Kto zatrzyma Nord Stream?

Niemiecko-rosyjskie konsorcjum Nord Stream, nie zważając na sprzeciwy krajów europejskich, forsuje projekt Gazociągu Północnego. Jako pierwsza z pięciu państw bałtyckich na budowę gazociągu zezwoliła Dania. Pomoc dla konsorcjum zapowiedziała również Finlandia.

– Zgoda Danii jest kamieniem milowym dla projektu Nord Stream. To rezultat wyczerpujących studiów nad środowiskiem oraz drogą, którą ma biec rurociąg, wynik ścisłej współpracy między władzami, a także kilku lat konsultacji z udziałowcami i ekspertami – powiedział Matthias Warnig, były funkcjonariusz Stasi, a obecnie dyrektor naczelny Nord Stream. Dodał również, że wciąż trwają negocjacje z państwami, które nie podpisały jeszcze zgody na budowę projektu. – Gazociąg Północny jest najbardziej zaawansowanym projektem wśród nowych rurociągów, od którego Europa będzie wymagać zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i ochrony klimatu w nadchodzących dekadach – zachwalał Warnig. Zgoda Danii dotyczy 140-kilometrowego odcinka na duńskich wodach terytorialnych. Rurociąg biegnący po dnie Morza Bałtyckiego będzie się ciągnął przez 87,7 km duńskich wód i 50 km Wyłącznej Strefy Ekonomicznej tego kraju. Negocjatorzy konsorcjum prowadzą obecnie rozmowy z kolejnymi czterema państwami, przez których wody będzie przebiegać gazociąg: Rosją, Szwecją, Niemcami i Finlandią. Ta ostatnia zadeklarowała, że do końca roku zezwoli na budowę projektu. Z kolei kraje skandynawskie, a szczególnie Szwecja, nie są przekonane do projektu, dlatego wciąż zwlekają z wydaniem zgody na jego budowę. Jak poinformował francuski dziennik „Le Figaro”, wywołuje to zniecierpliwienie Rosji, której zależy na jak najszybszym rozpoczęciu budowy podmorskiego rurociągu. Wciąż jednak nie wszystkie kraje objęte projektem zgodziły się na wyznaczenie jego trasy przez wody terytorialne bądź strefy ekonomiczne. Opóźnienia kosztowały do tej pory Nord Stream 2 mld euro. Według dziennika, Rosja jest szczególnie zaniepokojona postawą Szwecji, która zaznaczyła, że zgodę na Nord Stream wyda, ale pod warunkiem, iż projekt będzie spełniał wszelkie wymogi ochrony środowiska naturalnego wytyczone przez prawo szwedzkie i międzynarodowe. Konsorcjum może być trudno sprostować temu zadaniu, gdyż w lipcu 2008 r. Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów przyjął krytyczny raport autorstwa polskiego eurodeputowanego Marcina Libickiego o wpływie budowy gazociągu na środowisko Bałtyku. Zdaniem ekspertów, Gazociąg Północny stanowi nieprawdopodobne zagrożenie dla środowiska m.in. ze względu na zalegające na dnie Bałtyku duże ilości amunicji z czasów drugiej wojny światowej, której może być nawet kilkadziesiąt tysięcy ton. Raportem – jak widać – nie przejęło się konsorcjum, zapowiadając, że pod koniec roku rozpocznie na terytorium należącym do Finlandii i Szwecji prace oczyszczające dno morskie z zalegających tam niebezpiecznych amunicji.
Tymczasem zdaniem Pawła Nierady, eksperta ds. bezpieczeństwa energetycznego z Instytutu Sobieskiego, powstrzymanie tego projektu jest mało realne. – Strona rosyjska jest zdeterminowana, aby Gazociąg Północny powstał, a widząc jej zaangażowanie i przeznaczane środki, można śmiało przypuszczać, że projekt ten zostanie zrealizowany – zaznaczył. Jego zdaniem, wysiłki Polski powinny być kierowane nie tyle wyłącznie w blokowanie projektu (choć oczywiście im później on powstanie, tym dla nas lepiej), lecz przynajmniej w równym stopniu w dywersyfikację naszej infrastruktury dostawczej. – Problem polega na tym, by w momencie uruchomienia Gazociągu Północnego, co jest nieuniknione, być bezpiecznym. Z tego względu jak najszybciej musimy realizować projekty terminalu LNG w Świnoujściu czy budowy łączników do niezależnych części gazociągów Niemiec i innych krajów Unii Europejskiej, czy wreszcie większe projekty, jak rurociąg Nabucco – powiedział Nierada. – Wszystko po to, aby przestać być niewolnikiem rosyjskiej rury – dodał. Zdaniem Nierady, projekty alternatywne dla dostaw gazu z Rosji (jak np. Nabucco) powinny być projektami priorytetowymi dla Unii Europejskiej, co jest „jedyną drogą do uwolnienia się od powracających problemów z zakręcaniem gazowego kurka przez Rosjan”. Jak zauważa, „paradoksalnie to właśnie rozbudowa naszej infrastruktury w stopniu pozwalającym na pełną niezależność od dostaw z Rosji sprawi, ze Gazprom stanie się znakomitym partnerem biznesowym dla Polski”. – Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy strona rosyjska zda sobie sprawę z tego, że Polska rosyjski gaz kupować może, ale nie musi. I o to właśnie toczy się dzisiaj gra – zaznacza Nierada.
Z kolei „Le Figaro” zwraca uwagę, że projekt gazociągu jest kością niezgody wewnątrz rządowej koalicji w Sztokholmie. Wielu polityków w Szwecji się obawia, że w następstwie budowy gazociągu na Morzu Bałtyckim zwiększy się liczebność jednostek rosyjskiej marynarki wojennej. Powstaniu projektu sprzeciwia się większość państw europejskich, które twierdzą, iż gazociąg zagraża nie tylko faunie i florze Morza Bałtyckiego, ale również bezpieczeństwu energetycznemu Unii Europejskiej z uwagi na monopol Rosji na ten surowiec.
Gazociągiem Północnym rosyjski gaz ma płynąć przez Morze Bałtyckie bezpośrednio do Niemiec, omijając Polskę, Białoruś i Ukrainę. Budowa Gazociągu Północnego ma ruszyć na początku przyszłego roku, natomiast, jak zapowiada operator, jego pierwsze odcinki będą działać już w roku 2011. Według oczekiwań podmorski rurociąg o długości 1220 km miałby połączyć Rosję i Niemcy. Pierwsza nitka planowo będzie w stanie przesłać 27,5 mld m. sześc. surowca, natomiast druga tę ilość podwoi. Porozumienie w sprawie budowy sieci podpisały 29 sierpnia 2006 r. rosyjski Gazprom oraz niemieckie EON-Ruhrgas i BASF. Ostatnio chęć udziału w budowie Nord Stream zgłosił też francuski gigant energetyczny GDF Suez, deklarując pokrycie 9 proc. kosztów inwestycji w zamian za otrzymanie od Rosjan dodatkowych kontraktów na gaz.


Wojciech Kobryń
drukuj