Księdza Zwolińskiego „Encyklopedia końca świata”

Człowiek od początku swych dziejów pielgrzymuje po tym świecie, gdyż niespokojne jest jego serce (św. Augustyn). Ów niepokój sprawia, że nie jesteśmy w stanie zbudować sobie trwałego domu na ziemi, „by odpocząć, zatrzymać się w nim na zawsze. Jak zwierzęta zaniepokojone nadciągającą burzą instynktownie, w pośpiechu poszukują jakiegoś schronienia, tak człowiek chce znaleźć odpowiedni dla siebie zakątek, przystań, dom. Zmienia więc miejsca, rozgląda się i zawiedziony znowu idzie dalej – zaklęty wędrowiec, jakby skazany na wędrówkę”.

Przytoczone słowa stanowią fragment wprowadzenia do niezwykle interesującej książki noszącej tytuł „Encyklopedia końca świata” (Wydawnictwo „Petrus”, Kraków 2009, 439 stron), której autorem jest ks. prof. Andrzej Zwoliński, wybitny intelektualista i teolog z Papieskiego Uniwersytetu Jan Pawła II w Krakowie. Jest ona poważnym opracowaniem, jednym z najlepszych napisanych w języku polskim, dotyczącym ludzkiego losu w kluczu przemijania postaci tego świata (por. 1 Kor 7, 31). Poszczególne hasła zawierają wszystkie najważniejsze pojęcia dotyczące końca świata i związanych z nim spraw eschatologicznych, jak również towarzyszących mu znaków. Dzieło zawiera także wiele haseł okołotematycznych, które w sumie ułatwiają percepcję i interpretację wiedzy poszukującej sensu ludzkiej przyszłości.
Autor opracowania sytuuje swoje rozważania na płaszczyźnie rzetelnej wiedzy o tym, co na temat spraw ostatecznych ma do powiedzenia chrześcijaństwo oraz inne religie, związki wyznaniowe, sekty, systemy filozoficzne, nurty ideowe czy nawet intelektualne mody, jak chociażby endyzm, będący narastającą tendencją do podejmowania istotnych problemów świata w kontekście jego końca. Okazuje się, iż poruszona w książce problematyka stanowi nie tylko problem natury religijnej (teologicznej), ale jest przedmiotem pogłębionych refleksji na terenie nauk społecznych. Przykładowo świadczy o tym polemika pomiędzy dwoma słynnymi uczonymi amerykańskimi: politologiem i socjologiem Samuelem Huntingtonem a politologiem i filozofem Francisem Fukuyamą.
Nietrudno się przekonać, że oczekiwanie na absolutną przyszłość towarzyszy każdemu człowiekowi. Chociaż sens tego oczekiwania przybiera różne treści i kształty, to jednak – jak zaznaczył ks. Zwoliński – „nie zmienia to prawdy, że człowiek nie jest wszechmocny. Tak wiele spraw ciągle wymyka mu się z rąk, niezależnie od jego intencji, silnej woli i wielkiego pragnienia. Zaskakują go nowe cierpienia, nowe tajemnice świata, a kolejne pytania o przyszłość są coraz bardziej natarczywe, pełne niepokoju i niepewności” (s. 7-8). Dlatego obawa przed przyszłością zamyka niektórych w obrębie chwili obecnej, każe dowolnie korzystać z czasu teraźniejszego, by z horyzontu życia usunąć czy choćby tylko wyciszyć myśl o śmierci, o ostatecznej odpowiedzialności, o sprawiedliwości.
Według autora książki, jest to ucieczka w iluzję potęgi czasu teraźniejszego, która pozbawia człowieka perspektyw, widzenia tego, co „przed nim”, gdy tymczasem przyszłość jest jak pole uprawne dające chleb bądź chwasty. By owocem przyszłości był chleb, niezbędna jest współpraca człowieka z Bogiem. Wskazując na tego rodzaju perspektywę, ks. Zwoliński zaproponował przyjęcie postawy chrześcijańskiej: „Tylko mocne uchwycenie się krzyża, znaku nadziei, daje mądrość spokojnego i ufnego otwarcia się na to, co przyniesie przyszłość” (s. 8).
Usilne trzymanie się Krzyża nie zwalnia jednak od wiernego trwania w posłuszeństwie Kościołowi, który czuwa nad naszym duchowym bezpieczeństwem podczas wędrówki w przyszłość. Pielgrzymka podjęta w samotności zawsze kryje w sobie niebezpieczeństwo zagubienia się, wejścia w ślepy zaułek, którego bez pomocy Kościoła nie sposób odróżnić od właściwej drogi.
Encyklopedia przynosi np. interesujące rozważania na temat świadków Jehowy, dla których rychłe nadejście końca świata stanowi podstawowy kanon systemu wierzeń (s. 380-388). Okazuje się, że wszystkie wskazane terminy tegoż końca, począwszy od roku 1878, nie sprawdziły się. Niestety, sami wyznawcy sekty na ogół nie są tego świadomi, bo ich oficjalny organ prasowy skrzętnie ten fakt maskuje. Jest wielce prawdopodobne, że znaczna część świadków Jehowy odeszłaby z tej organizacji, gdyby znali pełną prawdę o niespełnionych przepowiedniach.
Na tle owej prezentacji jakże wiarygodnie brzmi zachęta Kościoła katolickiego do ewangelicznej czujności, której winna towarzyszyć postawa gotowości na spotkanie z nadchodzącym Panem przy końcu czasów. Oby więc lektura poszczególnych haseł opracowanych w sposób jasny, przejrzysty i kompetentny wyzwoliła i ugruntowała szczerą wolę podjęcia pielgrzymki w stronę autentycznej eschatologicznej przyszłości! Intuicja wiary podpowiada, iż tylko człowiek pielgrzym – homo viator, znaczy dzieje świata wpisane w zbawczy plan Boga. W przekonaniu ks. Zwolińskiego każde lekkomyślne zatrzymanie się na chwili obecnej jest jakby zdradą przyszłości, z której można przecież uczynić „wspaniały ogród” (s. 7). Dla chrześcijan ufających Bożemu planowi miłości ów ogród jawi się jako pełne urzeczywistnienie dawnego biblijnego Edenu, który w nowej absolutnej przyszłości stanie się (w pewnym sensie już się staje) upragnionym Królestwem Bożym.
Pozostaje więc tylko wyrazić słowa zachęty do nabycia i do lektury tego niezwykłego dzieła mającego ogromy walor poznawczy i edukacyjny. Szczególnie można by je polecić katechetom, wychowawcom, kaznodziejom, także studentom, podejmującym trud myślenia i dialogu o rzeczach ostatecznych. Chodzi o to, by w każdym człowieku wyzwolić chęć wędrówki po drogach czasu, aby dojść do właściwego celu w absolutnej przyszłości. Chrześcijaństwo jest pod tym względem jednoznaczne. Cel człowieka widzi w jego współpracy z Bogiem jako odpowiedzi na dzieło zbawcze Chrystusa będące zaproszeniem do szczęśliwości wiecznej.


Ojciec prof. Jan Mazur OSPPE
drukuj