Białoruski sąd likwiduje Polonikę
Kierowana przez Andżelikę Borys, przewodniczącą Związku Polaków na
Białorusi, spółka Polonica musi zapłacić 25 tys. USD grzywny – zadecydował
wczoraj sąd w Grodnie. Decyzja ta oznacza likwidację spółki i działającej dzięki
niej polskiej szkoły w Grodnie, w której uczy się ponad 400 dzieci.
Wyrok w tej sprawie Sąd Rejonu Leninowskiego w Grodnie wydał w ekspresowym
tempie – po 15-minutowej rozprawie. Prowadząca sprawę sędzia Natalia Kozioł nie
potrzebowała nawet przesłuchiwać świadków obrony – wystarczyły jej zeznania
skarżących pracowników urzędu podatkowego. – Spółka została oskarżona o
prowadzenie działalności charytatywnej, w tym m.in. o nauczanie języka polskiego
w szkole w Grodnie, a także organizację koncertów – podkreśliła w rozmowie z
„Naszym Dziennikiem” Andżelika Borys.
O rozprawie Borys dowiedziała się 10
minut wcześniej. – O godzinie 15.10 dostałam telefon z sądu, że mam się
natychmiast stawić na rozprawie. W związku z tym zażądałam pisemnego
zawiadomienia, które zostało mi doręczone w ciągu 15 minut. Było w nim napisane,
że w ciągu 10 minut mam się stawić w sądzie – podkreśla szefowa Poloniki. –
Kiedy przyjechałam do sądu, okazało się, że proces przeciwko mnie samej już się
odbył beze mnie, i sędzia ogłasza, iż teraz będzie kolejny proces dotyczący
spółki Polonika. Nawet nie udało mi się dowiedzieć, na jaką karę zostałam
skazana w tym pierwszym procesie – dodaje.
Kiedy adwokat Andżeliki Borys
zaprotestował przeciwko rozpoczynaniu kolejnej sprawy, sędzia wyrzuciła go z
sali, a Borys została bez adwokata.
– Oba wczorajsze procesy zostały
przeprowadzone wbrew wszelkim zasadom prawa. Sędzia odmówiła mi nie tylko
świadków, ale i obecności adwokata na sali – podkreśla przewodnicząca.
Sędzia
Kozioł znana jest na Białorusi z tego, że skazuje w procesach wszystkich
opozycjonistów i działaczy Związku Polaków na Białorusi.
Marta Ziarnik
