Małżeństwo to mężczyzna i kobieta

W sobotę ulicami Warszawy przeszedł Chrześcijański Pokojowy Marsz, którego
uczestnicy demonstrowali przeciw legalizacji związków homoseksualnych. Celem
marszu – według organizatorów – było zwrócenie uwagi na zagrożenia, jakie niesie
ze sobą homoseksualizm. Marsz został zorganizowany przez Ogólnopolski Ruch
Sprzeciwu Społecznego.

Manifestanci nieśli wiele transparentów z napisami: "Szukasz
miłości, szukaj Boga", "Dziś związki, jutro adopcja", i wznosili
hasła: "Panowie
lubią panie", "Polska rodzina to chłopak i dziewczyna", "Świat
oszalał, Polska nie". Ostrzegali przed upowszechnianiem się homoseksualizmu
i informowali
o zagrożeniach, którym – ich zdaniem – homoseksualizm sprzyja, takich jak rozprzestrzenianie
się AIDS, zaburzenia rozwoju osobowego młodych ludzi, rozwój pedofilii. Zdaniem
organizatorów, dziś trzeba urządzać parady popierające tradycyjny model rodziny.
Ważnym motywem udziału w paradzie było utożsamianie się manifestantów z wartościami
chrześcijańskimi. – Jestem chrześcijanką. Skoro Bóg mówi, że homoseksualizm
jest grzechem, to ja stoję po stronie Boga i dlatego tu jestem – powiedziała
Marusia, studentka pochodząca z Ukrainy.
Na czele pochodu szła młoda para w strojach ślubnych, które miały podkreślić
poparcie uczestników marszu dla tradycyjnych wartości i tradycyjnej rodziny.
Parę tworzyli Robert i Kasia, małżeństwo od ponad roku. – Chcemy pokazać, jakie
jest prawdziwe małżeństwo, które stanowią mężczyzna i kobieta. Bóg tak chciał,
tak postanowił. Stworzył mężczyznę i kobietę, chciał, aby się rozmnażali i
mieli dzieci, tworzyli rodzinę. Nie można zakłócać tego porządku – powiedział
Robert, wyjaśniając powody udziału w marszu. Kasia całkowicie zgodziła się
z mężem.
Za parą w dwupiętrowym autobusie podążali wykonawcy muzyki rap śpiewanej w
duchu chrześcijańskim, którzy słowami śpiewanych utworów manifestowali miłość
do Boga, Polski i ludzi.
Marsz rozpoczął się pod gmachem Sejmu, a zakończył na placu Defilad. Przebiegał
pokojowo, bez incydentów.
Manifestację obserwowali przedstawiciele Fundacji Helsińskiej i Rzecznika Praw
Obywatelskich.

Paweł Tunia

drukuj