Lęk i niepewność nie sprzyjają służbie zdrowia
Z ks. bp. Stefanem Regmuntem, przewodniczącym Zespołu Konferencji
Episkopatu Polski ds. Służby Zdrowia, rozmawia o. Zdzisław Klafka CSsR
XX Światowy Dzień Chorego to szczególna okazja, aby pochylić się z
pokorą nad tajemnicą cierpienia. Ekscelencjo, skąd przyszło cierpienie i jak
należy je przyjmować?
– Wolą Boga nie było, aby człowiek cierpiał. Cierpienie przyszło, kiedy
człowiek oddalił się od swego Stwórcy. Bóg na początku stworzył człowieka do
szczęścia (por. Rdz 2). Święty Grzegorz z Nazjanzu nauczał, że człowiek z raju
został stworzony z ciałem niezniszczalnym i nieśmiertelnym. Po upadku zaś
utracił te właściwości: jego ciało stało się materialne, ulegające rozpadowi i
śmiertelne. Pojawiły się choroby. Wskutek zerwania życiodajnego przymierza ze
Stwórcą człowiek zaczął doświadczać bólu, trudu, potu i łez. Istnieje bowiem
związek między ludzkim cierpieniem a grzechem. Nie znaczy to, że każda choroba
jest spowodowana osobistym przewinieniem tego, który jej doświadcza. Cierpienie
bywa również niezawinione. Biblijnym przykładem niezawinionego cierpienia jest
sprawiedliwy Hiob czy Tobiasz. Cierpienie było dla nich okazją do złożenia
świadectwa wierności Bogu.
Swego czasu Apostołowie pytali Jezusa o cierpienie niewidomego żebraka z
Jerozolimy. Zastanawiali się, kto zawinił: on sam czy jego rodzice. Jezus
odpowiedział: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby
się na nim objawiła chwała Boża" (J 9, 3). Jeśli Bóg dopuścił do cierpienia
człowieka, to ufamy, że ma ono doprowadzić człowieka do dobra. Wielu ludzi na
skutek doświadczenia choroby zmieniło swoje życie na lepsze; zmieniło swój
sposób patrzenia i oceniania świata, ludzi, Boga. Niejednokrotnie choroba
przyczynia się do nawrócenia, umocnienia wiary, do życia bardziej pokornego, do
pojednania z Bogiem i Kościołem, do duchowego umocnienia, otwarcia się na
sakramenty święte, podźwignięcia się z niemocy duchowej i fizycznej, do
apostolstwa przez modlitwę, do ofiarowania cierpienia Kościołowi i do troski o
zbawienie innych ludzi.
Jak każdy z nas może wspomóc cierpiącego człowieka?
– Niewątpliwie osobom chorym bardzo potrzebna jest modlitwa w ich intencji.
Oczywiście, także pomoc medyczna. Medycyna powinna na miarę ludzkich możliwości
postawić diagnozę i wskazać właściwe sposoby zatrzymania choroby czy jej
wyleczenia. Jednak choroba ciała zawsze dotyka również wymiaru duchowego
człowieka. Benedykt XVI każe nam w ludziach doświadczających cierpienia dostrzec
obecnego w nich Chrystusa, a samym chorym przypomina, że Pan Jezus jest z nimi i
ich cierpienie może stać się darem wspomagającym życie Kościoła. Pomagać chorym
to uwzględniać ich potrzeby duchowe, w tym zapewnić im możliwość korzystania z
sakramentów świętych, uczestnictwa w Eucharystii (chociażby w formie transmisji
radiowej czy telewizyjnej), to towarzyszyć im poprzez obecność, poznawać ich
oczekiwania i trudności.
Zasadniczo każdy człowiek zatroskany jest szczególnie o zdrowie
własne i swoich najbliższych, ale równocześnie ten sam człowiek występuje
przeciwko życiu i aktywnie włącza się w budowę cywilizacji śmierci. Skąd bierze
się ta dychotomia?
– To jest bardzo dziwne, że potrafimy bronić własnego życia i zdrowia, a
także życia naszych bliskich, a równocześnie z taką łatwością milczymy, kiedy na
przykład trzeba bronić życia poczętego i je doceniać. Myślę, że jest to echo
prawdy przekazanej nam przez św. Pawła: "Nie czynię bowiem dobra, którego chcę,
ale czynię to zło, którego nie chcę" (Rz 7, 20). To wewnętrzne rozdarcie jest
owocem działania grzechu i tego, który do grzechu nas podprowadza – szatana.
Misją Kościoła jest głoszenie Królestwa Bożego, które z woli
Chrystusa powinno mieć charakter uzdrawiający. Jaka jest w tym rola sakramentów
uzdrowienia, na które mocny akcent położył Ojciec Święty Benedykt XVI w swoim
przesłaniu na tegoroczny Światowy Dzień Chorego?
– Mówiąc o sakramentach uzdrowienia, myślimy o sakramencie pojednania i
pokuty oraz namaszczenia chorych. Niestety, coraz częściej daje się zauważyć
niepokojąca tendencja: osoby dotknięte chorobą i cierpieniem dyspensują się od
spowiedzi świętej. Wielu ludzi chorych, nawet tych, którzy regularnie
uczestniczą w niedzielę we Mszy św., tłumaczy się, że wyspowiadają się, kiedy
będą już zdrowi.
