańskich. Zasiew ewangelicznego ziarna
na polskiej ziemi, jakiego dokonał, przekroczył granice diecezji i Ojczyzny. Za
wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej uhonorowany został
Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski przez śp. prezydenta RP Lecha
Kaczyńskiego.

Ksiądz biskup Edward Frankowski to gorący patriota, społecznik, duszpasterz
"Solidarności", twórca katolickiej uczelni, socjolog religii, obrońca praw
ludzkich, lider przemian demokratycznych w Polsce, wspierający od lat Radio
Maryja.
– Muszę przyznać, że z racji na mój długi pobyt za granicą nie znałem wcześniej
biskupa Frankowskiego. Dopiero tutaj dowiedziałem się o jego chwalebnej
przeszłości duszpasterskiej w Stalowej Woli. Od pierwszego dnia po objęciu
diecezji znalazłem w nim pomoc w kierowaniu Kościołem lokalnym. Podzieliliśmy
wszystkie obowiązki i bardzo często dyskutujemy o bieżących sprawach diecezji –
wyznaje ks. bp Krzysztof Nitkiewicz, od dwóch lat ordynariusz sandomierski.
Zwraca uwagę, że ksiądz biskup Edward cieszy się wielkim autorytetem, jest
lubiany przez księży i ludzi, także spoza diecezji, co zawdzięcza też swojemu
zaangażowaniu w działalność Radia Maryja. – Mam nadzieję, że nasza współpraca
będzie odbywała się nadal tak samo owocnie, jak do tej pory. Jego jubileusz jest
świętem całej diecezji i włączyliśmy do niego księży, którzy w bieżącym roku
także obchodzą swój jubileusz 50-lecia kapłaństwa – mówi biskup sandomierski.

Parafia dumna z dokonań
– Dumni jesteśmy, że nasz rodak, urodzony w Kępie Rzeczyckiej (15 sierpnia 1937
r., parafia Wola Rzeczycka), honorowy obywatel gminy Radomyśl nad Sanem, dokonał
tak wiele dla Polski oraz naszej lokalnej społeczności – mówi wójt Jan Pyrkosz.
– Ksiądz biskup Edward Frankowski otacza szczególną opieką duchową wszystkich
mieszkańców naszej parafii, nie zapominając również o najmłodszych jej
członkach. Od momentu nadania szkole w Woli Rzeczyckiej imienia Jana Pawła II
ksiądz biskup corocznie zaszczyca swoją obecnością uroczystości organizowane
przez społeczność szkolną. Objął honorowy patronat nad Diecezjalnym Przeglądem
Teatralnym Szkół im. Jana Pawła II, który już po raz szósty odbył się w tej
placówce, przewodzi też innym ważniejszym uroczystościom szkolnym, środowiskowym
oraz obchodom świąt patriotycznych. Dzięki jego hojności w zbiorach szkolnych
znajduje się wiele cennych pamiątek i książek związanych z osobą Jana Pawła II –
podkreśla Halina Gołębiowska, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana
Pawła II w Woli Rzeczyckiej.

25 lat dla Stalowej Woli
Tytuł honorowego obywatela miasta i odznaczenie Pater Urbis (Ojciec Miasta)
nadali księdzu biskupowi również mieszkańcy Stalowej Woli. Jako młody kapłan
skierowany został tu w 1967 r. przez biskupa przemyskiego Ignacego Tokarczuka po
studiach w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, święceniach kapłańskich z
rąk ks. bp. Franciszka Bardy w przemyskiej katedrze 18 czerwca 1961 r. i
kilkuletniej pracy wikariuszowskiej w Hyżnem k. Rzeszowa i Jaśle. Miastu temu
poświęcił najwspanialsze lata swego kapłańskiego życia. W pamięci mieszkańców
Stalowej Woli jego oddana i pełna poświęcenia praca na tej placówce w Chyłach,
gdzie organizował nową parafię, to wymowne świadectwo zawierzenia Chrystusowi,
piękny przykład nieugiętej postawy, społecznego myślenia i wytrwałości w
zmaganiu z miejscowymi władzami i SB. – Przeniesiony przez ks. bp. Tokarczuka do
parafii św. Floriana (od 1975 r.) z ogromnym zapałem przystąpił do wykańczania
nowo wybudowanej świątyni Matki Bożej Królowej Polski, skutecznie mobilizując do
pomocy mieszkańców miasta. Zaczął też organizować życie parafialne w
poszczególnych duszpasterstwach, wspierał nas modlitwą, radą i wskazówkami. W
parafii Matki Bożej Królowej Polski, której był proboszczem w latach 1978-1992,
organizował m.in. wykłady, na których poznawaliśmy nieznane do tej pory fakty,
pogłębialiśmy naszą wiedzę o Polsce i świecie. Odzyskiwaliśmy nadzieję, że
zwycięży prawda i sprawiedliwość w naszej Ojczyźnie – wspomina lekarz Anna
Paszkiewicz, parafianka. – W swoich homiliach ks. Frankowski w gorących słowach
zachęcał do mówienia prawdy, do odważnego wyznawania wiary i przekonań, do walki
o słuszne prawa. – Pozostawiły one w naszych sercach i umysłach trwałe,
niezatarte ślady. Potępiał fałsz i obłudę rządzących. Był znakiem sprzeciwu
wobec narzuconego nam przez Rosję sowiecką rządu komunistycznego – dodaje Anna
Paszkiewicz.

