Na restrukturyzacji szpitala ucierpią dzieci
Decyzją samorządu województwa podlaskiego w Wojewódzkim Szpitalu
Zespolonym im. J. Śniadeckiego w Białymstoku od czerwca tego roku ma przestać
istnieć oddział zabiegowej pediatrii dziecięcej (dziecięca ortopedia, chirurgia
i otolaryngologia), w którym rocznie pomoc medyczną otrzymuje około 30 tysięcy
małych pacjentów. Po zamknięciu tego oddziału chorymi dziećmi zajmie się
Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny im. L. Zamenhofa w Białymstoku. Stałby
się on wówczas jedynym szpitalem w województwie podlaskim leczącym dzieci za
pomocą skomplikowanych zabiegów i operacji. Zdaniem rodziców dzieci oraz
białostockiej prokuratury, bardzo utrudni to dostęp do gwarantowanej w
Konstytucji opieki medycznej.
Zarządzające szpitalem władze samorządowe województwa podlaskiego
(zdominowane przez PO) swoją drastyczną decyzję argumentują zadłużeniem szpitala
wojewódzkiego i w związku z tym koniecznością jego restrukturyzacji.
Pediatria zadłuża szpital?
Samorządowcy twierdzą, że
istnieją merytoryczne powody, aby zamknąć pediatrię dziecięcą. – Ten oddział
przynosi straty, zadłuża szpital, nie możemy tego dłużej tolerować – mówi
Bogusław Dębski, wicemarszałek województwa, odpowiedzialny za podlaską służbę
zdrowia. Dyrekcja oddziału pediatrii dziecięcej uważa ten argument za
bezzasadny. – W obecnej bardzo trudnej sytuacji państwowej służby zdrowia w
Polsce tylko nieliczne oddziały szpitalne posiadają dodatni bilans. Spośród
wielu funkcjonujących w naszym szpitalu oddziałów zaledwie kilka uzyskuje
dodatni wynik finansowy. Są takie, które zadłużają szpital o wiele bardziej niż
nasz. Kierując się tego rodzaju filozofią, powinno się zamknąć prawie wszystkie
oddziały szpitalne – mówi dr Andrzej Szulecki kierujący oddziałem chirurgii,
ortopedii i otolaryngologii dziecięcej szpitala wojewódzkiego w Białymstoku. –
Państwowa placówka służby zdrowia nie jest komercyjną firmą. Tu powinien się
liczyć przede wszystkim fakt, że oddział jest niezbędny dla ratowania zdrowia i
życia dzieci, a nie jedynie rachunek finansowy – dodaje. Rzeczywiście, małych
pacjentów na oddziale nie brakuje. Według statystyk, hospitalizacji podlega tu
rocznie około 4 tysięcy dzieci z terenu całego województwa podlaskiego, dalszych
25 tysięcy małych pacjentów otrzymuje fachową pomoc medyczną w zatłoczonych,
przyszpitalnych przychodniach, które mają zniknąć wraz ze szpitalnym
oddziałem.
Kolejny argument, zdaniem samorządu województwa, skłaniający do
podjęcia decyzji o likwidacji dziecięcej pediatrii zabiegowej szpitala w
Białymstoku jest oparty na tzw. statystyce obłożenia szpitalnych łóżek. –
Pediatria dziecięca pracuje tylko na 50 proc. swoich mocy. Wiele łóżek jest
wolnych, lekarze nie mają wówczas co robić – twierdzi Bogusław Dębski,
wicemarszałek województwa. Również tego argumentu nie przyjmują lekarze
pediatrii. – Podejmując tak ważną decyzję, nie można opierać się na suchych
statystykach. Są okresy, gdy na naszym oddziale szpitalnym pacjentów jest tylu,
że brakuje nam łóżek i musimy je dostawiać. Na przykład na wiosnę, którą już
widać za oknami, dzieci zaczynają biegać, jeździć na rowerach, rolkach, a efekty
tej aktywności natychmiast są odczuwalne w postaci przepełnionych sal
szpitalnych – mówi dr Andrzej Szulecki.
