Likwidacja zamojskiej kolei
W Zamościu mówi się, że wybory samorządowe powinny być co roku. Wtedy bowiem
rządzący interesowaliby się Zamojszczyzną i w ogóle całą Polską Wschodnią, a
przedwyborcze zainteresowania i obietnice musiałyby być konsekwentnie
realizowane przez polityków. A tak słucha się tutaj o wielu gruszkach na
wierzbie, a później się okazuje, że nie ma nawet wierzby. Zamościanie obawiają
się, że właśnie tak będzie z połączeniami kolejowymi z Zamościem i Roztoczem.
Już latem 2009 r. gruchnęła wiadomość o tym, że PKP Intercity zamierza
zlikwidować wszystkie połączenia kolejowe z Zamościem. Na nic się zdały
natychmiastowe interwencje kolejarzy i mieszkańców Zamościa i regionu. Na nic
się zdały szybkie interwencje posłów opozycyjnego Prawa i Sprawiedliwości,
Sławomira Zawiślaka i Wojciecha Żukowskiego. Co zapowiedziano, to i wykonano,
pociągi nie kursują. Tak się zrealizowały zapowiedzi polityków Platformy
Obywatelskiej o szczególnej trosce o Polskę Wschodnią, o poprawianiu dostępności
do Polski powiatowej w zamian za inwestowanie w metropolie.
1 września 2009 r. Zamojszczyzna stała się jedynym regionem w Polsce, w którym
zlikwidowano wszystkie połączenia kolejowe. Została sprowadzona w tym względzie
do stanu sprzed… 1916 roku. A przecież jest to region, który ma bardzo duży
potencjał turystyczny. Są to tereny obdarzone nie tylko zabytkami wpisanymi na
listę UNESCO, ale także miejsce, w którym roztoczańska dziewicza przyroda urzeka
każdego, kto tu przyjedzie. Tym bardziej zatem ten region powinien mieć dogodne
połączenia kolejowe, które przy tragicznym stanie infrastruktury drogowej stają
się coraz atrakcyjniejsze. Działania władzy PO idą jednak w odwrotnym kierunku –
zamiast ulepszać, modernizować, najlepiej jest zlikwidować. Trudno nie oprzeć
się wrażeniu, że tego rodzaju decyzje mają związek również – a może przede
wszystkim – z tym, że to właśnie na Zamojszczyźnie Platforma Obywatelska
uzyskuje w każdych wyborach bardzo niskie poparcie.
Konsekwentna walka o połączenia z Zamościem
Likwidacja kolei w Zamościu uruchomiła protesty społeczne i żywą reakcję
parlamentarzystów PiS w regionie, zwłaszcza posła Sławomira Zawiślaka, który w
porozumieniu z organizacjami społecznymi rozpoczął konsekwentną walkę o
przywrócenie połączeń kolejowych z regionem. Od samego początku tak posłowie,
jak i przedstawiciele stowarzyszeń społecznych organizujących szereg akcji
protestacyjnych spotykali się jednak z brakiem zrozumienia prawdziwych przyczyn
oraz możliwych skutków podjętych decyzji. Jak mówią, wiele razy pytano ich, czy
walka o zamojską kolej ma jakikolwiek sens. Najczęściej podnoszono kwestię
jakości infrastruktury i czasów przejazdu, z czym akurat było o wiele lepiej niż
np. na lokalnych liniach na Dolnym Śląsku. Niestety tezy te powtarzała część
samorządowców, w tym również prezydent Zamościa Marcin Zamoyski. Jego początkowe
wypowiedzi i reakcja na likwidację zamojskiej kolei, jak również wypowiedzi jego
zastępcy świadczyły, zdaniem naszych rozmówców, o zupełnej obojętności w tej
sprawie. Podkreślają to zresztą także kolejarze w swoich wystąpieniach i na
konferencjach prasowych.
