Michałek zamiast historii

Zamiast historii uczniowie drugich i trzecich klas szkół
ponadgimnazjalnych będą mieć wykładany przedmiot uzupełniający – historia i
społeczeństwo. Historycy ostrzegają, że to znacznie obniży poziom nauczania, bo
uczniowie przedmioty uzupełniające traktują lekceważąco i nazywają je
michałkami.

"Historia w szkole i w życiu" – to tytuł debaty eksperckiej, jaka została
wczoraj zorganizowana przez Kancelarię Prezydenta w związku z licznymi
protestami społecznymi, w tym środowisk naukowych, dotyczącymi wprowadzanej
przez MEN od 2008 r. nowej podstawy programowej. Zakłada ona m.in. drastyczne
ograniczenie nauczania historii w szkołach ponadgimnazjalnych, co wpłynie na
obniżenie świadomości obywatelskiej i tożsamości narodowej wśród młodego
pokolenia Polaków. Spotkanie odbyło się w ramach Forum Debaty Publicznej,
którego celem ma być, jak napisano na stronach internetowych Kancelarii
Prezydenta, "wypracowanie propozycji konkretnych zmian legislacyjnych w
istotnych dla kraju kwestiach, które doprowadzą do modernizacji Polski".

Maciej Klimczak, minister w Kancelarii Prezydenta, wskazał na wagę problemu
dotyczącego nauczania historii w szkole i protestów z tym związanych. Wyraził
nadzieję, że problem zostanie rozwiązany "w duchu dialogu". Nawiązał do tego
także prezydent Bronisław Komorowski, który stwierdził m.in., że liczy na
rozmowę apolityczną w "gronie historyków i osób zatroskanych". Profesor Jolanta
Choińska-Mika, ekspert MEN, zapewniła ze swej strony, że projekt nowej podstawy
programowej był wszechstronnie konsultowany i wniesiono do niego szereg zmian
uwzględniających głosy krytyki. Podkreśliła, że m.in. gwarantuje on nauczanie
historii najnowszej dla wszystkich typów szkół. – Zależało nam, żeby był to
projekt realistyczny – przekonywała.

Jej wywodom wtórował Aleksander Pawlicki, ekspert MEN, który stał na
stanowisku, że nowa podstawa programowa umożliwia skuteczniejszą naukę dziejów
ojczystych. Wskazał na przedmiot historia i społeczeństwo – dziedzictwo epok,
mający być nauczany od drugiej klasy szkół średnich w miejsce historii dla
uczniów profili: matematycznego, fizycznego, chemicznego i biologicznego. – To
kurs, który będzie się odbywał w wymiarze 2 godzin tygodniowo przez ostatnie dwa
lata liceum. Jest go bardzo łatwo dostosować do konkretnej grupy uczniów. Jego
treści można ułożyć zarówno problemowo, jak i chronologicznie – mówił Pawlicki.
Wyraził przekonanie, że nowa podstawa programowa pozwala na lepsze wypełnianie
zawodowych obowiązków i obywatelskich powinności przez nauczycieli.

– Gdyby było rzeczywiście tak dobrze, jak przedstawili to moi znakomici
przedmówcy, to być może nie byłoby protestów – zauważył natomiast prof. Andrzej
Nowak z Uniwersytetu Jagiellońskiego, sprzeciwiający się nowej podstawie
programowej. Zaprzeczył zdecydowanie jakoby protesty przeciwko planom MEN miały
charakter polityczny. – Protesty rozpoczęły się 23 grudnia 2008 roku.
Natychmiast został przygotowany list ponad 100 profesorów wyższych uczelni
zajmujących się historią, który zwracał uwagę na pewne możliwe minusy i
negatywne konsekwencje związane z tą reformą – oznajmił profesor Nowak.
Przypomniał ponadto, że nie protestowali politycy, ale całe rady Instytutów
Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,
"czyli wszyscy historycy zatrudnieni w tych instytucjach". – Rada Wydziału
Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego, Rada Wydziału Prawa UJ, historycy z
Torunia, kilkudziesięciu profesorów z Instytutu Historycznego Uniwersytetu
Warszawskiego i Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. Setki nauczycieli. W
końcu byli opozycjoniści, którzy na skutek bezskuteczności tych protestów i
niepodejmowania żadnej formy dialogu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej
zdecydowali się na formę najbardziej dramatyczną: głodówki – zaznaczył prof.
Nowak.

Oceniając nową podstawę programową, Andrzej Nowak podkreślił, że nigdy
wcześniej tak nie było, żeby nauczanie historii kończyło się na pierwszej klasie
szkoły średniej. – Teraz kończy się, a wraz z nią systematyczny wykład dziejów
Polski w Europie dla ogromnej większości uczniów ostatnich klas szkoły średniej.
Dla tych wszystkich, którzy nie wybiorą w dwóch ostatnich klasach profilu
historycznego, pozostanie jedynie "przedmiot uzupełniający" – tak się oficjalnie
nazywa – historia i społeczeństwo. O tym, jak uczniowie traktują przedmiot
uzupełniający, świadczy najlepiej typowa nazwa nadawana w szkole takim
przedmiotom: michałek – alarmował prof. Nowak. Wskazał, że historia i
społeczeństwo – jak już sama nazwa podpowiada – nie jest przedmiotem
zastępującym tylko dotychczasową historię, ale także WOS. – Również nauczyciele
dotychczasowego przysposobienia obronnego pocieszani bywają tym, że ich okrojony
w nowej podstawie przedmiot znajdzie częściową kontynuację w historii i
społeczeństwie – zauważył historyk. Jako jedyne możliwe doraźne rozwiązania dla
uczniów, które wkroczą w tym roku do liceów, wskazał obowiązkowy blok tematyczny
dla dwóch ostatnich klas szkół średnich "Ojczysty panteon i ojczyste spory".

Jacek Dytkowski

drukuj