Obrońcy dziecięcego oddziału uważają,
że jego zamknięcie spowoduje długie kolejki do UDSK (Uniwersytecki Dziecięcy
Szpital Kliniczny) w oczekiwaniu na pomoc medyczną. – Nie wyobrażam sobie, jak
UDSK mógłby przyjąć taką masę pacjentów. Przecież w sezonie wiosenno-letnim
(urazowym) i my, i oni nie nadążamy z pracą – mówi dr Szulecki. Potwierdzają to
rodzice chorych dzieci. – Na oddziale szpitala wojewódzkiego zostaliśmy przyjęci
od razu, co jest bardzo ważne, gdyż nasze dziecko potrzebowało natychmiastowej
pomocy. W UDSK czekaliśmy w długiej kolejce. Było to dla dziecka i dla nas
bardzo stresujące – mówi mama Anety. Jednak wicemarszałek województwa
podlaskiego uważa inaczej. – Naszym zdaniem, zamknięcie oddziału nie spowoduje
utrudnień w dostępie do leczenia małych pacjentów, ponieważ znajdą oni doskonałą
opiekę w dziecięcym szpitalu klinicznym, który nam to zagwarantował – twierdzi
Bogusław Dębski.
Gdy nie wiadomo, o co chodzi…
Na terenie województwa
podlaskiego funkcjonują obecnie dwa wysokospecjalistyczne oddziały szpitalne
pediatrii dziecięcej – oba w Białymstoku. Jeden znajduje się w dziecięcym
szpitalu klinicznym, a drugi w szpitalu wojewódzkim. Gdyby ten drugi zniknął,
UDSK stałby się monopolistą mogącym dyktować warunki kontraktu podlaskiemu NFZ.
Po zamkniętym oddziale szpitala wojewódzkiego jego konkurent przejąłby też, wraz
z pacjentami, duże pieniądze z kontraktu (około 6 mln zł, wraz z własnym
kontraktem stanowiłoby to kwotę około 12 mln zł). – Tak naprawdę to dyrekcji
UDSK zależy jedynie na przejęciu naszego kontraktu – komentują lekarze szpitala
wojewódzkiego. – Z punktu widzenia dyrekcji UDSK, która godzi się na przejęcie
pacjentów pediatrii szpitala wojewódzkiego, jest to finansowo korzystne. Czy
jednak równie korzystne będzie to dla małych pacjentów, wymagających szybkiej
lekarskiej reakcji? Czy będą oni musieli stanąć w długiej kolejce? – W przypadku
małych dzieci oczekiwanie na zabieg czy operację przez kilka miesięcy często
oznacza zaprzepaszczenie możliwości wyleczenia – na co ci, którzy zdecydowali o
zamknięciu oddziału, w ogóle nie zwracają uwagi – podkreśla dr Andrzej Szulecki.
Wśród lekarzy panuje przekonanie, że ich oddział ma być zamknięty z innych
przyczyn niż te, które oficjalnie przedstawia samorząd wojewódzki. Prawdziwą
przyczyną jest – według nich – plan zagospodarowania wolnostojącego budynku, w
którym szpital się znajduje.
Dzieci mają tu wspaniałą opiekę
Oddział pediatrii
dziecięcej szpitala wojewódzkiego w Białymstoku przy ulicy Wołodyjowskiego to
m.in. poradnia chirurgii i urologii dziecięcej, poradnia urazowo-ortopedyczna
dziecięca, pracownia preluksacyjna z pracownią USG, poradnia konsultacyjna
otolaryngologii dziecięcej wraz z przyległymi oddziałami. Rodzice małych
pacjentów twierdzą, że w szpitalu wojewódzkim otrzymują fachową pomoc i co
najważniejsze nie muszą na nią długo czekać. Mały Rafał z okolic Zambrowa na
szpitalnym oddziale leży już kolejny raz. Tym razem jego pobyt ma potrwać aż pół
roku. Rafałek cierpi z powodu wadliwie rozwijających się bioder. – To jest
bardzo dobry oddział. Mamy tu wspaniałą opiekę medyczną, lekarze i pielęgniarki
są bardzo mili – mówi Sławomir, ojciec Rafałka.
– Ten oddział jest naszym
dzieciom bardzo potrzebny. Nie rozumiem, dlaczego chce się go zlikwidować. –
Kiedy moja córka mocno skaleczyła rękę rozbitą szybą, przyjechaliśmy tu i od
razu otrzymaliśmy fachową pomoc. Bardzo dobrze się tu nami zajmują – dodaje
czuwająca przy łóżku córki jej mama Beata.
Co dalej z pracownikami oddziału?
Decyzją radnych Sejmiku
Województwa Podlaskiego z 22 marca 2010 r. załamani są pracownicy oddziału
dziecięcego przy ulicy Wołodyjowskiego (80 osób – 18 lekarzy i
pielęgniarki).