W obronie praw
robotniczych

Od lat współpracuje i przyjaźni się z księdzem biskupem Edwardem o. dr Roman
Jusiak OFM, adiunkt przy Katedrze Pedagogiki Społecznej KUL. – Pierwsze moje
spotkanie z ks. Edwardem Frankowskim odbyło się podczas studiów w Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim w latach siedemdziesiątych oraz na seminarium
doktoranckim z socjologii religii, w których uczestniczyliśmy. Wtedy dał się
poznać jako kapłan o wysokim poziomie inteligencji i zaangażowaniu społecznym.
Parafia, w której wówczas duszpasterzował, słynęła z różnych niekonwencjonalnych
działań, była bardzo prężnym ośrodkiem życia religijnego, kulturalnego i
społecznego Stalowej Woli, a jej proboszcz dał się poznać jako charyzmatyczny
kapłan i społecznik – wspomina. Zwraca uwagę, że w tamtym okresie fascynował go
fakt, iż ks. Edward Frankowski, oprócz faktu inspirowania nowatorskich inicjatyw
duszpasterskich, zasłynął z dużego zaangażowania w kwestie społeczne, zwłaszcza
w obronę praw robotniczych, co znalazło wyraz w utworzeniu w Stalowej Woli
związku zawodowego "Solidarność". – Znana była również jego aktywność
duszpastersko-społeczna podczas strajków w latach: 1980, 1981 i 1988, gdy pełnił
nieformalną funkcję kapelana NSZZ "Solidarność" – przypomina.

Polska najważniejsza
– Ksiądz biskup zawsze budził we mnie szacunek i respekt ze względu na
prezentowaną postawę patriotyczną. Nawet w najtrudniejszych chwilach wykazywał w
tym względzie jednoznaczną postawę. W okresie stanu wojennego powołał Radę
Charytatywną zajmującą się pomocą dla represjonowanych i w swojej
stalowowolskiej parafii wprowadził zwyczaj odprawiania Mszy św. za Ojczyznę
każdego 13. dnia miesiąca. Cała oprawa nabożeństwa miała zawsze niezwykle
patriotyczny charakter i często była okazją do spotkań i podejmowania różnych
decyzji opozycji antykomunistycznej. Za swoją postawę był permanentnie nękany
przez służby specjalne, prokuraturę i sądy – mówi o. dr Roman Jusiak OFM.
Opowiada, że budynki plebanii zostały też udostępnione działaczom związkowym
oraz Niezależnej Drużynie Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej im. Płk. Lisa-Kuli
i opozycyjnego zrzeszenia "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Wysoko ocenia
fakt, że w 1984 r. na terenie swojej parafii ks. Frankowski zorganizował
pierwsze w kraju samorządne w pełni demokratyczne wybory. Mieszkańcy wybrali
swoich reprezentantów jako przedstawicieli do tzw. wspólnot sąsiedzkich. – Gdy w
1989 r. ks. Edward Frankowski, proboszcz parafii i duszpasterz stalowowolskich
robotników, został przez Ojca Świętego bł. Jana Pawła II mianowany biskupem,
radość i ogólna aprobata dla tego faktu była powszechna. Wszyscy mieli
świadomość, że ofiarna i odważna postawa kapłana w piętnowaniu zła
komunistycznej rzeczywistości została w ten sposób wyróżniona. Wielu prezbiterów
(myślę tu również o sobie) i świeckich, którzy w tamtym okresie doświadczyli od
totalitarnego systemu prześladowania, dyskryminacji i szykan, a było ich wielu,
widziało w ks. Edwardzie Frankowskim swoistego reprezentanta i cieszyło się, że
tego rodzaju radykalna, chrześcijańska postawa została dowartościowana – wyznaje
o. Jusiak. – Pamiętam, że z wielką radością i wzruszeniem, jako przełożony
klasztoru Ojców Bernardynów i kustosz sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w
Leżajsku, przyjmowałem tego sławnego kapłana, nominata przed sakrą biskupią, na
osobiste rekolekcje do leżajskiego klasztoru. Byłem wówczas zbudowany
wyciszeniem i powagą rekolektanta, który zasłynął niezwykłą pasterską i
społeczną aktywnością, oraz jego nadzwyczajną skromnością i nieabsorbowaniem
nikogo swoją osobą – wspomina.

