Lewica weźmie Bratysławę?

Dziś przedterminowe wybory parlamentarne na Słowacji. O wejście do
parlamentu walczy aż 26 ugrupowań.Wybory rozpisano po upadku w październiku 2011
r. gabinetu Ivety Radiczowej. Rządząca do tej pory prawica jest wyjątkowo
rozbita i osłabiona skandalami korupcyjnymi. Największe szanse na zwycięstwo – i
być może samodzielne sprawowanie władzy – ma lewicowa partia SMER.

Partia Radiczowej Słowacka Unia Chrześcijańska i Demokratyczna-Partia
Demokratyczna (SDKU-DS) przejęła władzę w 2010 r., po tym jak zajęła drugie
miejsce w wyborach i stworzyła koalicję z Ruchem Chrześcijańsko-Demokratycznym (KDH)
i ugrupowaniem Wolność i Solidarność (SaS). Wprawdzie w tych wyborach zwyciężyli
socjaldemokraci ze SMER, ale ich dotychczasowi koalicjanci uzyskali bardzo słabe
wyniki, nie dostając się do parlamentu. W tym roku SMER będzie zapewne jedynym
przedstawicielem lewicy, który może liczyć na przekroczenie progu wyborczego.

Prawie rok później słowacki parlament, Rada Narodowa, nie udzielił rządowi
wotum zaufania w trakcie głosowania nad pytaniem, czy Bratysława powinna
popierać rozszerzenie Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF). W
pierwszej turze głosowań wstrzymali się socjaldemokraci, co zaowocowało rozpadem
rządu. W drugim głosowaniu lewicowcy opowiedzieli się za rozszerzeniem EFSF,
przyznając, że ich wcześniejsze zachowanie było z góry obliczone wyłącznie na
doprowadzenie do rozpisania przedterminowych wyborów.

Słowacka publicystka Lucia Virostkova stwierdziła wówczas wprost, że
przyczyną rozpadu rządu była stricte unijna kwestia, dyskusja, czy drugi
najbiedniejszy kraj strefy euro, jakim jest Słowacja, musi finansować wspieranie
takich państw jak Grecja.

Kampania wyborcza koncentrowała się jednak wyłącznie na kwestiach
wewnętrznych. Szczególnie gorące dyskusje toczyły się po opublikowaniu w
internecie dokumentów przedstawiających ze szczegółami powiązania
przedstawicieli partyjnych z biznesem. W materiałach były m.in. dowody na
korupcyjną działalność polityków, głównie z prawej strony sceny politycznej.
Chodziło o akta z operacji "Goryl", czyli transkrypcji nagrań z podsłuchów służb
specjalnych, mających potwierdzać korumpowanie przez czesko-słowacką firmę Penta
polityków różnych opcji. Skandal korupcyjny wywołał w kraju masowe protesty.
Mimo że na liście polityków zamieszanych w łapownictwo znaleźli się także
członkowie SMER, to główny ciężar oskarżeń spoczął na SDKU-DS. A słupki
sondażowe lewicy poszybowały w górę. Kampania wyborcza była wyjątkowo brutalna,
obfitowała w materiały kompromitujące konkurentów, rzekomo wytworzone przez
służby specjalne. Partie nie prezentowały żadnych nowych rozwiązań, programów
politycznych. Kampania opierała się na starciu potencjalnych wyborców z
systemem. Według badania opinii publicznej przeprowadzonego pod koniec lutego
socjaldemokraci mogą liczyć nawet na 40 proc. głosów. Taki wynik pozwoli im na
samodzielne stworzenie rządu.

Dziennikarze i politycy rozpatrują także scenariusz, w którym lewica będzie
musiała poszukać partnera do koalicji. Do najbardziej prawdopodobnych
koalicjantów zalicza się dziś dwie nowo powstałe partie, które swój elektorat
zgromadziły dzięki wewnętrznemu rozbiciu i konfliktowi na prawicy. Ocenia się,
że szanse na przekroczenie 5-proc. progu wyborczego mają więc: partia Zwykli
Ludzie i Niezależne Jednostki (OL) Igora Matovicza, który w 2010 roku wszedł do
Rady Narodowej z list SaS, oraz ruch 99%, nawołujący do przebudowania
skostniałej słowackiej sceny politycznej. Rozważany jest też wariant koalicji z
KDH, co już miało miejsce w 2010 r., ale wówczas KDH zdecydował się na koalicję
z prawicą. W sumie w wyborach wystartuje 26 ugrupowań reprezentujących wszelkie
możliwe nurty polityczne lub zamieszkujące kraj mniejszości etniczne. Z sondaży
wynika, że jedynie siedem z nich ma szanse na wejście do Rady Narodowej. Jak
podkreślają politolodzy, jedną z cech charakterystycznych systemu politycznego,
który staje się coraz bardziej "zinstytucjonalizowany", jest to, iż w miarę
upływu czasu pewna stała grupa partii dostaje się do parlamentu, a coraz mniej
nowych partii jest w stanie osiągnąć dobry wynik wyborczy.

Słowaccy komentatorzy ostrzegają, że w związku z licznymi skandalami i
brutalną kampanią może być bardzo niska frekwencja. Ten fakt może znacząco
wpłynąć na bardzo dobry wynik lewicy. Według najnowszego sondażu
przedwyborczego, SMER może liczyć na 39,7 proc. głosów, KDH na 10,4 proc.,
partia mniejszości węgierskiej MOST-HID – 7 proc., Zwykli Ludzie i Niezależne
Jednostki (OL) – 6,7 proc., ruch 99% – 5,2 procent. Na granicy progu wyborczego
balansują SDKU-DS i SaS. Minimum głosów gwarantujące wejście do parlamentu nie
zbierze zapewne prawicowa Słowacka Partia Narodowa (SNS).

Łukasz Sianożęcki

drukuj