Macierewicz: Sądy swoje, a PAP swoje

Za tendencyjny uznał Antoni Macierewicz, poseł PiS, sposób relacjonowania przez Polską Agencję Prasową procesów wytoczonych mu przez żołnierzy, których nazwiska znalazły się w raporcie z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. W ocenie posła, depesze Agencji dotyczące np. wygranych przez niego procesów utrwalają w społeczeństwie fałszywe przeświadczenie, że urzędnicy, a w szczególności Macierewicz, nie ponoszą odpowiedzialności karnej za sporządzane dokumenty urzędowe. Poseł zwrócił się do PAP z prośbą o sprostowanie depesz zawierających nieprawdziwe informacje, redakcja jednak nie zareagowała. Niewykluczone, że sprawa trafi do sądu.

„(…) Pańscy podwładni redagują informacje z przegranych procesów tak, jakbym to ja je przegrywał, a nie Ministerstwo Obrony Narodowej, a w wypadku procesów wygranych przeze mnie tak, jakby orzeczenie nie było skutkiem swobodnej oceny dowodów przez Sąd, który odrzuca pozew, lecz skutkiem bezkarności urzędników, którzy nie mogą być karani za sporządzane przez siebie dokumenty urzędowe” – napisał Macierewicz w liście do Mirosława Harasima, p.o. redaktora naczelnego PAP.
Jak zaznaczył poseł, była to już kolejna prośba o sprostowanie nieprawdziwych informacji podawanych przez Agencję, dotyczących procesów, które byli żołnierze WSI wytoczyli mu w związku z zamieszczeniem ich nazwisk w raporcie z likwidacji WSI. Macierewicz przesłał PAP obszerne fragmenty 17 orzeczeń, które zapadły w wygranych przez niego sprawach, mimo to Agencja nie tylko nie sprostowała depesz, lecz także 20 października opublikowała kolejną nieprawdziwą informację. Napisała: „Procesy wytaczano też Macierewiczowi. Sądy uznają jednak, że nie może on odpowiadać za Raport, bo był to dokument urzędowy, a autor nie wykroczył przy jego tworzeniu poza ustawowe kompetencje”.
– Żaden z sądów cywilnych nie uznał, iż nie mogę odpowiadać za raport, gdyż jest on dokumentem urzędowym, i w żadnym z orzeczeń nie ma takiego sformułowania. Upowszechnienie tej fałszywej treści przez PAP wywołuje, i słusznie, w czytelniku poczucie oburzenia na bezkarność urzędników w ogóle, a w szczególności na bezkarność Macierewicza – podkreślił poseł.
Jak zaznaczył, orzeczenia sądów wyraźnie wskazują, że raport jako dokument urzędowy cieszy się domniemaniem zgodności z prawdą i aby go zakwestionować, trzeba udowodnić fałszywość treści w nim zawartych. – Tak więc pozwy odrzucane są nie dlatego, że w Polsce urzędnicy, a w szczególności Macierewicz, są bezkarni zawsze wtedy, gdy dotyczy to podpisanych przez nich dokumentów urzędowych, lecz dlatego że żaden z pozywających mnie byłych żołnierzy WSI nigdy nie był w stanie wykazać fałszywości jakiegokolwiek sformułowania zawartego w raporcie, choć próbowali – dodał. Macierewicz zażądał od PAP sprostowania depeszy i opublikowania przeprosin. Poseł chciał, by Agencja podkreśliła fakt, że w ponad 20 orzeczeniach sądy oddaliły pozwy byłych żołnierzy WSI przeciwko niemu, gdyż nie potrafili oni wskazać nieprawdziwych informacji zawartych w raporcie. Poseł zaznaczył też, że w przypadku braku reakcji na prośbę, sprawa zostanie nagłośniona w mediach. Macierewicz nie wykluczył też podjęcia kroków prawnych wobec PAP.
Odnosząc się do zarzutów posła, Mirosław Harasim, redaktor naczelny PAP, podkreślił, że nie znalazł podstaw do zamieszczenia w serwisie PAP żądanego przezeń sprostowania. „W żadnej depeszy PAP nie znajdzie Pan nawet cienia sugestii, że procesy przegrane przez MON przegrał w istocie Pan. Zawsze i w każdej z depesz PAP precyzyjnie wskazuje, kto i za co ma przepraszać na mocy wyroku sądu. Nigdy w tym kontekście nie napisaliśmy, że przeprosiny dotyczą Pana” – napisał w liście do Macierewicza. Harasim, odnosząc się do wskazanego przez posła fragmentu spornego tekstu, uznał, że jest to uprawniony skrót myślowy oddający istotę wywodu prawnego. Jak zaznaczył, PAP w żadnej depeszy nie sugerowała, że „urzędnicy, a w szczególności Macierewicz, są bezkarni”. Harasim dodał, że PAP będzie nadal informowała o procesach w sprawie raportu – zgodnie z ustawowymi wymogami rzetelności i staranności. – Naszą intencją jest rzetelne opisywanie spraw sądowych, niezależnie od tego, kto jest pozwanym. Jeśli sformułowania zawarte w naszej depeszy dały powody do różnej interpretacji, to wyrażam z tego powodu ubolewanie – stwierdził.


Marcin Austyn
drukuj