Misja ostatniej szansy
Z Markiem Gróbarczykiem, posłem do Parlamentu Europejskiego (Grupa
Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), rozmawia Marcin Austyn
Jest jeszcze szansa, by coś zmienić w sprawie budowy Gazociągu
Północnego?
– Wiemy, że w najbliższym czasie Komisja Ochrony
Środowiska Parlamentu Europejskiego będzie opiniowała Strategię Bałtycką, która
wyszła z Intergrupy Bałtyckiej. Upatrujemy w tym ostatnią szansę dotyczącą
kwestii budowy gazociągu. Jest bowiem taka możliwość, że komisja przy okazji
opiniowania Strategii Bałtyckiej zajmie się też kwestią dotyczącą negatywnego
wpływu budowy Gazociągu Północnego na środowisko naturalne. Wydaje się, że jest
to „misja ostatniej szansy”, że możemy jeszcze na forum PE rozmawiać na ten
temat, choć przy tak wielkim syndykacie zbudowanym ze Szwecji, Danii, Niemiec i
Finlandii nie będzie to łatwe.
Parlament Europejski przyjął już jeden raport dotyczący ekologicznych
zagrożeń, jakie niesie budowa tego gazociągu. Państwo upominali się u Jerzego
Buzka, przewodniczącego PE, o to, by wyegzekwował realizację wniosków z niego
płynących. Co to dało?
– Niestety, te wszystkie działania nie
poskutkowały. Pan przewodniczący Buzek powiedział, że na razie jest posłem
europejskim, a nie polskim. Widać więc przyczynę tego, że nic w temacie
Gazociągu Północnego nie robi i dlaczego nie możemy liczyć na to, że ujmie się
on za kwestią środowiskową. Dlatego ostatnią naszą szansą jest to, że jeśli
temat wejdzie do Komisji Ochrony Środowiska, to uda się stworzyć raport, który
potwierdzi wszystkie poprzednie raporty, opinie i oceny środowiskowe mówiące o
negatywnym oddziaływaniu tej inwestycji na środowisko. To może się udać.
Pastwo chcieli do prac nad opinią w sprawie gazociągu zaangażować
ekspertów Akademii Morskiej. Są już tego jakieś efekty?
– Tę
inicjatywę zgłosił poseł Joachim Brudziński i wiem, że zostały przeprowadzone
rozmowy na ten temat. Sprawę ma finalizować klub Prawa i Sprawiedliwości.
Cały czas mówi Pan o ekologicznym aspekcie budowy gazociągu, a nie
możemy zapomnieć o tym, że rura może utrudnić dostęp do polskich portów.
Przecież w Świnoujściu ma powstać terminal LNG…
– Tak. Negatywne
oddziaływanie tej inwestycji na nasze bezpieczeństwo energetyczne jest tu
priorytetem. Niestety, przekonanie wszystkich w Parlamencie Europejakim do tej
kwestii jest raczej niemożliwe. Słyszymy raczej opinie popierające budowę tego
rurociągu. Prawda jest taka, że nikt w PE nie wspiera nas w kwestiach
bezpieczeństwa energetycznego Polski, choć ta budowa jest niezaprzeczalnie
działaniem na szkodę naszego kraju. Jeśli jednak nawet przewodniczący Buzek nie
zauważa tego, jak gazociąg nam zaszkodzi, to by chronić naszą niezależność
energetyczną, pozostaje nam walka ekologiczna. To dziś jedyny kierunek, który
może przynieść efekt. A o efekt przecież chodzi, a nie o pustosłowie.
Jeśli rurociąg powstanie, to w interesie Polski jest to, by zakopać
jego odcinek…
– To prawda, ale proszę zauważyć, jakie są w tej
kwestii sprzeczne opinie. Urząd Żeglugi i Hydrografii w Hamburgu, który wydał
decyzję pozwolenia na budowę, stwierdza, że nie zaleca się zakopywania tego
gazociągu, bo może to wywołać negatywne skutki w środowisku. Nord Stream,
przygotowując raport oddziaływania tej inwestycji na środowisko, stwierdza, że
nie ma żadnych zagrożeń. Z kolei mamy raport Komisji Petycji, który został
przegłosowany w zeszłej kadencji PE. Mówi on, że w 100 procentach budowa
Gazociągu Północnego jest szkodliwa dla środowiska naturalnego. Widać więc tu
pokrętność i polityczne wykorzystywanie poszczególnych raportów, widać, jaki
wpływ ma lobby rosyjskie na decyzje poszczególnych krajów w sprawie budowy.
Dlatego aspekt ekologiczny musi powrócić w komisji, która musi dokonać ponownej
oceny sytuacji – i to jest nasza szansa.
Jaki jest sens przygotowywania raportów, skoro w praktyce nikt nie
zważa na ich treść? Co tak naprawdę może Parlament Europejski?
– To
prawda, że PE jest ubogi, słaby i ta demokracja w Unii Europejskiej jest tylko
pozorna. Widać, jak mocne oddziaływanie na UE ma np. jedno państwo, jak Niemcy,
i jak wielkie oddziaływanie na UE ma państwo, które w ogóle nie jest w UE, czyli
Rosja. To wszystko każe się zastanowić nad całą koncepcją wspólnej Europy. PE
jest ułomny demokratycznie i politycznie wykorzystywany na potrzeby
poszczególnych krajów. Nie mamy żadnej UE, tylko unię narodów. Tylko
propagandyści usiłują wtłaczać ludziom do głowy, że jest to jedna Unia, która ma
jeden interes. Nie. Są państwa narodowe, które mają swoje interesy. Natomiast
nasi rządzący w tragiczny w skutkach sposób przyjmują „wprost” wszystko, co mówi
Unia Europejska, de facto działając na szkodę naszego kraju. Za chwilę będziemy
mieli formalną unię narodów i Polskę kompletnie pozbawioną mocy gospodarczych i
politycznych.
W sprawach Gazociągu Północnego mają Państwo na forum międzynarodowym
wsparcie ze strony polskiego rządu?
– Nie. Rząd zabiera głos na
konferencjach prasowych w Polsce. Wówczas mówi, że jest przeciwny budowie
Gazociągu Północnego, ale nie ma żadnego działania międzynarodowego. Nie ma
sprzeciwiających się budowie wystąpień premiera w spotkaniach Rady Europy, nie
ma jednoznacznego działania Ministerstwa Spraw Zagranicznych na poszczególne
kraje, które są zainteresowane tą inwestycją. Brak sprzeciwu jest milczącą zgodą
i tak to rozumieją rządzący poszczególnych krajów. Jeśli na Komisji Spraw
Zagranicznych jeden z niemieckich posłów mówi, że Polska – w sensie jej władz –
nie wypowiada się negatywnie o budowie Gazociągu Północnego, a więc zgadza się
na jego realizację, to jest to znamienne stwierdzenie.
W takim razie scenariusz, w którym statki do Świnoujścia będą
wpływały okrężną drogą, jest całkiem realny?
– Na to się nigdy nie
zgodzimy i zrobimy wszystko, by tak się nie stało. Mamy jeszcze szansę, by w
Komisji Ochrony Środowiska zablokować budowę tego gazociągu. Na pewno te
wszystkie metody, które mamy jako posłowie do Parlamentu Europejskiego, będziemy
wykorzystywać.
Dziękuję za rozmowę.