Reakcja parlamentarzystów PiS z Zamojszczyzny była natychmiastowa – wraz z
organizacjami społecznymi wystosowali apel do samorządowców Zamojszczyzny o
solidarną walkę, której celem będzie przywrócenie Zamościa na mapę kolejową
Polski. Efektem tego apelu były uchwały jednostek samorządu terytorialnego. Tym
efektem było także powolne przebudzenie prezydenta Zamoyskiego, który najpierw
wraz z włodarzami kilku innych miast zasugerował ministrowi infrastruktury
uruchomienie połączenia Zamościa z Częstochową, a później zaproponował także
połączenie z Krakowem.
Dokładnie o to chodziło Zawiślakowi i innym obrońcom zamojskiej kolei. Wszyscy
sobie bowiem doskonale zdawali sprawę, że tylko wspólne, solidarne wystąpienia
wszystkich środowisk mogą przynieść jakikolwiek efekt.
Zawiślak przekonał kilkudziesięciu parlamentarzystów, i to ze wszystkich klubów
poselskich, do podpisania petycji o przywrócenie połączenia Zamościa z Krakowem
– niezwykle ważnego z tej racji, że wielu młodych mieszkańców Zamojszczyzny
studiuje właśnie w Polsce Południowej. Zawiślak i organizacje społeczne
nieustannie "nękali" swoimi interwencjami także samorząd województwa lubelskiego
(rządzony przez koalicję PO – PSL – SLD). W efekcie uzyskano informację,
potwierdzoną również notatkami ze spotkań, że województwo lubelskie proponowało
częściową modernizację infrastruktury kolejowej, poprawiającą jakość połączeń z
Zamościem, ale wobec braku przychylności władz Zamościa (o zgrozo!) z idei tej
zrezygnowano.
Efekty walki
Konsekwencja i upór zawsze w takich sytuacjach popłacają. Oto w ostatnim czasie
okazało się, że samorząd województwa planuje uruchomienie połączenia Zamościa z
Lublinem na bazie szynobusów. Na stronie internetowej Ministerstwa
Infrastruktury ukazała się informacja, że PKP Intercity planuje przywrócenie od
1 marca 2011 roku połączenia Zamościa z Krakowem. Słowem – sukces gotowy. Tak
można by myśleć, gdyby nie kilka faktów.
Czy to nie przypadek, że informacje te ukazały się na kilkanaście dni przed
wyborami samorządowymi, w których kandydat Platformy Obywatelskiej i PSL na
prezydenta Zamościa Marcin Zamoyski starał się o reelekcję, a politycy PO, PSL i
SLD zabiegali o utrzymanie władzy w województwie? Niektórzy z nich na swoich
plakatach podszywali się pod ojców sukcesu i głosili hasła: "przywróćmy kolej
Zamojszczyźnie", zapominając, że to właśnie rządy ich ugrupowania doprowadziły
do likwidacji zamojskiej kolei. Pierś do orderu, w swoim stylu, wystawiał także
Marcin Zamoyski, sugerując jednoznacznie, że to właśnie on "załatwił" kolej dla
Zamościa, zapominając o swojej obojętności w tej sprawie przez długi czas.
Czy to nie przypadek, że informacje o planowanym przywróceniu połączeń
kolejowych z Zamościem ukazały się wkrótce po tym, gdy zamojscy kolejarze
dowiedzieli się o planach wchłonięcia przez PKP CARGO zamojskiego przewoźnika
towarowego PKP LHS?
Fakty te, w połączeniu z odroczeniem przywrócenia połączeń, każą zamościanom
wątpić w szczerość zapowiedzi Ministerstwa Infrastruktury i władz województwa
lubelskiego. Wszyscy się boją, że to kolejne gruszki na wierzbie, które miały
wynieść do władzy określoną grupę polityków.
Oby tak nie było. Oby rzeczywiście kolej do Zamościa wróciła na dobre. Jeśli to
się stanie, to zasługi mogą sobie przypisywać także ci, którzy ich nie mają.
Najważniejsze jest dobro Zamościa i regionu.
Dr Przemysław Czarnek