Twórca katolickiej uczelni
Na specjalne podkreślenie zasługuje nieprawdopodobnie nowatorska i wizjonerska
koncepcja stworzenia ośrodka akademickiego w Stalowej Woli. – Jak wiadomo, jest
to miasto robotnicze, położone w słynnym międzywojennym rejonie określanym jako
Centralny Okręg Przemysłowy. W mieście istniały szkoły na poziomie podstawowym i
średnim, a o szkołach na wyższym poziomie do czasu inicjatywy ks. bp.
Frankowskiego właściwie nikt nie myślał – podkreśla o. Jusiak. Ksiądz biskup już
w 1978 r. powołał do istnienia nieformalny Komitet Budowy Filii KUL, lecz ten
wspaniały projekt mógł być w pełni zrealizowany dopiero po tzw. przełomie w
Polsce w 1989 roku. To dzięki ks. bp. Edwardowi Frankowskiemu i wsparciu różnych
osób (wykładowcy z KUL: Adam Stanowski, Wanda Wawro, Teresa Kukołowicz i inni)
oraz NSZZ "Solidarność", a także odpowiedzialnych i mądrych ludzi ze Stalowej
Woli powstała uczelnia, która stała się ważnym ośrodkiem edukacyjno-formacyjnym
nie tylko w mieście, ale w całym rejonie Polski Południowo-Wschodniej. – Jej
powstanie jest niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń regionu. Warto
również zauważyć, że to z inicjatywy ks. bp. Frankowskiego powstała znacząca
dziś Biblioteka Uniwersytecka w Stalowej Woli, na bazie jego osobistego
księgozbioru, którą regularnie wzbogacał nowymi nabytkami. Dzięki charyzmie
księdza biskupa, mimo przeszkód i różnorodnych trudności, w Stalowej Woli
powstał prężny ośrodek akademicki – wyjaśnia o. Jusiak. Ubolewa jednak nad tym,
że współcześnie coraz mniejsza jest, szczególnie u młodego pokolenia, świadomość
i wiedza o osobach, które z wielkim poświęceniem inspirowały i tworzyły tę
uczelnię. Od czasu, gdy ks. bp Frankowski musiał przenieść się do Sandomierza,
społeczna aktywność i zaangażowanie duchowieństwa, a także wiernych świeckich w
Stalowej Woli wyraźnie osłabły, a w lokalnym środowisku zyskały na znaczeniu
destrukcyjne siły, o czym świadczy np. walka z krzyżem w miejscu, w którym miał
powstać kościół. – Wiem, że ksiądz biskup bardzo boleśnie przeżywa wszystkie
negatywne zdarzenia, które dzieją się w mieście, w którym włożył tak duży
duszpasterski wysiłek. Na szczęście jest wielu ludzi, również w stalowowolskim
środowisku, którzy okazują księdzu biskupowi należny szacunek i nadal wspierają
go w jego działaniach podejmowanych dla Kościoła, Ojczyzny i ludzi
potrzebujących – stwierdza o. Jusiak.

Kapłan o każdej porze dnia i nocy
Stanisław Krupka, lider NSZZ "Solidarność" Region Ziemia Sandomierska,
wieloletni dyrektor administracyjny filii KUL, podkreśla, że działalność księdza
biskupa wpisuje się złotymi zgłoskami nie tylko w historię Stalowej Woli i
tysięcy mieszkańców regionu. – W przeddzień jubileuszu 50 lat posługi
kapłańskiej ks. bp. Edwarda Frankowskiego cieszę się z dokonań Jego Ekscelencji
wspólnie z tymi wszystkimi, w których historię wkroczył, przepełniając ją
treściami i wartościami nieprzemijającymi. Skąd tak silny związek z naszym
miastem, mimo że już blisko 20 lat rezyduje w Sandomierzu, czy filią KUL
(obecnie wydziałem zamiejscowym) w Stalowej Woli, na której już nie prowadzi
wykładów, czy też "Solidarnością", która liczy się bardziej na arenie
międzynarodowej niż w Polsce? Osobiście uważam, że jest to wynik jego twórczego
działania i wyjątkowej zdolności budzenia do ponownego życia tego, co w
przekonaniu wielu nigdy już nie miało się w Polsce odrodzić – mówi lider
sandomierskiej "Solidarności". Przypomina, że ksiądz biskup bohatersko wspierał
zdelegalizowaną "Solidarność", nie poddał się, gdy zdelegalizowano komitet
organizacyjny filii KUL, nie zapomniał o problemach Stalowej Woli, pomimo że
oddzielono go od niej. – Poznał smak bycia nielegalnym proboszczem i bycia
obiektem ataku przeciwników Kościoła w Polsce i Boga w życiu Narodu. Bronił
robotników przed utratą zakładów pracy, rozwijał duszpasterstwo ludzi pracy,
budził do życia Akcję Katolicką, budował fundamenty samorządu terytorialnego,
wpierał działalność stowarzyszeń. Uczynił tak wiele dzięki szczególnej
wrażliwości na problemy społeczeństwa naszego miasta i regionu, które w sposób
szczególny rozpoznawało i doceniało jego autentyczność. On nie pełnił obowiązków
kapłana, duszpasterza czy kapelana. On nim był o każdej porze dnia i nocy. Będąc
w ten sposób przy narodzinach wielu instytucji, organizacji, stał się duchowym
przewodnikiem stalowowolskiej społeczności – podkreśla Stanisław Krupka.

