Marsz w obronie TV Trwam i Wolnych Mediów
W Warszawie odbył się Marsz w Obronie Wolnych Mediów. To wyraz sprzeciwu
wobec nieprzyznania telewizji Trwam przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji
miejsca na nadawanie programu w naziemnym systemie cyfrowym. "Walka o Telewizję
Trwam to walka o niepodległe media i wolność słowa" – zaapelował Poznański Klub
Gazety Polskiej i Stowarzyszenie Solidarni 2010 – organizatorzy Marszu.
Marsz rozpoczął się przed Sejmem RP o godz. 13.00. Następnie zebrani przeszli ulicami: Plac Trzech Krzyży, Aleje Jerozolimskie, Marszałkowska, Królewska, Krakowskie Przedmieście. Pod Pałacem Prezydenckim odbyła się główna część manifestacji wraz z modlitwą o Wolną Ojczyznę.
Podczas Marszu zaplanowano wręczenie przewodniczącemu KRRiT Janowi Dworakowi wypowiedzenie z pracy. Bogdan Freytag wiceprzewodniczący poznańskiego Klubu Gazety Polskiej i organizator Marszu tłumaczył, że celem Marszu nie był protest czy prośba premiera Donalda Tuska i Jana Dworaka o miejsce dla Telewizji Trwam na multipleksie. „Idziemy po swoje, bo to nam się należy, dlatego że jako katolicy jesteśmy większością społeczeństwa” – powiedział przed Marszem wiceprzewodniczący Bogdan Freytag.
Jak akcentują organizatorzy Marszu, w ostatnim czasie symbolem walki o wolne media stała się katolicka telewizja TRWAM, której KRRiT nie przyznała miejsca na cyfrowym multipleksie. Ekipa rządząca Polską wypowiedziała walkę katolikom i odbiera im prawo do własnego głosu, do mówienia prawdy i przekazywania prawd swojej wiary – twierdzi Bogdan Freytag. Dodaje, że KRRiT działa na zamówienie obecnego rządu.
Wiceprzewodniczący porównuje obrady Sejmowej Komisji Kultury w sprawie dyskryminacji Telewizji Trwam z czasami III Rzeszy, gdzie traktowano społeczeństwo jako podludzi. „Nie możemy sobie pozwolić, by katolicy byli wyeliminowani z kraju, przede wszystkim, by wyeliminowana została nasza wiara, o której istnienie toczy się walka” – apeluje do społeczeństwa organizator.
Inicjator marszu zwraca uwagę, że jeżeli teraz nie staniemy w obronie TV Trwam, to przegramy nie tylko wolność słowa, ale i naszą wolność. Bogdan Freytag dodaje, że rząd polski dąży do tego, by sprzedać naszą Ojczyznę. Nie możemy pozwolić, by nasz kraj był pod zaborem jednego czy drugiego sąsiada. Mamy być suwerennym państwem i musimy sobie wywalczyć tę suwerenność. Freytag zwraca uwagę, że nie należy walczyć tylko o Telewizję Trwam, ale również wolność słowa i wolność mediów. „Jeśli tak się nie stanie, to za chwilę w zaciszach gabinetów odbiorą nam Telewizję Trwam, Radio Maryja i wszystkie inne wolne media” – akcentuje Bogdan Freytag.
Informuje również, że jeśli ten Marsz nie przyniesie skutku to organizowane będą następne Marsze, aż do skutku. Wiceprzewodniczący zwraca również uwagę, że utrudniając Telewizji Trwam nadawanie programu drogą naziemną dyskryminuje się młodzież, czego przykładem jest także podpisanie przez rząd Donalda Tuska umowy ACTA.
Telewizja Trwam jest dyskryminowana, ponieważ „rządząca dyktatura chce zabić prawdę, bo oni boją się prawdy” – mówi Bogdan Freytag. Zwraca uwagę, że mimo iż od 1989 roku odzyskaliśmy niepodległość to tak naprawdę zmieniła się tylko struktura posiadania z własności państwowej na prywatną, a władza komunistyczna, która nie miała szans, by przetrwać została zamieniona na obecną, która reprezentuje ówczesną. „Większość zakładów została sprzedana, przez to nie mamy przedsiębiorstw, a Tusk nie ma pieniędzy na to by utrzymać państwo. Gdyby ludzie nie byli zmanipulowani to zobaczyliby jakie te rządy naprawdę są” – zwraca uwagę Bogdan Freytag. Dodaje, że od 20 lat toczy się w mediach propaganda, ponieważ większość mediów nie jest polska, dlatego potrzebne są wolne media tj. Telewizja Trwam.
Beata Sławiska ze Stowarzyszenia Solidarni 2010 i współorganizator Marszu twierdzi, że oprócz Telewizji Trwam, Radia Maryja, Naszego Dziennika czy Gazety Polskiej nie ma w Polsce wolnych mediów. Przykładem manipulacji i propagandy w mediach są transmisje w mainstrimowych mediach np. z 11 listopada w Święto Niepodległości, które pokazywały tylko sceny związane z bójkami i a nie przebieg wydarzeń, w którym uczestniczyli ludzie starsi, młodzież i całe rodziny.
Beata Sławiska dodaje, że szerzenie propagandy, manipulacji i ograniczanie wolności słowa wiąże się z wyeliminowaniem z mediów publicznych dziennikarzy o innej wrażliwości niż liberalna. „W mediach mainstrimowych nie ma wolności słowa. Oglądamy jedynie kolorowy świat, który nie istnieje, natomiast zderzenie z rzeczywistością jest zupełnie inne, jest brutalne” – dodaje, Beata Sławiska.
RIRM