– Wszystko dzieje się za naszymi plecami, nikt z nami niczego
nie konsultuje
– skarżą się rozgoryczeni. Tylko nieliczna część lekarzy
dostała propozycje pracy w UDSK, i to bez konkretnych gwarancji. – Większość z
nas już szuka pracy gdzie indziej. Prawie z dnia na dzień z pracy odeszło dwóch
naszych kolegów. Znaleźli oni zatrudnienie na takim samym oddziale w Olsztynie.
A tutaj pracy jest tyle, że nie nadążamy – mówi jeden z lekarzy. Natomiast UDSK
nie chce przyjąć do pracy żadnej pielęgniarki z likwidowanego oddziału w
szpitalu wojewódzkim. Według zapewnień dyrekcji, mają one być zatrudnione na
innych oddziałach tego szpitala. Jednak, jak twierdzą, dyrekcja już wiele rzeczy
im obiecywała, a potem nie wywiązywała się z obietnic. Perspektywa likwidacji
oddziału powoduje, że atmosfera wśród personelu medycznego jest zła. –
Zamknięciem oddziału straszą nas już od roku 2008. Proszę sobie wyobrazić, jaką
trudną psychicznie sytuację tutaj mamy. Ludzie nie wytrzymują. Ci, którzy
dostali oferty pracy gdzie indziej, odchodzą, a ci, którzy ich nie otrzymali, są
załamani – mówi z żalem dr Andrzej Szulecki.
Sprawa trafiła do prokuratury
Rodzice dzieci leczonych na
oddziale pediatrii zabiegowej szpitala wojewódzkiego w Białymstoku, oburzeni
decyzją Sejmiku Województwa Podlaskiego, która ma spowodować zamknięcie tego
oddziału, skierowali sprawę do prokuratury. We wniosku proszą białostocką
prokuraturę, by zbadała, czy decyzja dotycząca zamknięcia oddziału była zasadna
i wydana zgodnie z prawem. Po przeprowadzeniu stosownego śledztwa prokuratura
uznała, że zamknięcie pediatrii zabiegowej w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku
narusza Konstytucję i uniemożliwia skuteczne leczenie najmłodszych pacjentów. –
Uznaliśmy, że uchwała zarządu jest sprzeczna z 68. artykułem Konstytucji
Rzeczypospolitej Polskiej. Nakazuje on władzom publicznym zapewnienie
szczególnej opieki zdrowotnej m.in. dzieciom – mówi Artur Kuberski, zastępca
prokuratora rejonowego Prokuratury Białystok-Południe. – Naszym zdaniem, UDSK
nie jest w stanie przejąć wszystkich małych pacjentów. Powstaną wielomiesięczne
kolejki, oczekiwanie na leczenie może mieć zły wpływ na stan zdrowia dziecka –
argumentuje prokurator Kuberski. Prokuratura skierowała zatem sprawę do
rozpatrzenia przez wojewodę podlaskiego, który nadzoruje decyzje zarządcy
szpitala, czyli urzędu marszałkowskiego, i domaga się, by wojewoda unieważnił
decyzję zarządu województwa.
Wszystko w rękach wojewody
Teraz to wojewoda podlaski
Maciej Żywno musi zdecydować, czy prawo zostało naruszone. – Do urzędu
wojewódzkiego wpłynął wniosek prokuratury o unieważnienie decyzji zarządu
województwa w sprawie likwidacji pediatrii dziecięcej. Również uchwała radnych
wojewódzkich, którzy podjęli taką samą decyzję, zostanie sprawdzona pod względem
prawnym – mówi Jolanta Gadek, rzecznik wojewody podlaskiego. Przed podjęciem
decyzji w sprawie zamknięcia pediatrii zarząd województwa zwracał się, zgodnie z
prawem, o opinię do instytucji wojewódzkich i samorządowych. Wojewoda podlaski
Maciej Żywno wydał wówczas opinię negatywną – podobnie jak władze samorządowe
Białegostoku, starostwa białostockiego czy rady społecznej działającej przy
szpitalu wojewódzkim. Rodzice małych pacjentów oddziału pediatrii dziecięcej
szpitala wojewódzkiego oraz jego pracownicy czekają na decyzję wojewody z
nadzieją, że uratuje ona oddział. – Moja decyzja w sprawie likwidacji
dziecięcych oddziałów zabiegowych w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w
Białymstoku będzie uczciwa – zapowiada wojewoda podlaski Maciej Żywno.
Adam Białous