Blisko ludzi w potrzebie
Z ks. bp. Edwardem Frankowskim od lat blisko współpracuje także kapitan Żeglugi
Wielkiej Zbigniew Sulatycki, honorowy prezes Polskiego Stowarzyszenia
Morskiego-Gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, były wiceminister
transportu i gospodarki morskiej. Stowarzyszenie włączyło się w dzieło tworzenia
przez ks. bp. Frankowskiego uniwersytetu w Stalowej Woli, organizując
konferencje naukowe odnoszące się do spraw, które miała podjąć filia KUL.
Dotyczyły one w głównej mierze spraw rolnictwa, polskiej gospodarki, stoczni,
przemysłu zbrojeniowego. – Mój podziw dla zaangażowania społecznego księdza
biskupa wciąż rósł. Zawsze był blisko ludzi najbardziej potrzebujących.
Widziałem np., jak podczas powodzi w Sandomierzu w 1997 r. ks. bp Frankowski
chodził w gumiakach do mieszkańców zalanych domów, a następnie organizował dla
nich pomoc – opowiada kpt. Sulatycki. – Gdy w ubiegłym roku wodny żywioł zalał
te okolice, ksiądz biskup powiedział, że rządzący w jakiś dziwny sposób nie
uważają, że trzeba pomóc powodzianom, że zostawieni są sami sobie. Głównie
chodziło o to, że nie tylko wiele domów zostało zniszczonych, ale było w nich
bardzo dużo wody i nie było czym jej wypompować. Wówczas zwróciłem się z prośbą
do zaprzyjaźnionych na Wybrzeżu firm i senatorów PiS, żeby zorganizowali pompy i
dostarczyli księdzu biskupowi. Z natychmiastową pomocą pospieszyła Polonia z
Nowego Jorku.
– W mojej refleksji dotyczącej osoby księdza biskupa jubilata i wielu obszarów
jego wybitnej działalności poczucie braterstwa z drugim człowiekiem stanowi
najbardziej wyodrębniającą się, kluczową cechę i zasadę jego postępowania. W
moim przekonaniu dla ks. bp. Edwarda Frankowskiego drugi człowiek rozumiany jako
najwłaściwsza przestrzeń osobowego spotkania z Bogiem jest podstawowym
argumentem i wątkiem wszystkich odniesień i działań wpisanych w jego wyjątkowo
twórczą drogę życia ludzkiego i kapłańskiego – podkreśla z kolei dr Franciszka
Wanda Wawro z Katedry Pedagogiki Społecznej KUL. Zwraca uwagę, że w bogatej
osobowej charakterystyce księdza biskupa integrują się harmonijnie m.in. tak
wyróżniające się cechy, jak wybitny intelekt, nieprzeciętne zdolności
organizacyjne, trafność strategii sytuacyjnej, niezwykły talent budowania
struktur dla solidarności międzyludzkiej, konsekwencja i wytrwałość w morderczej
pracy czy też niezwykła odporność psychiczna oraz hart ducha w przeciwnościach.
– Cechy te mogłyby dla kogoś innego stanowić żelazne atuty w osiąganiu szczytów
światowej kariery, tak zresztą promowanej we współczesnym świecie i obecnej jako
priorytetowy cel nie tylko w życiu świeckim, ale także, jak się niekiedy wydaje,
w środowiskach kościelnych. Ksiądz biskup Edward Frankowskinigdy jednak w swej
wielopłaszczyznowej aktywności nie przejawiał najmniejszego zainteresowania czy
troski o budowanie własnego znaczenia. Z zasadniczego rdzenia wspomnianych,
niezłomnych cech charakteru i kanonu zasad moralnych księdza biskupa wypływa
zapewne imponujący dystans wobec wszelkich, niekiedy zorganizowanych prób
osłabiania znaczenia kapitału osiągniętego w jego pracy duszpasterskiej,
społeczno-kulturowej czy naukowej – stwierdza dr Wawro.

 

Alicja Trześniowska

drukuj