Kreml pisze rocznicowy scenariusz

Zaproszenie przez Władimira Putina premiera Donalda Tuska do
wspólnego uczczenia ofiar sowieckiego ludobójstwa w Katyniu zostało przyjęte
przez polski rząd z dużym zadowoleniem. Uważa się, że przyniesie to przełom w
stosunkach polsko-rosyjskich. Przykre doświadczenia w potyczkach z Rosjanami w
kwestii tzw. polityki historycznej miałyby odejść do lamusa. Czy te nadzieje są
zasadne?

Był już rosyjski polityk, który wykonał w związku z Katyniem konkretne gesty
wobec Polski. Przed laty prezydent Borys Jelcyn przeprosił za zbrodnię katyńską,
ujawnił też bardzo ważne dokumenty w przedmiotowej sprawie. Pojawia się jednak
pytanie, czy dzisiejsza radość polskiego rządu nie jest przedwczesna?
Zakładając, że pojednanie z Rosją leży w obopólnym interesie obu państw, na
pewno należy dążyć do porozumienia w ważnych kwestiach historycznych. Problem
jednak w tym, że nasze niedawne doświadczenia w kontekście rocznicy wybuchu
drugiej wojny światowej nie napawają optymizmem. Wprawdzie Władimir Putin był
gościem obchodów na Westerplatte, ale jego przemówienie zawierało bardzo bolesne
dla Polaków akcenty. Szczególnie złowrogo brzmiały słowa dotyczące traktatu
wersalskiego i rzekomej niesprawiedliwości, jaka dotknęła wówczas Niemcy.
Brzmiało to jak zapowiedź odnowienia współpracy niemiecko-rosyjskiej kosztem
interesów polskich (tak jak to miało miejsce w okresie międzywojennym). Jeszcze
gorzej wyglądała medialna kampania w Rosji. Publikowano liczne artykuły, a także
książki oskarżające Polskę, a to o współpracę z Hitlerem w trakcie „rozbiorów”
Czechosłowacji, a to obciążające ministra Józefa Becka rzekomymi agenturalnymi
powiązaniami z wywiadem niemieckim, pojawiły się nawet publikacje zrzucające
winę za rozpętanie II wojny światowej na II Rzeczpospolitą. Skala różnorakich
absurdów była na tyle daleko posunięta, że wzbudziła słuszne oburzenie nie tylko
w Polsce.
Od obchodów 70-lecia wybuchu II wojny światowej upłynęło zaledwie
kilka miesięcy. Można się zatem obawiać, że katyńskie uroczystości rocznicowe
także odbywać się będą w otoczce skandalu i manipulacji.

Putin relatywizuje zbrodnię katyńską
Nie ulega
wątpliwości, że rząd Putina ma już gotowy scenariusz katyńskich obchodów.
Przedstawiciele rosyjskiego stowarzyszenia „Memoriał” sugerują, że fakt, iż to
premier, a nie prezydent Rosji jest osobą zapraszającą, ma obniżyć rangę
uroczystości katyńskich. Z jednej strony jest w tym nieco racji, wszak formalnie
najwyższym stanowiskiem w Rosji i w Polsce jest urząd prezydenta. Z drugiej
jednak strony opinia światowa o wiele bardziej interesuje się tym, co robi, i
jakie decyzje podejmuje premier Putin, a nie prezydent Miedwiediew. Wszyscy
bowiem wiedzą, kto realnie rządzi w Rosji. Zatem gest Putina ma swoją rangę i
międzynarodowe znaczenie.
Oczywiście jednym z zasadniczych celów, które przy
tej okazji chciałby osiągnąć rosyjski premier, jest ocieplenie własnego
wizerunku w oczach opinii światowej. Po drugie, głównym celem rządu rosyjskiego
będzie z pewnością ukazanie zbrodni katyńskiej w tzw. szerokim kontekście. Wszak
w Katyniu władze komunistyczne dokonywały zbrodni na obywatelach sowieckich
jeszcze przed II wojną światową. Główna rosyjska linia obrony będzie zatem szła
w tym kierunku, aby zakomunikować, że zbrodnia na polskich oficerach z 1940 roku
nie była czymś wyjątkowym. Była nie tyle antypolską akcją państwa sowieckiego,
lecz jedną z wielu zbrodni „stalinowskich”. Zdaniem Rosjan, trudno szukać
jakiejś wyjątkowości w śmierci polskich oficerów, skoro w tamtym czasie wręcz na
porządku dziennym dokonywano podobnych zbrodni na zwykłych obywatelach.

