Marsz ludzi głodnych wolności

Po Rzeszowie, Warszawie, Olsztynie i Krakowie przyszedł czas na Łódź. W
sobotę kolejny marsz w obronie wolnych mediów przeszedł ulicą Piotrkowską. Kilka
tysięcy ludzi mimo nie najlepszej pogody protestowało przeciwko dyskryminacji
Radia Maryja i Telewizji Trwam, której Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
odmówiła prawa nadawania drogą naziemną na cyfrowym multipleksie. W trakcie
marszu zbierano również podpisy w obronie katolickiego nadawcy.

Łodzianie domagali się pełnej wolności słowa, przyznania miejsca na
multipleksie Telewizji Trwam oraz demonstrowali swoją dumę z wiary katolickiej,
przywiązanie do tradycji narodowych, a także zdecydowany sprzeciw wobec
spychania milionów Polaków na margines życia politycznego i społecznego. – Nie
oddamy Telewizji Trwam, nie pozwolimy oddać Polski – mówi Stefania Leonowicz,
podkreślając, że działanie KRRiT wobec mediów katolickich jest łamaniem
konstytucyjnej wolności słowa.

– Jeśli poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska, przewodnicząca sejmowej Komisji
Kultury i Środków Przekazu, oraz Jan Dworak, przewodniczący Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji, nie usłyszeli niemego krzyku prawie dwóch milionów
Polaków, którzy już złożyli swoje podpisy w obronie Telewizji Trwam, to może
usłyszą krzyk manifestantów na ulicach Łodzi i wielu innych miast w Polsce i za
granicą – podkreśla Ewa Piątkowska ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich.

Na marsz przyszło kilka pokoleń łodzian: dziadkowie i rodzice – nawet z
małymi dziećmi. Tak jak Tomasz Dec, trzymający za ręce dwie kilkuletnie
córeczki. – Nie mogło nas tutaj nie być. Na skutek politycznej decyzji KRRiT
wolność słowa w mediach bardzo ucierpiała – zauważa. Pan Tomasz przyznaje, że
nie jest widzem Telewizji Trwam, bo – jak wyjaśnia – nie ma tej stacji w swoim
pakiecie telewizji kablowej i w ogóle rzadko ogląda telewizję. – Ale gdyby
Telewizja Trwam dostała miejsce na multipleksie, a co za tym idzie, byłaby
możliwość oglądania jej "z powietrza", wtedy z pewnością częściej sięgałbym po
pilota – deklaruje. Jego zdaniem, robiliby tak również, chociażby z ciekawości,
ludzie o odmiennym niż jego światopoglądzie, co niewątpliwie korzystnie
wpłynęłoby na stan ich świadomości.

Z kolei według Agnieszki Bugaj-Mazur, która na marsz przyszła ze swoją mamą
oraz kilkunastoletnią córką, możliwość oglądania Telewizji Trwam we wszystkich
polskich domach powinna być sprawą oczywistą – w końcu jesteśmy Narodem
katolickim. Pani Agnieszka podkreśla, że dostępność Telewizji Trwam jest ważna
szczególnie dla ludzi chorych i w podeszłym wieku, takich jak jej mama. – To dla
niej całe życie – zauważa.

Arkadiusz Nowakowski, przewodniczący łódzkiego oddziału Stowarzyszenia
Solidarni 2010, zwraca uwagę na szerszy kontekst sytuacji, w której media
katolickie traktowane są gorzej niż inne. – Ta sprawa łączy się z łamaniem
standardów demokracji w Polsce przez partię rządzącą. Obecnie mamy do czynienia
z sytuacją, w której wszystkie decyzje są w zasadzie decyzjami politycznymi,
uzależnionymi od korzyści Platformy Obywatelskiej – podkreśla. Właśnie w tych
kategoriach postrzega decyzję KRRiT, której członkowie są wyznaczani przez
posiadających większość w parlamencie posłów PO oraz przez prezydenta,
wywodzącego się z tej samej partii. – Decyzja o nieprzyznaniu Telewizji Trwam
miejsca na multipleksie jest więc tak naprawdę decyzją jednej partii – dowodzi
Nowakowski. A to oznacza spychanie na margines olbrzymiej części obywateli
katolików, którym należy się równy dostęp do środków społecznego przekazu. – Te
marsze są dla mnie źródłem nadziei, że istnieją Polacy, którzy – nawet jeśli do
tej pory nie identyfikowali się z Telewizją Trwam i Radiem Maryja – zobaczyli,
że działania podejmowane przez obóz rządzący uderzają w fundamenty społeczeństwa
obywatelskiego – podkreśla pan Arkadiusz.