Tegoroczne orędzie Ojca Świętego zawiera również przypomnienie o szczególnej
roli sakramentu namaszczenia chorych. Wierni często kojarzą ten sakrament z
bezpośrednim przygotowaniem człowieka na śmierć. Tymczasem ten sakrament ma
pomóc choremu powrócić do zdrowia, ma pomóc właściwie spojrzeć na przeżywane
doświadczenie życiowe, jakim jest choroba, i uzdolnić do ofiarowania swego
cierpienia w intencji ludzi, którzy potrzebują Bożej pomocy.
Zachęcałbym chorych do skorzystania z tego sakramentu i wyzbycia się obaw, że
jego przyjęcie oznacza zbliżający się koniec ziemskiego życia. Chciałbym, aby
chorzy uwierzyli, że ten sakrament ma im pomóc odzyskać zdrowie i w duchu wiary
przeżywać swoją chorobę.
Jaka jest rola kapelanów i rozwijającego się wolontariatu na polu
służby zdrowia?
– Mogą oni pomagać chorym w przeżywaniu cierpienia w zjednoczeniu z Bogiem,
który pragnie ich zbawienia. Ta duchowa troska nie wyklucza zainteresowania
stanem zdrowia fizycznego i warunkami leczenia. Kościół oczekuje od kapelana
szpitala zainteresowania konkretną osobą, poznania jej sytuacji rodzinnej i
społecznej. Niestety, często księżom kapelanom brakuje na to czasu. W szpitalach
w Polsce jest ich tylko 500. To jest kropla w morzu potrzeb. Kapelani mają też
objąć troską duszpasterską personel szpitala, być dla nich duchowym wsparciem w
ich niełatwej, pełnej problemów pracy. Kapelani powinni też nawiązać kontakt z
rodziną, aby pomóc najbliższym wesprzeć chorego w jego trudnym doświadczeniu.
Dziś mówi się coraz głośniej o potrzebie powoływania w parafiach zespołów
duszpasterskich ds. chorych, w których byliby obecni nie tylko księża, ale też
siostry zakonne, nadzwyczajni szafarze, wolontariusze i inne osoby świeckie.
Odnosząc się do aktualnej polskiej rzeczywistości, zauważamy, że
szpital z prawdziwej wspólnoty pochylonej nad chorym człowiekiem powoli zamienia
się w miejsce świadczenia usług, a chory staje się świadczeniobiorcą. Czy daleko
posunięta prywatyzacja nie jest główną przyczyną odhumanizowania służby zdrowia?
– Nie wszędzie tak jest, ale mamy coraz więcej przykładów takich szpitali,
gdzie zwycięża ekonomia, a chory przestaje się liczyć jako osoba. Bardziej
skupiamy się na jednostce chorobowej, aniżeli na pacjencie. Wiemy bardzo dobrze,
że tylko takie szpitale, hospicja i domy opieki społecznej, gdzie panuje
atmosfera zbliżona do atmosfery domu rodzinnego, stwarzają odpowiedni klimat do
leczenia i właściwego przeżywania cierpienia.
Wiele osób w prywatyzacji upatruje przyczyn odejścia od prawidłowego modelu
służby chorym i właściwego klimatu opieki zdrowotnej. Czy tak naprawdę jest,
trudno jednoznacznie powiedzieć. Zależy to od człowieka, który prowadzi szpital,
i od jego motywacji do prowadzenia takiej działalności. Tam, gdzie główną
motywacją są pieniądze, pacjent i personel na pewno nie są właściwie traktowani.
Ostatnie reformy dotyczące służby zdrowia, a pochodzące z inicjatywy
polskiego rządu, są przyczyną wielu lęków i poczucia opuszczenia u wielu
pracowników związanych ze służbą zdrowia. Co powiedziałby Ksiądz Biskup tym
wszystkim, którzy utracili nadzieję, a także entuzjazm w posługiwaniu chorym?
– Lęk, niepewność, brak stabilności i poczucia bezpieczeństwa nie sprzyjają
dobrej pracy, także w służbie zdrowia. Brak zawodowej satysfakcji, nadziei i
entuzjazmu sprawia, że trudno owocnie pracować na rzecz chorych. Taki system nie
wytrzyma wewnętrznego napięcia. Wcześniej czy później musi upaść. Wierzę, że w
miejsce placówek, gdzie panuje taki bezduszny system pracy i leczenia chorych,
będą powoływane inne, z nową obsadą. Miłość i dobro powinny zwyciężać. O taki
model służby zdrowia musimy zabiegać.
Co może wnieść w nasze życie przesłanie Ojca Świętego Benedykta XVI
na XX Światowy Dzień Chorego pt. "Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła"?
– Benedykt XVI w wielu miejscach przypomina nam prawdę, że człowiek, który
wierzy, nigdy nie jest sam. To przekonanie wyraził również w tegorocznym orędziu
na Światowy Dzień Chorych. Podkreślił w nim, że wiara jest fundamentem, na
którym możemy budować naszą przyszłość. Ufam, że przypomnienie tej prawdy, a
także prawdy o tym, że to w Kościele spotykamy się z żywym Bogiem, który stoi
przy nas podczas różnych doświadczeń, będzie owocowało w naszym codziennym
życiu.
Dziękuję za rozmowę.