Zagłada polskich elit
Wydaje się, że tutaj będzie
przebiegać główna linia sporu polsko-rosyjskiego. Katyń jest dla Polaków
symbolem ludobójstwa. Z drugiej strony stanowi namacalny dowód na to, że dwa
totalitarne, socjalistyczne systemy (bolszewicki komunizm i niemiecki narodowy
socjalizm) sprzysięgły się, by unicestwić nie tylko państwo polskie, ale również
Naród polski. Mord na polskich oficerach łączył się wszak z próbą likwidacji
naszych elit, po to, by nasz Naród został całkowicie zsowietyzowany. Podobnie
postępowali Niemcy masowo mordujący w tym czasie przedstawicieli polskiej elity.
Naród Polski skazany na zagładę – oto pełna prawda o zbrodni katyńskiej i o
ówczesnej współpracy niemiecko-sowieckiej.
Wydaje się zatem, że wykorzystując
zaproszenie Putina, powinniśmy się starać pokazać światu przede wszystkim tę
podstawową prawdę. Zachód bardzo dużo wie o masowych mordach na ludności
żydowskiej w czasie wojny. O gehennie Polaków mało kto słyszał. W krajach
zachodnich dominuje przekonanie, że okupacja niemiecka na ziemiach polskich
wyglądała podobnie jak na zachodzie Europy. Nic bardziej błędnego. Ze względu na
dominację lewicy europejskiej w różnych sferach kultury próbuje się przemilczeć
również zbrodnie komunistyczne. Siedemdziesiąta rocznica ludobójstwa katyńskiego
jest doskonałą okazją, aby w pełni pokazać prawdę o zbrodni na Polakach.

Walka o prawdę trwa
Druga rzecz niezwykle ważna to
potrzeba nieustannego mówienia prawdy Rosjanom o tamtych czasach. Jest to
wpisane w naszą misję cywilizacyjną, którą powinniśmy realizować na Wschodzie.
Stąd nie wystarczy ucieszyć się gestem premiera Putina, należy to posunięcie
wykorzystać do pokazania prawdy historycznej. Niebagatelną okazją do tego typu
promocji wiedzy o zbrodni katyńskiej mogą być planowane publikacje Instytutu
Pamięci Narodowej, które nasze władze powinny odpowiednio zapromować tak w
kraju, jak i za granicą. Te wydawnictwa mogą być również skutecznie wykorzystane
jako argumenty obronne, w sytuacji gdyby władze rosyjskie zdecydowały się
zachować w podobny sposób, jak w czasie rocznicy wybuchu drugiej wojny
światowej.
Zatem rządzący dziś Polską nie powinni tak poprostu wpisać się w
plan obchodów przygotowany przez Kreml. Wykorzystując zaproszenie Putina,
należałoby realizować nasz scenariusz. Aby to osiągnąć, trzeba zapomnieć o
PR-owskim kreowaniu wizerunku poszczególnych liderów partyjnych kosztem
interesów Polski. Należy też wyciszyć spory między poszczególnymi przywódcami
kraju. Bardzo źle by się stało, gdyby nasi politycy pokłócili się o obchody
katyńskie na oczach całego świata. Po prostu, trzeba podjąć zdecydowaną walkę o
prawdę o tamtych czasach, która jest niczym innym jak tylko walką o dobre imię
Polski w świecie.

Prof. Mieczysław Ryba

drukuj