– Chcemy pokazać, że my, łodzianie, również potrafimy się zebrać i
zorganizować marsz w obronie katolickich mediów – mówi z dumą Michał Terkowski.
Wskazuje też, że problemy tych nadawców biorą się stąd, że rząd PO – PSL,
podobnie jak wcześniej komuniści, rozpoczął wojnę z Kościołem. – To bardzo złe
zagranie – ocenia.

Tomasz Bieszczad, publicysta i animator kultury, tak dużą frekwencję Polaków
na marszach w obronie Telewizji Trwam tłumaczy głodem wolności w mediach. –
Coraz więcej ludzi zauważa, że tzw. media mainstreamowe nie zaspokajają potrzeby
rzetelnej informacji, za to coraz więcej jest w nich propagandy. W związku z tym
czują niedosyt oraz zagrożenie i chcą mieć swoje media, chcą pluralizmu –
wskazuje. Świadczy to o dojrzewaniu społeczeństwa. Szokujące jest natomiast
lekceważenie przez władze głosu tak wielkiej rzeszy Polaków. – Wydawać by się
mogło, że rządzącym powinno zależeć na tym, aby mieć świadomych obywateli,
którzy wieloaspektowo postrzegają rzeczywistość i nie ulegają jednostronnym
wizjom. Naród wykształcony, ciekawy świata i szukający różnych źródeł informacji
powinien być dla nich powodem do dumy i powinno im zależeć, aby tak było –
zauważa publicysta. Dziwi go, że ideałem rządzących jest społeczeństwo
bezmyślnie powtarzające jedne i te same diagnozy odnośnie do rzeczywistości. –
Oczywiście takim społeczeństwem jest łatwiej rządzić, ale dokąd to prowadzi? –
pyta Bieszczad. Mimo to jest jednak optymistą: – Ludzie szukają prawdy. A prawda
ma taką siłę, że prędzej czy później się przebije.

W czasie marszu skandowano hasła: "Nie oddamy wam Telewizji Trwam", "Wolne
media w wolnej Polsce" oraz "Chcemy prawdy, a nie kłamstwa", śpiewano pieśni
religijne i patriotyczne, w tym "Żeby Polska była Polską" Jana Pietrzaka oraz
"Mury" Jacka Kaczmarskiego. Wśród uczestników marszu pojawiły się również ulotki
z napisem: "Łódź wstydzi się i przeprasza za Katarasińską".

Obok Stowarzyszenia Solidarni 2010, które było głównym organizatorem marszu,
uczestniczyło w nim wiele innych organizacji, w tym Biura i Koła Przyjaciół
Radia Maryja, Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, Kluby "Gazety Polskiej",
Obywatelska Komisja Etyki Mediów, Komitet Więźniów Politycznych i Internowanych,
a także partie polityczne: PiS oraz ROP.

– Pytanie o to, jakie mają być media, jest w rzeczywistości pytaniem o nas
samych, kim jesteśmy, jakim jesteśmy Narodem i na co się godzimy – podkreślali
przemawiający podczas pochodu przedstawiciele wyżej wymienionych organizacji.

Marsz zakończył się Mszą Świętą w kościele pw. Zesłania Ducha Świętego w
intencji osób poległych w katastrofie smoleńskiej, a także Ojczyzny i Telewizji
Trwam.

Bogusław Rąpała, Łódź

drukuj