Kto jest za życiem, niech śmiało podniesie rękę i naciśnie przycisk
„Kto prawych sprowadza na złą drogę, sam w swój dół wpadnie, a czyści osiągną dobro”
(Prz 28, 10)
Dwukrotnie informowano opinię publiczną, że w sprawie ochrony życia w Polsce i poprawek do Konstytucji RP w tym zakresie otoczenie pana premiera, a następnie pana prezydenta przygotowało pewne bardzo mądre rozwiązania. I dwukrotnie okazywało się, że były to buble prawne. Chciałoby się zapytać, kto podpowiada dwóm najważniejszym osobom życia politycznego w naszej Ojczyźnie i w efekcie naraża na szwank ich autorytet, dodatkowo wprowadzając w błąd społeczeństwo, które oczekuje z nadzieją prawego i sprawiedliwego zapisu.
Wypowiedzi, które słyszeliśmy z ust pana premiera w ostatnich dniach dotyczące ochrony życia człowieka, świadczą o tym, że w dalszym ciągu konieczne jest uświadamianie wagi przedmiotu. „Zadowolenie Kościoła”, „najbardziej tradycjonalistyczna część społeczeństwa” itp. to jest rzeczywistość niepotrzebnie nurtująca głowę państwa. Kościół tworzymy my, wszyscy ochrzczeni, jesteśmy jego członkami, a jego głową jest Chrystus. Czy o zadowolenie Kościoła chodzi panu premierowi? Najbardziej tradycjonalistyczni w Kościele to ci, którzy wiedzą, że życie każdego człowieka jest święte, niepowtarzalne, jedyne, i że trzeba je chronić zawsze. Takich ludzi w Polsce jest nieporównywalnie więcej niż wojujących – wyemancypowanych a niedouczonych – feministek i ich męskich odpowiedników.
Pan premier i pan prezydent mają szczęście, że przyszło im sprawować władzę w takich okolicznościach, w takim czasie, wśród ludzi, których przez ćwierć wieku kształtował swoim nauczaniem i modlitwą Jan Paweł II, najbardziej tradycjonalistyczny z tradycjonalistycznych. Dlaczego więc te ciągłe próby wykręcenia się od odpowiedzialności za zajęcie miejsca w kręgu cywilizacji życia, a co za tym idzie – cywilizacji prawdy, dobra i piękna? Czy z pełnym rozeznaniem politycy dążą do przeciwstawnego bieguna kłamstwa, zła i ohydy? Jeżeli z rozeznaniem, to biada nam; jeśli bez wiedzy, to jeszcze mają czas…
Trudno myślącej osobie przyjmować argumenty przeciwników życia, są one bowiem pozbawione sensu. Z zażenowaniem słucham wypowiedzi o zgwałconej trzynastolatce albo o braku mózgu dziecka w łonie matki. Ten brak, ale raczej używania z pożytkiem centralnego układu nerwowego, jest charakterystyczny dla debat, jakie toczą się w wielu mediach na temat wartości życia człowieka. W tym szczególnym czasie Wielkiego Tygodnia i rocznicy odejścia do domu Ojca Sługi Bożego Jana Pawła II wykonajmy wysiłek ku dostrzeżeniu sensu życia każdego człowieka bez wyjątku. „Waszym posłannictwem jest zabezpieczyć w jutrzejszym świecie obecność takich wartości, jak pełna wolność religijna, poszanowanie osobowego wymiaru rozwoju, ochrona prawa człowieka do życia, począwszy od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, troska o umocnienie rodziny, o jej rozwój…” (Jan Paweł II, Jasna Góra 15.08.1991 r.). Niech te słowa Ojca Świętego będą dla nas wszystkim zachętą do działania, aby móc jutro żyć w takim świecie.
